poniedziałek, 11 listopada 2019

TOP 5: Filmy, które zrobiły na mnie największe wrażenie



Hejo!
Chyba ten temat na wpis będzie dzisiaj najlepszy. Nie mam co zaczynać, czegoś innego, skoro mam już pół tego, a zaczęłam to wczoraj po powrocie z drugiej części "Czarownicy". Była okej. Mogłam odświeżyć sobie pierwszą część tego, bo zapamiętałam mniej niż myślałam i trochę mi to przeszkadzało. Ostatnio znowu częściej jestem w kinie. To normalne, że albo wcale nie chodzę do kina, albo co tydzień. I to jeszcze nie koniec na ten rok, bo pewnie pójdę jeszcze na dwa filmy. I zanim zacznę czytać. Jeśli dziś zacznę czytać, gdy będę w domu, bo w weekendy, gdy wracam nie umiem znaleźć na czasu. A to w domu mnie nie ma, a to sprzątam, a to coś. Oczywiście, youtube się sam nie obejrzy (jakby jeszcze było tam coś interesującego). Więc pozostając w temacie filmów, napiszę o 5, które wywarły na mnie największe wrażenie. 

I nie, żadnej części "Czarownicy" tutaj nie będzie, ale i tak polecam oba te filmy. Tutaj mam coś (dla mnie) lepszego. 

czwartek, 7 listopada 2019

Co bym przekazała osobom uczącym się teraz do matury?



Hejo!
A na samym początku "urocze" zdjęcie mnie, uczącej się do fizyki. Tak aby pasowało do tematu wpisu.
Ostatnio na lektoracie prowadząca zadała nam pytanie, jakie rady dalibyśmy osobom, które teraz przygotowują się do matury. Ładnie sobie napisałam, a w trakcie tego myśl "Przecież to jest dobre na bloga!". Nie wiem, czy sama wpadłabym na taki temat, ale jednak jest dość ważny. Wiele osób ucząc się do matury, po prostu się przemęcza, a to nie prowadzi do niczego. Nauka jest ważna, ale relaks również. Należy znaleźć złoty środek.


1. Wysypiaj się

Sen zawsze był dla mnie ważniejszy niż nauka. Dalej jest. Wolę się wyspać i myśleć logicznie niż siedzieć nad książką ledwo przytomna, niby się ucząc, ale w rzeczywistości nie rejestrując tego, a następnego dnia znowu - ledwo żywa, nie mogąca się skupić. Gdy jestem wyspana, łatwiej będzie mi sięgnąć do tej wiedzy, która pozostała mi z lekcji, mimo że nie została ona przeze aż tak dokładnie przerobiona. Przy niewyspaniu nie dość, że nie będę wszystkiego pamiętać, to jeszcze ciężko będzie mi się skupić i trudniej odnaleźć w głowie to, co już potrafiłam. To chyba jest najbardziej podstawowa rzecz. Nie ma co się przemęczać, bo wychodzi jeszcze gorzej. 


A z tego wynika, żebyś...

piątek, 1 listopada 2019

"Tamte dni, tamte noce" Andre Aciman




Hejo!
Przyznam się,  że długo zwlekałam z poznaniem tej historii. Zmobilizowała mnie do tego premiera drugiej części, której egzemplarz sobie zamówiłam. Oczywiście, nie zorientowałam się, że to kontynuacja czegoś i szybko ogarnęłam sobie e-booka tej części. Jak na razie przychodzę tutaj z recenzją "Tamte dni, tamte noce", a za kilka dni, pewnie w przyszłym tygodniu pojawi się recenzja "Znajdź mnie", a przynajmniej dobrze by było, bo czeka mnie przez weekend sporo nauki - kolokwium z chemii i egzamin cząstkowy z fizyki. Trzymajcie za mnie kciuki. :D A teraz zapraszam do czytania mojej opinii o tej historii. :D

Ludzie, którzy czytają, są schowani w sobie. Ukrywają to, jacy są. Ludzie schowani w sobie nie zawsze lubią to, jacy są. - A. Aciman "Tamte dni, tamte noce"

Tytuł: Tamte dni, tamte noce
Autor: Andre Aciman
Liczba stron: 330
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 12 stycznia 2018



Treść:
Historia romansu, który narodził się w pewne wakacje we Włoszech między nastolatkiem Elio i gościem jego rodziców, Oliverem.  Nastolatek początkowo nie przepada za gościem, zresztą mało kogo lubi. A Olivera... Olivera nie da rady nie lubić. Aż w końcu i on się przełamuje i zaczyna lubić swojego gościa. I nie tylko... Dochodzi z czasem do tego fascynacja mężczyzną.

Moja opinia:
Jest to dla mnie pierwsza książka, która w całości skupia się na wątku LGBT. Cieszę się, że ją przeczytałam, mimo że mam trochę mieszane uczucia. Z pewnością nie całkiem mi się podoba fabuła, bo wolę książki, w których jest więcej akcji.

Mam wrażenie, że jest to jedna z tych książek, w której każdy skupi się na czymś innym, każdy odnajdzie inny punkt zaczepienia, dostrzeże coś innego i inne rzeczy przykują jego uwagę. Więc na co ja zwróciłam uwagę?

niedziela, 27 października 2019

(Nie)znajomi a oryginał



Hej!
Początkowo istnienie filmu "(Nie)znajomi" ignorowałam. Nie miałam ochoty zapoznać się nawet z  jego opisem, bo był wszędzie, bo było go za dużo. W końcu na i czyimś zobaczyłam opis i... "Ej! Gdzieś to już widziałam!". Chwilę później wiadomość do przyjaciela "Zobacz, każdy się tym jara, a my wiemy, że "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" było pierwsze". Potem googluję sobie "(Nie)znajomych" i dowiaduję się, że to polska wersja. A dzisiaj kolejne zaskoczenie. "(Nie)znajomi" nie są jedynym remakem tego filmu, jest ich jeszcze sześć innych wersji.  I cóż... Chciałam to obejrzeć, żeby mieć porównanie. Bardzo ciekawiło mnie jak to zostanie przeniesione do polskiej rzeczywistości. Szłam na to filmem również ze strachem, że nie dorówna, że nie wyjdzie... I wiecie co? Nie dorównał, dlatego też stąd będzie ten wpis. O różnicach między tymi filmami.

Główną różnicą jest klimat i podejście do tematu. To jest kluczowe i najważniejsze, gdy ktoś będzie się decydował, który lepiej obejrzeć.  W Polsce skupiono się bardziej na komediowym klimacie, aby film był zabawny, przez co główny problem był inaczej przedstawiony i schodził na drugi plan, co nie zawsze było dobre, ponieważ były dość poważne momenty, a po sali rozchodził się śmiech. 
Za to "Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" było bardziej skłaniające do myślenia, ponieważ są w nim sytuacje, które zostały pominięte w polskiej wersji lub zmienione tak, że traci to swój wydźwięk. A były to naprawdę ważne rzeczy.

środa, 23 października 2019

W obiektywie #8 - Warszawskie Stare Miasto


Hejo!
Dziś obiecane zdjęcia z Warszawy. W tamtym tygodniu byłam na zdjęciach z koleżanką i dziś chcę Wam pokazać ich efekty. W tym, niestety, nie udało mi się znaleźć czasu. I pewnie nie uda mi się porobić zdjęć w Łazienkach Królewskich w tym tygodniu. 

Może trochę napiszę co u mnie, bo od dawna czegoś takiego nie było. 
Mam tydzień wzmożonej aktywności i energii, więc chcę robić wszystko i być wszędzie. Co prawda większość tej energii staram się wykorzystuję na naukę, a większość tej większości idzie na fizykę, z którą nie miałam styczności od gimnazjum. Jutro pierwsze kolokwium, wiec trzymajcie kciuki! Także gdy tylko skończę pisać ten wpis zajmę się kolejnymi zadaniami z tego cudownego przedmiotu albo z matmy, bo oba są dla mnie o tyle ciężkie, że nie mam zbyt dużych podstaw do nich. Przydałoby mi się wiedza z rozszerzenia z obu, ale dam sobie radę. 
Pomijając tą fizykę jest serio spoko. Trafiłam na fajnych ludzi na roku, osoby ze starszych lat też są życzliwe i pomocne (kluczowe słowo, serio). Jak zaliczę ten rok, to już będzie lepiej, bo będę się mogła bardziej skupić na chemii, czyli na tym co mnie naprawdę interesuje, ale nie na trzech przedmiotach, których materiał jest niesamowicie obszerny. Chociaż muszę powiedzieć, że już widzę, że te studia to będzie bardzo ciekawy czas w moim w życiu, chce wiedzieć więcej? To przygotuję o tym wpis, jak się więcej tego nazbiera. 

sobota, 19 października 2019

My Little Book Planner

Hejo!
Bullet Book jak wiecie mi się nie sprawdził. Dalej szukam swojego sposobu, aby się organizować. Oprócz kalendarza akademickiego od mojej uczelni, mam też My Little Book Planner od wydawnictwa Od Deski do Deski, czyli typowo książko Bullet Journal, który zamówiłam sobie z czytampierwszy.pl. Mam też ten mój zeszyt, gdzie zapisuję przeczytane książki i tak dalej, ale on za niedługo mi się skończy, więc wtedy wszystko będzie w tym BuJo.

