środa, 19 czerwca 2019

Co robię, aby mój dzień był bardziej produktywny?



Hej!
Post z cyklu "Kaśka, weź się w garść!". Troszkę się ostatnio rozleniwiłam i nie działam tak, jakbym chciała. Zbyt dużo rzeczy odwlekam na jutro i nie jestem z tego zadowolona. Skoro wiem, co ułatwia mi działanie, to powinnam to bez problemu stosować w życiu, nie? Jak widać muszę to sobie przypomnieć, więc czy będzie lepsza okazja do dokończenia tego? Chyba już nie. Zaczynają się wakacje, więc część z Was będzie je spędzać mniej lub bardziej aktywnie albo pójdzie do pracy. W przypadku  braku pracy jest ta świadomość, że "ja to mam jeszcze czas" i wszystko się odwleka. Cóż... "Mam jeszcze czas" to chyba motto mojego życia, a później siedzę i się wkurzam, bo mogłam to wcześniej zrobić.

Muszę Wam powiedzieć, że od posta o motywacji zaczęłam zwracać większość uwagę na to, co mnie nie rozleniwia, a po prostu motywuje do działania i uznałam, że chcę uzupełnić tę listę. Nie będę pisać tego w punktach, przedstawię Wam jak u mnie wygląda produktywny dzień. W opozycji do posta o lenistwa i uzupełniając post o motywacji, pokażę Wam, co wspomaga moją produktywność. Wiem, że one wydają się błahe, ale działają. 

sobota, 15 czerwca 2019

Dlaczego postanowienia nie wypalają?



Hejo!
Jak mi teraz czas szybko leci. Konkretnie tydzień, może tak jest, bo nie dzieje się zbyt wiele? Tamten miałam naprawdę intensywny, a w tym spędzam czas głównie z rodziną i ruszałam się z domu, gdy musiałam coś załatwić. Już ze spokojną głową, w mniejszym upale zaczynam tutaj coś pisać.
Szczerze mówiąc sama nie wpadłabym na to, żeby napisać ten post, gdyby nie komentarz Patrycji z bloga Me life. Napisała tam, że jest tego typu cele są jak postanowienia noworoczne - nie do wykonania. Teraz chcę rozwinąć to, co napisałam w komentarzu, czym to dla mnie jest i jak to traktuję. Bardzo dziękuję za natchnienie! :D
Nie pomyślałabym, że wyjdzie mi z tego postu coś tak poważnego. Wiecie, miały być luźnie przemyślenia, a wyszło co wyszło.


Słowo "postanowienia" właśnie kojarzy mi się z czymś nie do wykonania. Może to za dużo powiedziane, ale wiem, że nie czułabym aż takiego obowiązku wypełniania tego, bo przecież co by się stało? Ile osób dotrzymuje postanowień? Mogę sobie zawsze odpuścić i nic się nie stanie, nie teraz to później. To żaden wstyd. To słowo stało się puste, zatraciło swoje znaczenie. Teraz gdy myślimy o postanowieniach, wiemy, że będziemy mogli przestać je wypełniać i nikt nie spojrzy na nas gorzej, bo jest to czymś normalny. Oczywiście nie powinno się sugerować w tej kwestii innymi, ale rozumiecie, jak już się z tymi postanowieniami utarło. Jest to coś, czego nikt wypełnia, mimo że chce, przestało się wiązać z poczuciem obowiązku, dlatego łatwiej jest odpuścić.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

"Wiedźma" Anna Sokalska



Każdy zna motywy podróże w czasie. Ja zazwyczaj spotykałam się z tym, że bohaterowie cofali się w czasie, a w drugą stronę? Czytałam "Strażnika", gdzie Hubert obudził po 7 latach i żył w odbudowanym na nowo świecie, ale to nie było to, tutaj technologia była znana, tylko jej zabrakło. Nawet nie było to najważniejsze, ale co gdy jesteś wiedźmą, która budzi się po pięciuset latach ze snu i nie ma już niczego, co znasz?