Tytuł: My Little Book Planner
Wydawnictwo: Od Deski do Deski
Liczba stron: 360


Jest to pierwszy mój zeszyt w kropki i muszę przyznać, ze jest to bardziej wygodne niż myślałam. Kartki w kratkę potrafią być mało przejrzyste, gdy się w nich piszę i stara się to robić ładnie i kolorowo, a te czyste nie są dla mnie, bo nie potrafiłabym pisać w nich prosto i wielkość liter by się bardzo zmieniała. Te kropki wyznaczają miejsce, ułatwiają pisanie, ale jednocześnie nie tworzą nic nieczytelnego, odległość między nimi to 1 cm.

niedziela, 13 października 2019

W obiektywie #7





Hejo!
Wczoraj skorzystałam z ładnej pogody i poszłam na zdjęcia. :D Dzisiaj trochę eksperymentowałam przy przerabianiu, gdzieś użyłam innej funkcji, gdzieś było mocniej niż zwykle i po prostu zrobiłam w cieplejszych kolorach, żeby było bardziej jesiennie. Jak wyszło? Hmm... W miarę okej, z większości jestem zadowolona. Z jednych bardziej, z drugich nieco mniej. Wydaje mi się, że wszystkiego trzeba spróbować, w fotografii też, bo można poznać fajne sztuczki. 
W tym tygodniu będę chciała jeszcze wyskoczyć raz na zdjęcia, gdy będę w Warszawie. Może przyjaciółkę wyciągnę. Zobaczę. Mam nadzieję, że mi się to uda. Swoją drogą, mam mega dużą ochotę na robienie zdjęć. I planuję jeszcze jedne zdjęcia w przyszłą sobotę, gdy będę w domu. Nie mam pojęcia, kiedy je dodam, bo mam jeszcze nie wykorzystane zdjęcia z tej sesji. Pewnie skończy się jakimś miksem moich zdjęć za jakiś miesiąc, może dwa.



wtorek, 8 października 2019

"Żniwiarz: Pusta noc" Paulina Hendel


Hej!
Dzisiaj recenzja pierwszej części z serii "Żniwiarz" Pauliny Hendel. Przez pierwszych kilka stron kojarzyło mi się ze "Zgonem" Giny Damico, bo tam też występują żniwiarze. Jednak to jest czymś całkowicie innym. W "Pustej nocy" ich zadaniem jest chronienie ludzi przed słowiańskimi demonami, a w tym drugim zajmują się transportem dusz, które umarły. Jedyne co ich łączy to nazwa, stąd to skojarzenie. Jeśli mam dalej porównywać to polska książka wydaje mi się nieco bardziej dojrzała, jeśli chodzi o fabułę. "Zgon" to była bardziej typowa młodzieżówka, gdy czytałam to trzy lata temu byłam zachwycona i dalej bardzo dobrze to wspominam.

Tytuł: Pusta noc
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432
Data wydania: 10 maja 2017
Liczba stron: 8/10


Treść:
Żniwiarze to ludzie ze specyficznymi zdolnościami, których dusza nie umiera i zostaje na ziemi, szukając nowego wcielenia. Ich zadaniem jest odsyłanie upiorów, które z pozorów występują tylko w słowiańskich wierzeniach, aby nie nawiedzali już ziemi,. Jednych z nich jest Feliks. Mężczyźnie pomaga w tym Magda, normalna dwudziestoletnia dziewczyna, z którą jest spokrewniony.
Jednak ten zawód staje się coraz bardziej niebezpieczny, ponieważ ktoś znalazł sposób na zabicie żniwiarzy...


sobota, 5 października 2019

Ulubieńcy miesiąca: sierpień i wrzesień

Hej!
Pierwszy tydzień studiów już za mną. Jestem dość dobrej myśli, a przynajmniej będę to sobie wmawiać, żeby nie było tak źle. Nie no... Żartuję. Spiąć tyłek i się uczyć, i nie narzekać przede wszystkim i to ogarnę. Wiem, że będę musiała trochę czasu poświęcić fizyce i matmie, ale muszę dać sobie radę. Sam wydział oceniam fajnie, prowadzący, których do tej pory spotkałam też są raczej dobrzy i wydają się ludzcy. Mam mieszane uczucia do prowadzącego prosemy z fizyki, bo traktuje wiele rzeczy jako oczywistość i potrafi się rozgadać nie na temat, co mnie irytuje, bo chcę się dowiedzieć o temacie z wykładów więcej, a nie słuchać o czymś innym.

Jak oceniam te dwa miesiące? Bardzo dobrze. Dużo się działo, szczególnie w moim prywatnym życiu. Pomimo chwilowego braku chęci, zagubienia w tym, co robię i stresu związanego z wyjazdem na studia, udało mi się ogarnąć i zrobić coś, żeby te dwa miesiące były ciekawe i pracowite. Mimo że cele nie poszły mi tak, jakbym chciała, to jednak sporo zrobiłam przez ten czas i poznałam wiele nowych rzeczy. (Osób też). Przeczytałam sporo książek, obejrzałam (jak na mnie) naprawdę dużo filmów oraz pisałam regularnie. Regularność weszła mi na tyle, że nie wyobrażam sobie teraz inaczej.

poniedziałek, 30 września 2019

Cele: podsumowanie #4


Hej!
Wrzesień dochodzi końca, więc przyszedł czas na podsumowanie tych dwóch miesięcy, jeśli chodzi o cele. Ogólne podsumowanie, czyli ulubieńcy będą w kolejnym poście. :D
W poprzednim poście na temat - sprawdzającym mój postęp - pisałam, że jakoś nie tak całkiem się przykładałam. Po prostu podeszłam na totalnym luzie, bo postawiłam sobie poprzeczkę wyżej niż zwykle, były inne cele, miały inny charakter. Było część z nich była dla mnie po prostu wyzwaniem, które chciałam chociaż w części zaliczyć niż typowym celem, który musiał być zaliczony. Był też moment, że miałam mniejszą ochotę na aktywność w Internecie, do tego stres związany z przeprowadzką na studia, kilkunastodniowy brak laptopa i możliwości obrabiania zdjęć i jakoś tak wyszło, że było mnie mniej na obu Instagramach.

Z celami na kolejne dwa miesiące się wstrzymuję. Najpierw będę chciała zobaczyć, jak będzie wyglądać mój czas na studiach, a później zaplanuję to sobie tak, żeby moje cele były dopasowane do możliwości i rzeczywistości. Na ten rok akademicki czuję się zmotywowana i pełna energii. Ogólnie na cały ten czas studiów. Ciekawi mnie to, czy mi to przejdzie. Fajnie by było, jakby nie minął i bym się bardziej ogarnęła z tym. Odkąd skończyłam liceum jestem mniej leniwa, więc może nie będzie tak źle. Mam nadzieję, że ilość mnie nie dobije.

poniedziałek, 23 września 2019

Muzyka z dawnych lat

Hejo!
Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na słuchanie starszych piosenek. Bardzo starych  można nawet powiedzieć, tych z czasów młodości moich babć. Ostatnio aż tak często ich nie słuchałam, ale jakoś wczoraj tak wyszło. Błądziłam gdzieś po youtubie i w końcu padło na "Czy te oczy mogą kłamać" Jana Pietrzaka, którego nigdy wcześniej nie doceniałam. A teraz wow! To świetna piosenka,
Uwielbiam te piosenki z tamtych lat za klimat, za tekst i pewnego rodzaju lekkość. Do tego bardzo często są po prostu ponadczasowe i wbrew pozorom znane wielu osobom. Sama się kilka razy złapałam na tym, że widzę jakiś fajny tytuł, brzmi ciekawie, więc włączam. I co? Kurcze, przecież ja to znam!
To będzie mała topka, ale nie chcę dawać tego tytułu. Jakoś nie pasuje mi dziś do tego. 




wtorek, 17 września 2019

Zagubieni w świecie



Hejo!
Dzisiaj moje przemyślenia. Mogę nawet powiedzieć, że jedne z ważniejszych w moim życiu. Pewne obserwacje świata i wnioski z nich płynące, a przede wszystkim potrzeba serca. Albo bardziej umysłu. Myśl, która mi wpadła do głowy późnym popołudniem, trochę obgadana na żywo, a potem wieczorem się rozrosła. Znowu została obgadana. Tym razem z trzema osobami, bo musiałam poznać zdanie innych. Dlatego też piszę tutaj, aby poznać Wasze zdanie, ale też pozostawić po sobie pewien ślad. Może to początek tego przełomu, o którym pisałam tydzień temu. A przynajmniej coś, co uświadomiło mi pewne rzeczy. Ciężko mi nawet nadać tytuł tego i znaleźć początek, od którego powinnam zacząć. To nie jest po to, żeby się żalić czy coś.

Zaczęło się od słuchania piosenki, któregoś z tych młodych raperów. Młodszych ode mnie o kilka lat. Po chwili uświadomiłam sobie, że jest coraz więcej sławnych nastolatków. Pozostało pytanie pytanie, dlaczego? Proste, są świadomi swoich możliwości i potrafią je wykorzystać. Tak samo na bookstagramie jest dużo osób, które skończyły podstawówkę, są w jej ostatniej klasie, szybciej zdobywają obserwatorów czy osiągają pewne sukcesy w tym, co robią.

sobota, 14 września 2019

Pretty Little Liars - moje odczucia

Hejka!
Wreszcie mogę korzystać z mojego laptopa. Nie zdajecie sobie sprawy jaka to ulga. Aż chce się pisać! Zanim przejdę do tematu postu chciałabym Was zaprosić na mojego Wattpada - mysliwylatujace. Na razie jest tam jedna stara miniaturka, ale z czasem powinno tego przybywać. I nie tylko miniaturki potterowskie. Może jeszcze dwie wpadną. Zależy od chęci i pomysłów, ale chcę się skupić na czymś innym. 
Dzisiaj będzie mini-recenzja. Bardziej krótka opinia i porównanie książki do serialu, bo nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam czy że nie podobało mi się, ale mam bardzo mieszane uczucie względem tego. Zajmuje mi to myśli i chyba to będę takie luźne myśli.

Serial zaczęłam oglądać, będąc w gimnazjum, ale obejrzałam kilkanaście odcinków, a potem przestałam. Nie lubię oglądać seriali, ale ten bardzo mnie zainteresowała, cała historia wydawała mi się niezwykle ciekawa i w końcu zdecydowałam się sięgnąć po książki. Na razie za mną jest tylko pierwsza część i na niej się tutaj skupię.

środa, 11 września 2019

Regularność czy pisanie na siłę?



Hej!
Czuję się nieco rozregulowana. Naprawdę. Wpisy są, ale drugi tydzień z rzędu z małym poślizgiem. Nie podoba mi się to. Jak zawsze. Robię znowu tysiąc rzeczy na raz i do tego dwa tygodnie bez laptopa zrobiły swoje. Dużo mniej mnie jest na Instragramie. Znaczy jest tam, ale jakoś z robieniem zdjęć nie jest mi tak po drodze jak wcześniej. Nie mam pojęcia, dlaczego. Chyba teraz życie osobiste wygrywa, trochę sporo rzeczy mam nim do ogarnięcia. Co chwila coś ze studiami - udało mi się plan ułożyć tak, jak chciałam! Więc jest mały sukces. Albo pół sukcesu. Jeszcze OGUN, lektoraty i wf. Będę musiała się mocno ogarnąć i pilnować, jeśli chodzi o naukę, ale myślę, że dam sobie radę z tym wszystkim.

Regularność w pisaniu była dla mnie kiedyś czarną magią. Regularność w czymkolwiek. Wychodziłam z założenia, że nie ma co się zmuszać i pisać na siłę. Ale jeśli pomysły są, to czy zmuszeniem się jest zrezygnowanie z kolejnego filmu na youtubie, odcinka serialu dla czegoś, co sprawia przyjemność? Chyba nie. Przynajmniej nie dla mnie. Wolę mieć dni wypełnione, nie mieć czasu na bezsensowne leżenie, bo napisałabym coś, ale mi się nie chce. Najprościej powiedzieć "niech ci się zachce", ale kto nas zmusi? Jeśli nie my sami, to nikt inny też tego nie zrobi. Czasem po prostu trzeba najpierw usiąść, pomyśleć, co jest ważniejsze, co chcę osiągnąć i jak to zrobić.

niedziela, 8 września 2019

Będzie przełom?



Cześć!
To już ostatni wpis z cudzego laptopa. Na całe szczęście. Strasznie mnie to męczyło, bo gryzło się z moimi celami. I miało wpływ na to, że nieco się rozregulowałam. Ten wpis piszę przed dwudziestą drugą. Oczy mnie lekko bolą. Przecież przed chwilą skończyłam czytać książkę. Wcześniej nie miałam dostępu do komputera. Muszę przetrzymać, no nie? Gryzie się ten brak laptopa z moimi pomysłami. Najchętniej bym je wszystkie miała w jednym miejscu, czytelnie, żebym mogła do nich wrócić, ale nie. Część na laptopie, który jest kilkanaście kilometrów dalej, a druga część w telefonie. Tylko że się nie pokrywają. Dotyczą tego samego, ale są inne. Dlatego potrzebne mi jest jedno miejsce na nie. Mój laptop. Powracam do tego cały czas, zaczynam powoli to realizować. Mam nadzieję, że zobaczycie pierwsze efekty za jakiś czas. Miesiąc, może dwa. Jeszcze muszę więcej nad tym pomyśleć, zaplanować i może coś z tego wyjdzie. 

środa, 4 września 2019

"Rana" Wojciech Chmielarz


Hej!
Dzisiaj przychodzę z książką, którą fuksem udało mi się zdobyć. Weszłam odpowiednim momencie na stronę i potem już jej nie było. Początkowo nie byłam przekonana, czy to pozycja dla mnie, mimo że opis mnie interesował i trochę zwlekałam z zamówieniem jej. Mogę powiedzieć, że to był dobry wybór. Jest naprawdę super pozycja, jedna z tych, gdzie chce się powiedzieć, że każdy powinien to przeczytać. Co prawda zdaję sobie sprawę z tego, że mogą być lepsze kryminały niż ten, ale jego klimat zdecydowanie mnie pochłonął.

Tytuł: Rana
Autor: Wojciech Chmielarz
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 14 sierpnia 2019
Liczba stron: 413
Ocena: 9/10


Treść:
Klementyna zostaje nauczycielką w prywatnej szkole. Mniej więcej w tym samym czasie popełnia samobójstwo jedna z uczennic, Maria, a krótko po tym zostaje zamordowana Ela, przyjaciółka z pracy Klementyny i jedyna osoba, która uważa śmierć Marysi za nieprzypadkową. Ciało widziały tylko dwie osoby Klementyna oraz Gniewomir - uczeń z problemami i fascynacją seryjnymi mordercami. Następnego dnia ono, a okoliczności zmuszają tę dwójkę do poprowadzenia własnego śledztwa, którego rezultaty są niezwykle dla nich niebezpieczne, a zaszkodzić mogą nie tylko im. 


Moja opinia:
Zastanawiam się, czy kiedykolwiek czytałam tego typu książkę. Chyba nie. Do tej pory miałam styczność z kryminałami Agathy Christie oraz młodzieżowym "Truly Devious" Maureen Johnson. Gdzieś po drodze była jeszcze "Dziewczyna z pociągu", a ta powieść jest czymś zupełnie innym i bardzo mi się podoba. 

niedziela, 1 września 2019

Cele - podsumowanie #3



Hejo!
Powoli zaczęłam ogarniać te moje pomysły. Książki dwie z pięciu też już za mną, czyli jakieś efekty widzę, a to najbardziej mnie motywuje. Oczywiście nie może być tak pięknie - siadła mi ładowarka w laptopie, więc jestem teraz na łasce innych, ale mniejsza oto. To tylko mała niedogodność, którą idzie łatwo obejść. Na całe szczęście, mimo że korzystanie z cudzego laptopa nie jest czymś wygodnym i tak łatwo dostępnym, udaje mi się tutaj napisać. Z tego powodu jest też dzisiaj zamiast wczoraj i tak późno.
To podsumowanie jest też kolejnym krokiem w ogarnianiu się. Coraz lepiej mi to idzie, wzięłam się za siebie i chyba robi się dobrze. Stos czytanych książek nie przeraża (aż tak), ale dalej nie przeszkadza w sięgnięciu po nową. Nieważne, nie do końca to moje "widzimisie", po prostu wolę przeczytać w pierwszej kolejności książkę do recenzji.
W tym miesiącu podchodziłam totalnie na luzie do wypełnienia tego. Nie przejmowałam się tym, nawet nie wiem, czy mogę powiedzieć, że miałam czas na martwienie się tym, że za mało czytałam, że coś tam. To dopiero połowa, zobaczę jak będzie dalej. Nie mam żadnego parcia na to, żeby wypełnić te liczby, nie sprawdzam ich. Zrobiłam to dopiero, szykując się do napisania tego posta.


wtorek, 27 sierpnia 2019

Porządki w pomysłach


 Hej!
Sierpień zbliża się ku końcowy, a ja sobie powoli uświadamiam, że ten miesiąc znowu wywrócił moje życie. W pozytywnym sensie. Bardzo pozytywnym. Już nie będę pisać o zmianach u mnie, bo ostatnio o tym było. Mam głowę pełną innych pomysłów. Naprawdę. Tylko nie mam pojęcia, co powinnam najpierw zrealizować. Nie, to nie będzie konkretny post. Chciałam poruszyć jakiś ciekawy temat, ale chyba bardziej zależy mi dziś na luźnych przemyśleniach. Nie chcę w kółko pisać o tym samym. Z pewnością temat organizowania się, radzenia sobie z tym czy regularności poruszę jeszcze kiedyś, ale nie dzisiaj.