Tytuł: Wiedźma
Autor: Anna Sokalska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Liczba stron: 416
Data wydania: 6 lutego 2019


TREŚĆ:
Wiedźma Jasna budzi się ze swojego pięćsetletniego snu. Pragnie zemsty za odebranie życia jej siostrze, ale także przełamania klątwy, która blokuje jej moc. Poznaje Ninę, zmorę, która uciekła z Międzyświata; Dawida, który stał się Szamanem po uratowaniu go przed śmiercią przez Ninę oraz Szarego, anioła, którzy niegdyś był niezłą szychą  wśród aniołów, ale nadano mu obowiązki Anioła Śmierci. Każdy z nich ma swoje tajemnice i własne cele, które pragną osiągnąć, ale do tego muszą ze sobą współpracować. W tym samym czasie otworzyła się wyrwa, która pozwala na przechodzenie pomiędzy Żywoświatem a Międzyświatem, co powoduje pewne zatargi wśród Wyższych Istot z obu Zaświatów - Anielskiego i Piekielnego.

czwartek, 6 czerwca 2019

TOP 7: Najbardziej irytujące bohaterki książkowe


Hej!
Czerwiec zaczynam naprawdę dobrze. :D Mam nadzieję, że cały ten będzie dość podobny do tego niecałego tygodnia. Dwa dość spontaniczne wypady za mną, ogarniane się w domu wychodzi. "Bullet book" doszedł, więc powoli go uzupełniam, tylko nie mam jeszcze do końca pomysłu na niego. Jest to jeden z tych gotowych BuYo. Na początek wydaje mi się w sam raz, bo wątpię, żebym miała cierpliwość do tworzenia własnych ozdób, chociaż brakuje mi tam kilku rzeczy np. miejsca na tworzenie kół czasu  i jest parę rzeczy, z których na pewno nie będę korzystać. To chyba nie będzie jakimś wielkim problemem, bo pewnie wykorzystam je w inny sposób, ale jeszcze nie mam pomysłu w jaki. O rany... Sama się podziwiam za te długie zdania, ale, niestety, tak wyglądają moje myśli. Tu coś wtrącę, tam podejdę z innej strony, bo nagle dostrzegam coś innego. 
I z tym pozytywnym akcentem, przechodzi do tematu posta, który będzie mniej pozytywny. Trochę więcej frustracji, czyli bohaterki książkowe, które najbardziej mnie irytowały. Tak sobie myślę, że chyba dużo więcej jest postaci płci żeńskiej, które są tak wkurzające, że zapadły mi w pamięć. Teraz przychodzi mi tylko dwóch bohaterów, którzy mnie tak strasznie irytowali, ale u obu jest to bardziej sposób w jaki zostali stworzenie, a nie samo zachowanie. W sumie ich zachowanie też jest tworzone przez kogoś. Już przestaję się plątać i przechodzę do głównego tematu. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Ulubieńcy miesiąca: kwiecień&maj 2019

Hej!
Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl o tych dwóch miesiącach to zmęczenie. Naprawdę, te dwa miesiące  były dla mnie po prostu męczące. W kwietniu miałam sporo wyjazdów, do tego jeszcze jakieś ostatnie powtórzenia przed maturą. Niby strajk nauczycieli był, więc niby wolne, ale co to za odpoczynek, gdy się denerwujesz tym, co się dzieje? W maju matury, które też mnie nieźle męczyły. Najgorsze było to poczucie obowiązku, że powinnam coś powtórzyć, może jeszcze jeden arkusz?
Rany... Jestem monotematyczna. Słowo "matura" w moich wpisach pojawia się zdecydowanie za często. Obiecuję, że w czerwcu ani razu o niej nie wspomnę! Nawet nie pytajcie! :D


1. Piosenka

 Wpadłam po uszy i się zakochałam. Zdecydowanie "Something just like this" The Chainsmokers i Coldplaya zmiotło wszystko. Nie mogę się tylko doczekać jednej rzeczy... Aż nauczę się nazwy wykonawcy, bo coś mi się ubzdurało, że są to "chainsmonkeys". Nie mam pojęcia dlaczego.