Tak samo nie dzisiaj to nie czas na jakąś topkę, na pisanie o moich ulubionych starych piosenek, których ostatnio nie mam ochoty słuchać. To nie jest dzień na pisanie o książkach. Dzisiaj mam taki dzień, że najchętniej puściłabym sobie film, wzięła zeszyt i spisała swoje wszystkie pomysły, zrobiła zarysy postów.  Potrzebuję porządku w tym.

sobota, 24 sierpnia 2019

Alfabet Book TAG


Hej!
Dzisiaj przychodzę takim fajny TAGiem, który znalazłam na blogu AniaBloguje. Bardzo mi się spodobała jego forma, jak i pytania.
Mam też ochotę dziś pisać o czymś lżejszym, ale mam też dużo pomysłów na poważniejsze posty. Muszę tylko się dobrze nad nimi zastanowić i poświęcić na nie więcej czasu, bo ostatnio żyję nieco intensywniej. I dwa ostatnie dni miałam lekkiego lenia i jakiś tymczasowy spadek chęci, ale już mogę powiedzieć, że to minęło i działam dalej.

A: Autor, którego czytałam najwięcej
Wygląda na to, że Cassandra Clare. Przeczytałam  13 jej książek, a 14 czeka aż to zrobię.


B: Bardzo dobra druga część
Ostatnio ponownie doceniłam "Harry Potter i Komnata Tajemnic". Czytało mi się tak dobrze jak zawsze, ale sama historia chyba bardziej mi się podobała niż pierwsza część.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Od gąsienicy do motyla



Hej!
Na ten temat chciałam napisać od kilku dni. Wiecie, tak z potrzeby serce. Znacie pewnie wiele takich postów, czasem się i u mnie zdarzają. Są takie tematy, które wpadają nagle i nawet po kilku tygodnia można je w spokoju realizować, bo są aktualne. Brakowało tylko tytułu. Znowu zmiany? Nieee, to nie pasuje, to już było. Ten wpis to co innego. Jest o moim przepoczwarzeniu się,
Dzisiaj nieco bardziej osobiście, bo chcę Wam napisać ile się zmieniło u mnie przez liceum. W sumie to nie tylko kwestia tej szkoły i zmiany otoczenia. Szkoła tu niewiele zmieniła. Naprawdę, jestem w takim miejscu w moim życiu, który nigdy nie spodziewałam się, że będę. Po prostu przez te trzy lata odwróciło się o 180 stopni. Robiłam rzeczy, których nigdy się spodziewałam. Moje życie wygląda naprawdę inaczej. I wiecie co? Jestem szczęśliwa, cieszę się, że wydarzyło się tyle rzeczy, takie rzeczy, że wyciągnęłam z nich wnioski i powoli zaczęłam się zmieniać. Niedawno pisałam ze znajomą i napisałam, że niewiele pamiętam z pierwszej klasy liceum, jakbym była w kokonie. (Pozdrawiam Cię, Sylwia!)

sobota, 17 sierpnia 2019

Pieniny (again!)


Hej!
Minął tydzień od mojego po powrotu z Pienin, więc wrzucam tutaj parę zdjęć. Postanowiłam, że zrobię podzielę to na dwa wpisy, żeby Was nie zanudzić. Sama nie lubię, kiedy we wpisie jest za dużo zdjęć lub składa się się tylko z nich. Fajnie na nie popatrzeć, ale mi wystarcza kilka. Dzisiaj skupię się na zdjęciach z wyjść w gór, będzie trochę widoczków i po prostu natura, a zdjęcia z zamków w Czorsztynie i Niedzicy oraz te, na których ja jestem dodam za jakiś tydzień, może półtora. Dzisiaj jest po prostu mix zdjęć z Pienin i krótki opis, co tam robiłam i gdzie byłam.



środa, 14 sierpnia 2019

"Znikający stopień" Maureen Johnson



"Tutaj spokojnie można chodzić nago, wrzeszczeć, a nawet uganiać się po dachach, lecz zakłócanie spokoju w miejscu pełnym książek wzbudziło w uczniach spory niesmak." - Znikający stopień M. Johnson 

Hejo!
Zdaję sobie sprawę, że ten wpis powinien pojawić się wczoraj, ale wypadł mi wyjazd do Warszawy i pół dnia byłam poza domem. Ogólnie to po powrocie z Pienin i staram się nadrabiać zaległości we wszystkim tak w sumie. Nie żebym na razie miała na to tyle czasu, ile bym chciała. Ten post zaczęłam pisać świeżo po skończeniu książki, bo nawet sama z siebie nie mogłabym dłużej czekać, żeby o tym napisałam. A uwierzcie... W poniedziałek czytałam tyle, ile mogłam. W wtorek dokończyłam i żałuję,  że nie mogłam tego przeczytać na raz. Chociaż nie wiem, czy tyle rewelacji co chwilę to dobry pomysł. I wiecie co? Ta część jest lepsza, a "Nieodgadnionemu" dałam na lubimyczytać 9/10.  Więc uwaga! Książka, moim zdaniem 10 na 10! Dlaczego? Czytajcie dalej, to dowiecie się, co tak mnie zachwyciło w kolejnej części przygód uczniów z Akademii Ellinghama.

Tytuł: Znikający stopień
Autor: Maureen Johnson
Cykl: Truly Devious
Data wydania: 15 maja 2019 r.
Wydawnictwo: Poradnia K
Liczba stron: 400
Moja ocena: 10/10

Treść:
Stevie od lat marzy o rozwiązaniu jednej z największych zagadek z przeszłości - porwania córki i żony Alberta Ellinghama, mężczyzny, który założył szkołę wśród gór Vermontu pod własnym nazwiskiem dla wybitnie zdolnych uczniów,  łącząc jednocześnie naukę i zabawę. Dziewczyna dostaje się do jej szkoły, lecz po tragicznych wydarzeniach zostaje z niej odebrana przez rodziców. W tej sprawie interweniuje Edward King, znienawidzony polityk, szef jej rodziców i... ojciec przyjaciela ze szkoły. Polityk namawia rodziców dziewczyny, aby puścili ją z powrotem do szkoły, ale ma w tym ukryty cel. Prosi, aby dziewczyna miała oko na jego syna. Dziewczyna czuje, że nie ma wyjścia i się zgadza. Daje jej to możliwość dalszego prowadzenia dochodzenia i poszukiwań Nieodgadnionego, który jakimś dziwnym cudem wpływa na obecne czasy.


sobota, 10 sierpnia 2019

Wakacyjny TAG



Hejo!
W momencie, w którym to czytacie wracam pewnie z gór.  Dzisiaj będzie TAG utworzony przez @nastepcyksiazek i @_zmienna_humanistka. Ogólnie to on krąży na Instagramie, ale mi jest wygodniej zrobić go w tej formie. I teraz tak go pisząc, uznałam, że ciekawie będzie, jeśli spróbuję dodawać tutaj książki, które przeczytałam przez te wakacje. Dobra, dla mnie ciekawiej, w momencie kiedy to piszę. To będzie wyzwanie, ale mam to szczęście, że to są te najdłuższe wakacje, więc trochę ich już było. Wybrałam też książki, których jeszcze nie czytałam, ale przyszły do mnie w tamtym tygodniu i wiem, że na pewno je przeczytam. 
Powiem szczerze, że jest mi nieco ciężko pisać wstęp tydzień wcześniej. Wiecie jak ja głupieję, gdy muszę wstawić jakiś okolicznik czasu? :D Albo w jakim czasie pisać? Oczywiście, od przyszłego tygodnia będę już pisać na bieżąco. No więc zapraszam do czytania! :D


1. Upał - gorąca nowość, którą już kochasz.
"Królowa Mroku i Powietrza" Cassandry Clare. Wydana została na początku lipca, więc ma ponad miesiąc, czyli jest dość nowa. Jeszcze jej nie czytałam, ale na pewno ją pokocham. Nie mogę się doczekać tego, co się rozwinie. :D

wtorek, 6 sierpnia 2019

Trochę o czytampierwszy.pl

Mam nadzieję, że gdy Wy czytacie ten post, ja chodzę sobie po górach. A jeśli nie chodzę, to po prostu jestem w Pieninach. A co to oznacza? Dużo zdjęć! Tak, tak, Pieniny były wrześniu, ale 
Jak zauważyliście korzystam ze strony czytampierwszy.pl. Zarejestrowałam się tam na początku kwietnia, a teraz po tych kilku miesiącach i paru zamówieniach, chciałabym napisać o tym portalu.
Mam już pewne rozeznanie, więc poczytajcie. Może akurat kogoś to zachęci i odpowiedzi ten portal.

Po co to w ogóle?

Czytampierwszy.pl to portal dla recenzentów, gdzie można zamawiać książki do recenzji za zdobyte punkty (nazywane ISBN-ami). Nie musisz wydawać pieniędzy.  Nie trzeba pisać do wydawnictw o interesujące Cię tytuły, szczególnie jeśli nie jeszcze nie masz zbyt wielkiej liczby obserwatorów. Można wybrać książki w wersji elektronicznej lub papierowej, w zależności jaka jest dostępna. Po napisaniu recenzji wklejasz link do niej lub screenshota z komentarzem, zdjęciem ze story.

To jak się te punkty zdobywa?

sobota, 3 sierpnia 2019

Ulubieńcy miesiąca: czerwiec & lipiec 2019


Cześć!
Teraz nadszedł czas na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Nieco dokładniejsze niż w poprzednim poście. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę tym.
Jak mi minęły? Bardzo szybko, dużo się działo i było po prostu było fajnie. Szczególnie w lipcu wbiłam się w pisanie i ogólnie byłam bardziej twórcza i aktywna życiowo. Mało czasu spędziłam na "robieniu niczego", filmiki na youtubie też poszły nieco w odstawkę. Byłam aktywna na instagramie, wreszcie nadałam temu jakiś konkretny kształt. Zauważyłam też parę zmian w sobie i mam nadzieję, że nie są chwilowe. O tym chyba napiszę jakiś dłuższy, może nawet nie poważniejszy post, ale napiszę o tym, bo dla mnie to ważne. Szczególnie, że w dużej mierze tyczy się to mojej działalności w Internecie i mojego podejścia do niej.
 W czerwcu częściej wychodziłam ze znajomymi i dużo się działo. W lipcu nieco mniej, ale bardzo dużo czasu spędziłam z rodziną.  No i na koniec miesiąca skończyłam z czarną głową. Granatową w odpowiednim świetle. Dużo dobrych rzeczy było przez ten czas.

1. Piosenka



Myślę, że "Shallow" Lady Gagi i Bradleya Coopera. Po prostu ta piosenka przez większość czasu siedziała mi głowie. Jest przyjemna i piękna.

środa, 31 lipca 2019

Podsumowanie #2 i nowe cele



Hej!
Uznałam, że nie będę się rozbijać na dwa posty z podsumowania tych dwóch miesięcy gładko przejdę do celów na kolejne. Ogólnie podsumowując to jestem z siebie całkiem zadowolona. Większość rzeczy szła mi nawet nieźle, ale zaraz do tego przejdę. Teraz chcę sobie podnieść poprzeczkę nieco wyżej, żeby wymagało to ode mnie więcej wysiłku. Także teraz zobaczcie jak mi poszło! :D

1. KSIĄŻKI

Pierwszy cel zaliczony. Drugie wyzwanie nie do końca. Tym razem nie będę iść na ilość przeczytanych książek, tylko chcę dokończyć kilka zaczętych, a porzuconych: "Szklany miecz", "Pani Jeziora" i "To". Do tego przeczytać coś ze "stosu hańby" - "Hobbit, tam i z powrotem" na pewno. Może coś jeszcze. Mój stos liczy sobie w tej chwili piętnaście książek. 

STAN: 1. Przeczytane 16/16
            2. Dni z czytaniem 51/61

piątek, 26 lipca 2019

Pozytywne efekty


Hejo!
Ostatnio u mnie dużo się dzieje i jednocześnie się nie dzieje. Robię wszystko i nie robię nic. Przychodzę do Was z pozytywną energią albo czymś. Po prostu lepszy humor mnie ogarnął, gdy zaczęłam tutaj pisać i usunęłam ten pierwszy, bardziej nostalgiczny wpis. Myślałam, że ten dzień będzie ciężki, że nic fajnego dziś nie napiszę, że nie będę mogła się skupić. Poranną herbatę wypiłam zdecydowanie za późno i ogólnie ciężko mi było się zebrać, żeby się ogarnąć. Potem szybko udało mi się posprzątać, że więc mogę powiedzieć, że nie jest źle. Gdy się wezmę w garść to coś idzie.

Ten tydzień jest naprawdę dobry. Poprzedni zresztą też. Jakaś nowa energia we mnie wstąpiła. Co prawda największą ochotę mam porobić zdjęcia, ale jest nieco za gorąco w tej chwili.
Cieszę się, że widzę efekty tego co robię. W tym tygodniu byłam złożyć papiery na studia. Niby początkowo chciałam iść na zupełnie inną uczelnię, ale nie żałuję, że wybrałam ten sam kierunek na Uniwersytecie Warszawskim. To był naprawdę dobry. Trochę bałam się składania tych dokumentów, ale niepotrzebnie. Na moim wydziale jest bardzo miła atmosfera. Bardzo sympatyczny pan ochroniarz, który zagadał i zachęcił do porozmawiania z dziewczyną z samorządu studenckiego.  Naprawdę myślę, że to dobry wybór.

poniedziałek, 22 lipca 2019

"Kastor" Agnieszka Lingas-Łoniewska



Hej!
Na samym początku zapraszam na wywiad ze mną na blogu KEIRABOOKS.
Dziś przychodzę z kolejną książką zamówioną na czytampierwszy.pl. Na początku nie zwróciłam na nią uwagi, bo jakoś okładka mnie nie zachęciła, opis też tak średnio, ale natknęłam się na parę recenzji w sieci i się zainteresowałam. Co nie zmienia faktu, że podchodziłam to tej książki z pewną rezerwą, obawą. Na szczęście jestem pozytywnie zaskoczona. No dobra... Nie miałam wielkich wymagań, ale wywarła na mnie na prawdę duże wrażenie.


Tytuł: Kastor
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Cykl: Bezlitosna siła
Data wydania: 5 czerwca 2019
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 300
Moja ocena: 7/10

Treść:
Konstanty Lombardzki jest prezesem bardzo dobrze prosperującej firmy. Wyzbyty uczuć i empatii prezes prowadzi podwójne życie. Co jakiś daje ujście swojej mrocznej, pełnej nienawiści stronie w nielegalnych walkach MMA w podziemiu klubu przyjaciela. Zyski z tego przeznacza na fundację FemiHelp. W jego firmie zatrudnia się Anita Sokołowska, którą chłopak kojarzy jako hostessę z podziemia. Dziewczyna pracuje w dwóch miejscach, gdyż musi spłacać nie swój dług. Te dwie skrzywdzone dusze zakochują się w sobie i razem walczą ze swoimi demonami. Czy to może się udać?


sobota, 20 lipca 2019

Jestem narcystyczna?!



Hejo!
Trochę więcej luźnych przemyśleń, bo w sumie czemu nie. Tak jak w tytule. Jestem narcystyczna? Trochę tak. Zwykle jest w żartach w stylu "zawsze będę piękna i młoda". Po prostu to są żarty, ale wiem, że nie każdy to załapie. Nie będę ukrywać, że mam wysoką samoocenę i mocne poczucie własnej wartości, ale wydaje mi się, że jest odpowiednia w stosunku do mojego wyglądu. W kwestii charakteru chyba też, znam swoje mocne strony, ale umiem podkreślić, że mam wady i nie z każdym typem człowieka mogę żyć dobrze. Chociaż będę się starać być kulturalna i miła w rozmowie, to nie znaczy się z kimś dogadam. Wracając do samooceny i poczucia własnej wartości, to mogę powiedzieć, że wypracowałam się sobie to i boję się mówić, że coś mi się udało i sama się sobie podobam.

wtorek, 16 lipca 2019

"Nieodgadniony" Maureen Johnson



Hejo!
Dziś przychodzę z na wpół spontaniczną recenzją. Nie planowałam pisać o tej książce, ale gdzieś w połowie poczułam, jakby krzyknęła do mnie "NAPISZ O MNIE!". I co mogłam na to poradzić? Wzięłam mój zeszyt i zaczęłam pisać punkty, a później moje wrażenia. I tak. Przeczytałam "Nieodgadnionego"  w niedzielę, recenzję piszę w poniedziałek, a dodaję we wtorek. Szybka akcja. Powiedzmy.
Do tej pory czytałam kilka opowiadań Maureen Johnson w różnych zbiorach - "W śnieżną noc", "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" oraz "Kroniki Bane'a". Jest to pierwsza powieść jej autorstwa, z którą mam styczność i szczerze mówiąc jestem zachwycona! Czytajcie dalej, żebyście wiedzieli co mnie tak zachwyciło.


Tytuł: Nieodgadniony
Autor: Maureen Johnson
Wydawnictwo: Poradnia K
Liczba stron: 447
Data wydania: 23 maja 2018
Moja ocena: 9/10


Treść:
Stevie Bell zgłosiła się do Akademii Ellinghama, prywatnej szkoły, gdzie zgodnie z zamysłem założyciela Alberta Ellinghama uczęszczają wybitnie uzdolnione dzieci i mogą pobierać naukę za darmo. Nie myślała, że może jej się to udać, a jednak dostała się i ma możliwość rozwiązania tajemnicy tego miejsca, która ją przyciągnęła. Co może być lepszym miejscem dla takie pasjonata kryminalnych spraw jak Stevie niż szkoła, gdzie 1936 roku zamordowano uczennicę i porwano żonę i córkę właściciela, a sprawca nigdy nie został tak naprawdę poznany? Jedynym tropem w tej sprawie jest wierszowany list-zagadka, którego oryginał zaginął w trakcie śledztwa. Dla Stevie to nie problem, ma jego kopię oraz inne akta sprawy. Jednak nie może całkiem oddać się rozwiązywaniu tej starej sprawy, gdyż musi odnaleźć się w nowej szkole oraz dochodzi do niespodziewanej śmierci jednego z uczniów, co wzbudza wątpliwości dziewczyny.