Oprócz tego dużo słuchałam "Matury" Farben Lehre, bo to taka fajna piosenka. Bardzo w moich guście i pasująca do tych miesięcy.


wtorek, 28 maja 2019

Nowe cele - czerwiec, lipiec



Hejo!
Czyżby wyglądało na to, że maj jest miesiącem moich bardziej prywatnych przemyśleń? Tych nie całkiem tematycznych, mniej poważnych. Albo zwykłego marudzenia, bo w większości to się na to składa. Bo matury, bo brak czasu, bo brak chęci. Kończę marudzenie, przychodzę z czymś bardziej konkretnym.  Mam wakacje, dużo czasu, więc znowu chcę sobie postawić cele. W tamtym roku było to bardzo dobrym pomysłem i wyszło lepiej niż przypuszczałam. :D Wtedy było to też nieco bardziej przemyślanie, dłużej musiałam się zastanawiać, co tutaj powinnam dać, w jakiej ilość. Teraz już nieco mniej, bo znam swoje możliwości i nie muszę wymyślać kilku rzeczy, bo wiem, co chcę doskonalić. Będzie to na szkieletach tego ubiegłorocznego, ale rozbudowane trochę bardziej. Połączę to z moim budowaniem nawyków, które zaniedbałam w tym miesiącu. Naprawdę, stres jest największym wrogiem człowieka, ale skoro teraz nie mam niczego, czym bym się mogła stresować, będę to nadrabiać. 
Na razie tylko na najbliższe dwa miesiące, bo wiem, że będą mogła spokojnie ten czas na to poświęcić, a istnieje szansa, że będę mieć krótsze wakacje, więc nie chcę się skazywać na porażkę.

Początek: 1 czerwca 2019
Koniec: 31 lipca 2019

piątek, 24 maja 2019

"Nowe jutro" Agata Polte


Hej!
Od jakichś dwóch miesięcy próbuję czytać więcej książek polskich autorów, bo zauważyłam, że czytam ich niewiele, a szkoda. Liczę na to, że uda mi się znaleźć więcej ciekawych powieści, cudowności jak "Strażnik" Pauliny Hendel (recenzja). Przykład nie do końca pasujący do tego posta, bo jednak tam fantastyka, a tutaj coś młodzieżowego, gdzie nie ma wiele miejsca na fantastykę (Ale Harry Potter został wspomniany!). Książka, która zachwyciła mnie swoją prostotą.
Uparłam się całkowicie, że zdjęcie musi pasować do tytułu książki."Nowe jutro" - aż samo się prosi o zdjęcie na tle wschodu słońca. Oczywiście nie udało się, bo chmury, bo deszcz. Jest za to zdjęcie z zachodem, nad którym się namęczyłam. Widać fragment mojej codzienności, a tak książka taka jest - codzienna, o życiu, o problemach.

Tytuł: Nowe jutro
Autor: Agata Polte
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 stycznia 2019

Treść:
W życiu Oliwii wydarzyła się ogromna tragedia rodzinna, która dotknęła wszystkich i sprawiła, że wszystko się zmieniło, a jej rodzina została zniszczona. Pomimo tego, stara się prowadzić życie normalnej nastolatki - nauka, spotkania z przyjaciółmi, imprezy, ale też wolontariat i praca, aby odłożyć na swoje potrzeby. Nie zaprasza nikogo do domu, bo nigdy nie wie, co może tam zastać po powrocie do domu. Podczas wolontariatu poznaje Mikołaja, który nie zyskuje jej sympatii. Im więcej się o nim dowiaduje, tym staje się bardziej nieufna, ale w końcu zbliżają się do siebie. Jednak nic nie może cały czas być dobrze.