piątek, 12 lipca 2019

TOP 7: Książki, które złamały mi serce



Hejo!
To trzeci post, który zaczynałam, aby go dzisiaj dodać. Do pierwszego potrzebuję więcej czasu na przemyślenie tematu i zaplanowanie, bo zaczynało mi wychodzić masło maślanie i w kółko pisałabym to samo, a chciałabym, żeby to miało ręce i nogi. Kolejny jest planem awaryjnym, gdy już całkiem nie będę miała pojęcia o czym pisać, ale wolałabym go dodać na Walentynki w przyszłym. Tak, tak... Odległe plany, ale serio bardzo pasuje, żeby to wtedy dodać. Innej topki nawet nie zaczynałam, bo przed jej napisaniem muszę przeczytać na pewno jeszcze jedną książkę, bo być może wpasuje się w ten temat. I w końcu wpadłam na to! Książki, z których zakończeniem się nie zgadzam i złamało mi moje serce.
W sumie dość aktualnie, bo po skończeniu "Diabelskich maszyn" znowu się popłakałam i nawet nie umiałam wygrać z tym uczuciem. Nie wiem, jak to jest, że jedna historia, a po raz kolejny mnie doprowadza do takiego stanu. Później pomyślałam o innych książkach, z których końcem nie mogę się pogodzić i dlatego powstał ten post. Nie jestem fanką happy endów, ale te trzy z tych książek powinny się zakończyć inaczej.

poniedziałek, 8 lipca 2019

W obiektywie #6


Hejo!
Co zrobiłam, gdy była ładna pogoda i nie umierałam przez upały? Oczywiście, że wzięłam aparat i poszłam na spacer. Przy okazji mój się ze mną przeszedł. Wyszedł dość długi spacer, bo zrobiłam z nim siedem kilometrów, ale jacy byliśmy zadowoleni! Szczególnie jestem zadowolona ze zdjęć. Podoba mi się efekt, który wyszedł. :D Były fajne nawet przed obróbką, a z części obróbka wydobyła coś, czego w ogóle się nie spodziewałam.
Ogólnie te zdjęcia mają już jakieś półtora tygodnia, ale cały tamten tydzień byłam niesamowicie zalatana. Cały czas się coś działo, ale było bardzo fajnie! :D Bardzo miło spędziłam ten czas ze znajomymi i z rodziną. Dzisiaj czuję, że mam bardziej twórczy nastrój, więc może zacznę już pisać następny post albo coś innego.


czwartek, 4 lipca 2019

Cele - podsumowanie #1


Hejo!
Dzisiaj przychodzę z aktualizacją moich celów. Czyli po prostu pokażę Wam, jak mi idzie ich wypełnianie. Początkowo robiłam to w formie podsumowania czerwca, ale w sumie lepiej będzie po prostu podawać stan na dzień dzisiejszy.
Swoją drogą dopiero trzeci dzień lipca, a ja jest totalnie zarobiona i nie mam nawet pojęcia czym takim. Tu coś zrobię, tam coś zrobię i jakieś efekty widać, ale żeby siąść do komputera i napisać coś na bloga to już czasu nie starcza albo jakoś nie mam siły. Mam nadzieję, że już dalej nie będzie tak źle, a przynajmniej uda mi się to wszystko ogarnąć i pogodzić. Serio, nie spodziewałam się, że mogę mieć tak zalatane dni, nawet nie wychodząc z domu.

Tak przy okazji wspomnę o maturach, bo dwie godziny temu sprawdziłam wyniki i jestem zadowolona. 92% z matematyki i 65% z chemii mnie ucieszyło tak bardzo, że nie przejmuję tym, że nie przejmuję się tymi innymi, bo na tych mi najbardziej zależało. Reszta zdana, ale tymi dwoma czuję potrzebę, żeby się pochwalić. :D

piątek, 28 czerwca 2019

O własnym zdaniu i rzeczach powiązanych



Dzisiaj nieco poważniej, ale jednocześnie chyba bardziej emocjonalnie, bo właśnie siedzę i jestem pod wpływem silnych emocji. Nie umiem dobrze określić jakich, bo jest to niezła mieszanka. Wkurzenie? Zawsze mnie wkurza, gdy ktoś nie myśli. Przerażanie? To strasznie, jak można być zaślepionym swoim idolem i uważać jego zdanie za "świętość". Pogarda? Nie, to zbyt negatywne i przesadzone. Bardziej niesmak, że ludzie nie wykorzystują możliwości, jakie teraz są dostępne albo jakie mają do tego podejście. Chodzi o zdobywanie wiedzy. Nie chcę, żeby wyszedł z tego jakiś negatywny post, pełen hejtu na cały gatunek ludzki, bo "ludzie to bezmózgi". Nie o to w tym chodzi. Prawdopodobnie ten post zniknie gdzieś w odmętach tego bloga i nie trafi do dużej liczby osób, szczególnie tych młodszych. I w tej chwili, chyba po raz pierwszy jest mi szkoda, że nie mam większego rozgłosu, ale może kilka osób na to trafi. W sumie to nie jest ważne, to nie żebranie o uwagę, tylko moje myśli, moje zdanie, ale temat, który uważam za ważny. Chcę po prostu napisać, że myślenie jest fajne i zdobywanie wiedzy też jest super! Dalsza część wydaje mi się dość oczywista, ale naprawdę potrzebuję powiedzieć o tym głośno.

poniedziałek, 24 czerwca 2019

"Znak Ateny" Rick Riordan



Hejo!
Książek Ricka Riordana dawno nie było na tym blogu. "Syn Neptuna" pojawił się gdzieś w ulubieńcach, ale tych parę zdań niewiele wnosi. Z przeczytaniem "Zagubionego Herosa" dość długo zwlekałam. Najpierw zanim kupiłam pierwszą część minęło kilka lat. Kolejne miesiące zanim przeczytałam. Czytanie też szło mi tak sobie. Po roku przeczytałam drugą część, która była okej, ale to nie to samo. I teraz "Znak Ateny", który mnie po prostu zachwycił i wiem, że chyba nie będę już tak zwlekać z przeczytaniem "Domu Hadesa".
Już pominę to, że nie lubię pisać tutaj kontynuacjach, szczególnie gdy nie pisałam o poprzednich częściach. Więc wyobraźcie sobie, jak to musiało mi się spodobać, że piszę to bez żadnego przygotowania.


 Tytuł: Znak Ateny
Autor: Rick Riordan
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 528
Data wydania: 7 listopada 2012

Treść:
Dochodzi do pierwszego spotkania greckich i rzymskich herosów. Ma być to przełomowy moment dla obu obozów - złączenie dwóch różnych kultur. Jednak zamiast się pogodzić i wspólnie działać przeciwko powstaniu Gai, dochodzi do pewnego incydentu, który tylko pogłębia odwieczną niechęć. Jasonowi i Precy'emu, herosom, którzy mieli zapoczątkować pokój pomiędzy dwoma wrogimi obozami, nie udaje się wyjaśnić sytuacje, dlatego też muszą uciekać i szybciej zacząć planowaną wyprawę na Stary Kontynent, do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. Oprócz powstrzymania Gigantów przyświecają im dwa inne cele, które są równie ważne. Pierwszy to odnalezienie Nica di Angelo, który został pojmany przez sługów Gai oraz misja od Ateny, którą może wypełnić tylko Annabeth, a będzie ważnym wydarzeniem w zjednaniu obozów. Utrudnia im to wszystko wysłany za nimi pościg z obozu Jupiter.

środa, 19 czerwca 2019

Co robię, aby mój dzień był bardziej produktywny?



Hej!
Post z cyklu "Kaśka, weź się w garść!". Troszkę się ostatnio rozleniwiłam i nie działam tak, jakbym chciała. Zbyt dużo rzeczy odwlekam na jutro i nie jestem z tego zadowolona. Skoro wiem, co ułatwia mi działanie, to powinnam to bez problemu stosować w życiu, nie? Jak widać muszę to sobie przypomnieć, więc czy będzie lepsza okazja do dokończenia tego? Chyba już nie. Zaczynają się wakacje, więc część z Was będzie je spędzać mniej lub bardziej aktywnie albo pójdzie do pracy. W przypadku  braku pracy jest ta świadomość, że "ja to mam jeszcze czas" i wszystko się odwleka. Cóż... "Mam jeszcze czas" to chyba motto mojego życia, a później siedzę i się wkurzam, bo mogłam to wcześniej zrobić.

Muszę Wam powiedzieć, że od posta o motywacji zaczęłam zwracać większość uwagę na to, co mnie nie rozleniwia, a po prostu motywuje do działania i uznałam, że chcę uzupełnić tę listę. Nie będę pisać tego w punktach, przedstawię Wam jak u mnie wygląda produktywny dzień. W opozycji do posta o lenistwa i uzupełniając post o motywacji, pokażę Wam, co wspomaga moją produktywność. Wiem, że one wydają się błahe, ale działają. 

sobota, 15 czerwca 2019

Dlaczego postanowienia nie wypalają?



Hejo!
Jak mi teraz czas szybko leci. Konkretnie tydzień, może tak jest, bo nie dzieje się zbyt wiele? Tamten miałam naprawdę intensywny, a w tym spędzam czas głównie z rodziną i ruszałam się z domu, gdy musiałam coś załatwić. Już ze spokojną głową, w mniejszym upale zaczynam tutaj coś pisać.
Szczerze mówiąc sama nie wpadłabym na to, żeby napisać ten post, gdyby nie komentarz Patrycji z bloga Me life. Napisała tam, że jest tego typu cele są jak postanowienia noworoczne - nie do wykonania. Teraz chcę rozwinąć to, co napisałam w komentarzu, czym to dla mnie jest i jak to traktuję. Bardzo dziękuję za natchnienie! :D
Nie pomyślałabym, że wyjdzie mi z tego postu coś tak poważnego. Wiecie, miały być luźnie przemyślenia, a wyszło co wyszło.


Słowo "postanowienia" właśnie kojarzy mi się z czymś nie do wykonania. Może to za dużo powiedziane, ale wiem, że nie czułabym aż takiego obowiązku wypełniania tego, bo przecież co by się stało? Ile osób dotrzymuje postanowień? Mogę sobie zawsze odpuścić i nic się nie stanie, nie teraz to później. To żaden wstyd. To słowo stało się puste, zatraciło swoje znaczenie. Teraz gdy myślimy o postanowieniach, wiemy, że będziemy mogli przestać je wypełniać i nikt nie spojrzy na nas gorzej, bo jest to czymś normalny. Oczywiście nie powinno się sugerować w tej kwestii innymi, ale rozumiecie, jak już się z tymi postanowieniami utarło. Jest to coś, czego nikt wypełnia, mimo że chce, przestało się wiązać z poczuciem obowiązku, dlatego łatwiej jest odpuścić.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

"Wiedźma" Anna Sokalska



Każdy zna motywy podróże w czasie. Ja zazwyczaj spotykałam się z tym, że bohaterowie cofali się w czasie, a w drugą stronę? Czytałam "Strażnika", gdzie Hubert obudził po 7 latach i żył w odbudowanym na nowo świecie, ale to nie było to, tutaj technologia była znana, tylko jej zabrakło. Nawet nie było to najważniejsze, ale co gdy jesteś wiedźmą, która budzi się po pięciuset latach ze snu i nie ma już niczego, co znasz?

Tytuł: Wiedźma
Autor: Anna Sokalska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Liczba stron: 416
Data wydania: 6 lutego 2019


TREŚĆ:
Wiedźma Jasna budzi się ze swojego pięćsetletniego snu. Pragnie zemsty za odebranie życia jej siostrze, ale także przełamania klątwy, która blokuje jej moc. Poznaje Ninę, zmorę, która uciekła z Międzyświata; Dawida, który stał się Szamanem po uratowaniu go przed śmiercią przez Ninę oraz Szarego, anioła, którzy niegdyś był niezłą szychą  wśród aniołów, ale nadano mu obowiązki Anioła Śmierci. Każdy z nich ma swoje tajemnice i własne cele, które pragną osiągnąć, ale do tego muszą ze sobą współpracować. W tym samym czasie otworzyła się wyrwa, która pozwala na przechodzenie pomiędzy Żywoświatem a Międzyświatem, co powoduje pewne zatargi wśród Wyższych Istot z obu Zaświatów - Anielskiego i Piekielnego.

czwartek, 6 czerwca 2019

TOP 7: Najbardziej irytujące bohaterki książkowe


Hej!
Czerwiec zaczynam naprawdę dobrze. :D Mam nadzieję, że cały ten będzie dość podobny do tego niecałego tygodnia. Dwa dość spontaniczne wypady za mną, ogarniane się w domu wychodzi. "Bullet book" doszedł, więc powoli go uzupełniam, tylko nie mam jeszcze do końca pomysłu na niego. Jest to jeden z tych gotowych BuYo. Na początek wydaje mi się w sam raz, bo wątpię, żebym miała cierpliwość do tworzenia własnych ozdób, chociaż brakuje mi tam kilku rzeczy np. miejsca na tworzenie kół czasu  i jest parę rzeczy, z których na pewno nie będę korzystać. To chyba nie będzie jakimś wielkim problemem, bo pewnie wykorzystam je w inny sposób, ale jeszcze nie mam pomysłu w jaki. O rany... Sama się podziwiam za te długie zdania, ale, niestety, tak wyglądają moje myśli. Tu coś wtrącę, tam podejdę z innej strony, bo nagle dostrzegam coś innego. 
I z tym pozytywnym akcentem, przechodzi do tematu posta, który będzie mniej pozytywny. Trochę więcej frustracji, czyli bohaterki książkowe, które najbardziej mnie irytowały. Tak sobie myślę, że chyba dużo więcej jest postaci płci żeńskiej, które są tak wkurzające, że zapadły mi w pamięć. Teraz przychodzi mi tylko dwóch bohaterów, którzy mnie tak strasznie irytowali, ale u obu jest to bardziej sposób w jaki zostali stworzenie, a nie samo zachowanie. W sumie ich zachowanie też jest tworzone przez kogoś. Już przestaję się plątać i przechodzę do głównego tematu. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Ulubieńcy miesiąca: kwiecień&maj 2019

Hej!
Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl o tych dwóch miesiącach to zmęczenie. Naprawdę, te dwa miesiące  były dla mnie po prostu męczące. W kwietniu miałam sporo wyjazdów, do tego jeszcze jakieś ostatnie powtórzenia przed maturą. Niby strajk nauczycieli był, więc niby wolne, ale co to za odpoczynek, gdy się denerwujesz tym, co się dzieje? W maju matury, które też mnie nieźle męczyły. Najgorsze było to poczucie obowiązku, że powinnam coś powtórzyć, może jeszcze jeden arkusz?
Rany... Jestem monotematyczna. Słowo "matura" w moich wpisach pojawia się zdecydowanie za często. Obiecuję, że w czerwcu ani razu o niej nie wspomnę! Nawet nie pytajcie! :D


1. Piosenka

 Wpadłam po uszy i się zakochałam. Zdecydowanie "Something just like this" The Chainsmokers i Coldplaya zmiotło wszystko. Nie mogę się tylko doczekać jednej rzeczy... Aż nauczę się nazwy wykonawcy, bo coś mi się ubzdurało, że są to "chainsmonkeys". Nie mam pojęcia dlaczego.


Oprócz tego dużo słuchałam "Matury" Farben Lehre, bo to taka fajna piosenka. Bardzo w moich guście i pasująca do tych miesięcy.


wtorek, 28 maja 2019

Nowe cele - czerwiec, lipiec



Hejo!
Czyżby wyglądało na to, że maj jest miesiącem moich bardziej prywatnych przemyśleń? Tych nie całkiem tematycznych, mniej poważnych. Albo zwykłego marudzenia, bo w większości to się na to składa. Bo matury, bo brak czasu, bo brak chęci. Kończę marudzenie, przychodzę z czymś bardziej konkretnym.  Mam wakacje, dużo czasu, więc znowu chcę sobie postawić cele. W tamtym roku było to bardzo dobrym pomysłem i wyszło lepiej niż przypuszczałam. :D Wtedy było to też nieco bardziej przemyślanie, dłużej musiałam się zastanawiać, co tutaj powinnam dać, w jakiej ilość. Teraz już nieco mniej, bo znam swoje możliwości i nie muszę wymyślać kilku rzeczy, bo wiem, co chcę doskonalić. Będzie to na szkieletach tego ubiegłorocznego, ale rozbudowane trochę bardziej. Połączę to z moim budowaniem nawyków, które zaniedbałam w tym miesiącu. Naprawdę, stres jest największym wrogiem człowieka, ale skoro teraz nie mam niczego, czym bym się mogła stresować, będę to nadrabiać. 
Na razie tylko na najbliższe dwa miesiące, bo wiem, że będą mogła spokojnie ten czas na to poświęcić, a istnieje szansa, że będę mieć krótsze wakacje, więc nie chcę się skazywać na porażkę.

Początek: 1 czerwca 2019
Koniec: 31 lipca 2019

piątek, 24 maja 2019

"Nowe jutro" Agata Polte


Hej!
Od jakichś dwóch miesięcy próbuję czytać więcej książek polskich autorów, bo zauważyłam, że czytam ich niewiele, a szkoda. Liczę na to, że uda mi się znaleźć więcej ciekawych powieści, cudowności jak "Strażnik" Pauliny Hendel (recenzja). Przykład nie do końca pasujący do tego posta, bo jednak tam fantastyka, a tutaj coś młodzieżowego, gdzie nie ma wiele miejsca na fantastykę (Ale Harry Potter został wspomniany!). Książka, która zachwyciła mnie swoją prostotą.
Uparłam się całkowicie, że zdjęcie musi pasować do tytułu książki."Nowe jutro" - aż samo się prosi o zdjęcie na tle wschodu słońca. Oczywiście nie udało się, bo chmury, bo deszcz. Jest za to zdjęcie z zachodem, nad którym się namęczyłam. Widać fragment mojej codzienności, a tak książka taka jest - codzienna, o życiu, o problemach.

Tytuł: Nowe jutro
Autor: Agata Polte
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 stycznia 2019

Treść:
W życiu Oliwii wydarzyła się ogromna tragedia rodzinna, która dotknęła wszystkich i sprawiła, że wszystko się zmieniło, a jej rodzina została zniszczona. Pomimo tego, stara się prowadzić życie normalnej nastolatki - nauka, spotkania z przyjaciółmi, imprezy, ale też wolontariat i praca, aby odłożyć na swoje potrzeby. Nie zaprasza nikogo do domu, bo nigdy nie wie, co może tam zastać po powrocie do domu. Podczas wolontariatu poznaje Mikołaja, który nie zyskuje jej sympatii. Im więcej się o nim dowiaduje, tym staje się bardziej nieufna, ale w końcu zbliżają się do siebie. Jednak nic nie może cały czas być dobrze.

niedziela, 19 maja 2019

I po maturach



Hej!
Przychodzę dzisiaj pełna energii i chęci właściwie do wszystkiego. Znowu szykuje się bardziej luźny post, bo czemu nie? Skoro słowa same ze mnie wypływają, to muszę to wykorzystać. Prawie miesiąc mam ochotę wyjść na jakieś fajne zdjęcia, tylko jakoś mój wolny czas nie potrafi dogadać się z pogodą. Zaczynam pisać tego posta we wtorek, to tak ogólnie. Jestem pełna nadziei, że może się coś zmieni i wrzucę tutaj jakieś zdjęcia w czwartek, a jak nie to czeka Was tylko czytanie mojego marudzenia. W najlepszym przypadku wykorzystam moją ścianę.

niedziela, 12 maja 2019

Spring Book TAG


Hejo!
Za oknem jest jakoś mało wiosennie, więc postanowiłam zrobić ten TAG. Miałam zamiar zrobić go jeszcze w kwietniu, ale w końcu zrezygnowałam. Przynajmniej teraz między maturami mogę napisać coś, przy czym będę mogła się zrelaksować. Ten tydzień matur wyssał ze mnie życie, ale już powoli zbliża się koniec. Jeszcze w poniedziałek napiszę chemie, ale potem tylko ustne.

1. Bocian, czyli książka, do której co roku wracasz.

"Trylogia czasu"! Naprawdę nie ma roku, w którym nie wracam do historii. Kocham ją całym serduszkiem, a Kerstin Gier jest dla mnie mistrzynią, jeśli chodzi o trylogie, bo potrafi idealnie zawrzeć w nich całą historią, rozbudowywać fabułę w odpowiednim tempie i nie pomijać żadnych wątków, wszystkie, który były poruszone, zostały skończone.

sobota, 4 maja 2019

Spontanicznie



Hej!
Na blogu pojawiły się zmiany, bo potrzebowałam jakichś zmian w życiu. Padło tym razem na bloga. Nie zastanawiałam się jakoś dłużej i usunęłam tło, zrobiłam nowy nagłówek i mam wrażenie, że jest lepiej i bardziej przejrzyście. A Wy jak myślicie? Nie jest za pusto?
Kolejną, dużo ważniejszą zmianą jest zmiana adresu bloga. Stwierdziłam po prostu,  że tamten adres jakoś gorzej brzmi, a ten będzie lepiej pasował. Nie przewidziałam tylko dodatkowej roboty w postaci poprawiania linków w zakładkach.  Nie żeby to był jakiś problem. Większym było to, że walnęłam literówkę i tak istniała w tym adresie przez pół dnia. :D Bycie niezdarą jest ciężkie. Nie była to zmiana planowana, więc nie zdążyłam Was o tym uprzedzić. Pewnie utnie mi zasięgi, więc proszę o komentarze, czy wyświetlił Wam się ten post w pulpicie bloggera. Więc powtarzam koniec z swiatwedlugkasi.blogspot.com, od początku są to myslizglowywylatujace.blogspot.com.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Leniwy dzień



Hej!
Jestem już absolwentką liceum. Podeszłam do ukończenia szkoły dość obojętnie, ale jak patrzę teraz na pierwsze zdanie to dziwnie wygląda w odniesieniu do mnie. Naprawdę. Tutaj niby mam świadomość, że już koniec, zaraz matury i spokój, potem studia. Taka kolej rzeczy, coś się kończy, a coś się zaczyna, ale i tak dziwnie mi z myślą, że jestem absolwentką kolejnej szkoły. Szczerze mówiąc, jestem bardzo ciekawa tym, jak będzie teraz i trochę nawet nie mogę się doczekać nowych wyzwań. Ostatni semestr szkoły był bardzo intensywny, ale odczuwam to dopiero teraz. Nie zadawałam sobie sprawy, jak bardzo potrzebowałam takiego typowo leniwego dnia, aby odpocząć.
Pisząc ten post siedzę w piżamie. Jest prawie 18, czas zleciał mi nie wiadomo kiedy i na czym. I właśnie o to chodziło. Dziś nie przejmuję się maturą i ostatnimi powtórkami, nie czuję żadnych obowiązków. Po prostu spokój i odpoczynek. Do tego od czasu do czasu herbata i kawa. 

czwartek, 25 kwietnia 2019

"Prosty układ" K. A. Figaro


Hej!
Dziś przychodzę z recenzją, o której wspominałam w poprzednim poście. Książkę zamówiłam na czytampierwszy.pl. "Prosty układ" wydał mi się najbardziej interesujący z dostępnych powieści.
Pisanie tej recenzji było dla mnie nieco męczące i zeszło mi się dłużej niż podejrzewałam, ale udało mi się, mimo że mam wrażenie, że coś jest tutaj nie tak i o czymś zapomniałam, ale nie mam pojęcia o czym.


Tytuł: Prosty Układ
Autor: K.A. Figaro
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 352
Data wydania: 3 kwietnia 2019

Treść:

Łucja, nazywana przez bliskich Fibi, kończy trzeci rok studiów w Warszawie. Podczas weekendowego pobytu w domu rodzinnym poznaje Dymitra Andrzejewskiego, który ma lekkie podejście do kobiet i jest przyzwyczajony do tego, że bierze zawsze to chce. Facet pragnie, aby Łucja była jego kolejną zdobyczą. Jednak dziewczynie nie podobają się takie relacje, tym bardziej, że po ciężkim związku ma dość mężczyzn. Jej niechęć zmniejsza się, gdy Dymitr ratuje ją przed gwałtem. Mężczyzna ciągle nalega, aby zawiązali pewien niezobowiązujący układ.


piątek, 19 kwietnia 2019

6 urodziny bloga i małe niespodzianki!


Hej!
Dzisiaj mija 6 lat odkąd założyłam bloga. Zauważyłam, że w ciągu ostatniego roku zaczęłam go traktować dużo poważniej niż wcześniej, co wydaje mi się, że jest widoczne i dla Was. Od kwietnia ubiegłego roku nie było ani miesiąca, w którym nie pojawił się ani jeden post. Widzę dużo lepsze efekty mojej pracy niż wcześniej, także podwyższenie jakości np. recenzji. Wcześniej miały maksymalnie 200 słów, a teraz średnio 500-600. Do tego na początku miesiąca wbiło mi 100 obserwatorów! Nie wiecie, jak się ucieszyłam. Z tego względu traktuję to jako bardziej wyjątkowe niż ubiegłego roczne, okrąglejsze urodziny. Dziękuję Wam za to, że jesteście. <3

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

"Strażnik" Paulina Hendel


Hej!
Dziś przychodzę do Was recenzją "Strażnika" Pauliny Hendel. Myślę nad tym, żeby w tym roku nie przybliżyć sobie twórczości polskich autorów, bo zwykle czytam zagraniczne książki, a w tych "naszych" nie za bardzo się orientuję. Będzie to pewnie miła odmiana.

Tytuł: Strażnik
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: WE NEED YA
Liczba stron: 368
Data wydania: 27 lutego 2019


Treść:
Hubert budzi się w ciemnym pomieszczeniu, które widzi po raz pierwszy w życiu. Jest w szoku, gdy dowiaduje się, że jest w Polsce, a nie w Paryżu i od jego wycieczki szkolnej do Francji minęło siedem lat, podczas których cywilizacja uległa zniszczeniu, przez świat przeszła wojny oraz epidemia, która zabrała ze sobą większość żyjących ludzi. Do tego wraz z upadkiem cywilizacji, obudziły się pradawne słowiańskie demony.
Chłopak trafia do osady Święcin, gdzie z trudem zdobywa zaufanie mieszkańców i zostaje jednym ze Strażników, grupy mężczyzn, którzy pilnują wioski, aby nie przedostały się do niej żadne demony. 

Moja ocena:
Książkę przeczytałam, bo natknęłam zachęcające recenzje, nawet nie czytałam opisu z tyłu książki i byłam święcie przekonana, że Hubert wybudził się z jakiejś śpiączki, dlatego nie wie, co się działo przez te wszystkie lata. A z tyłu jest wszystko wyjaśnione... Nie wnikajmy, czemu tak sobie ubzdurałam, ale kończę narzekać na bycie sobą i skupiam się na powieści. Istotne jest to, że jest ona inna niż myślałam, ale przez to przewyższa moje wyobrażenie. W skrócie jest świetna i nie myślałam, że aż tak mi się spodoba.