niedziela, 19 maja 2019

I po maturach



Hej!
Przychodzę dzisiaj pełna energii i chęci właściwie do wszystkiego. Znowu szykuje się bardziej luźny post, bo czemu nie? Skoro słowa same ze mnie wypływają, to muszę to wykorzystać. Prawie miesiąc mam ochotę wyjść na jakieś fajne zdjęcia, tylko jakoś mój wolny czas nie potrafi dogadać się z pogodą. Zaczynam pisać tego posta we wtorek, to tak ogólnie. Jestem pełna nadziei, że może się coś zmieni i wrzucę tutaj jakieś zdjęcia w czwartek, a jak nie to czeka Was tylko czytanie mojego marudzenia. W najlepszym przypadku wykorzystam moją ścianę.

niedziela, 12 maja 2019

Spring Book TAG


Hejo!
Za oknem jest jakoś mało wiosennie, więc postanowiłam zrobić ten TAG. Miałam zamiar zrobić go jeszcze w kwietniu, ale w końcu zrezygnowałam. Przynajmniej teraz między maturami mogę napisać coś, przy czym będę mogła się zrelaksować. Ten tydzień matur wyssał ze mnie życie, ale już powoli zbliża się koniec. Jeszcze w poniedziałek napiszę chemie, ale potem tylko ustne.

1. Bocian, czyli książka, do której co roku wracasz.

"Trylogia czasu"! Naprawdę nie ma roku, w którym nie wracam do historii. Kocham ją całym serduszkiem, a Kerstin Gier jest dla mnie mistrzynią, jeśli chodzi o trylogie, bo potrafi idealnie zawrzeć w nich całą historią, rozbudowywać fabułę w odpowiednim tempie i nie pomijać żadnych wątków, wszystkie, który były poruszone, zostały skończone.

sobota, 4 maja 2019

Spontanicznie



Hej!
Na blogu pojawiły się zmiany, bo potrzebowałam jakichś zmian w życiu. Padło tym razem na bloga. Nie zastanawiałam się jakoś dłużej i usunęłam tło, zrobiłam nowy nagłówek i mam wrażenie, że jest lepiej i bardziej przejrzyście. A Wy jak myślicie? Nie jest za pusto?
Kolejną, dużo ważniejszą zmianą jest zmiana adresu bloga. Stwierdziłam po prostu,  że tamten adres jakoś gorzej brzmi, a ten będzie lepiej pasował. Nie przewidziałam tylko dodatkowej roboty w postaci poprawiania linków w zakładkach.  Nie żeby to był jakiś problem. Większym było to, że walnęłam literówkę i tak istniała w tym adresie przez pół dnia. :D Bycie niezdarą jest ciężkie. Nie była to zmiana planowana, więc nie zdążyłam Was o tym uprzedzić. Pewnie utnie mi zasięgi, więc proszę o komentarze, czy wyświetlił Wam się ten post w pulpicie bloggera. Więc powtarzam koniec z swiatwedlugkasi.blogspot.com, od początku są to myslizglowywylatujace.blogspot.com.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Leniwy dzień



Hej!
Jestem już absolwentką liceum. Podeszłam do ukończenia szkoły dość obojętnie, ale jak patrzę teraz na pierwsze zdanie to dziwnie wygląda w odniesieniu do mnie. Naprawdę. Tutaj niby mam świadomość, że już koniec, zaraz matury i spokój, potem studia. Taka kolej rzeczy, coś się kończy, a coś się zaczyna, ale i tak dziwnie mi z myślą, że jestem absolwentką kolejnej szkoły. Szczerze mówiąc, jestem bardzo ciekawa tym, jak będzie teraz i trochę nawet nie mogę się doczekać nowych wyzwań. Ostatni semestr szkoły był bardzo intensywny, ale odczuwam to dopiero teraz. Nie zadawałam sobie sprawy, jak bardzo potrzebowałam takiego typowo leniwego dnia, aby odpocząć.
Pisząc ten post siedzę w piżamie. Jest prawie 18, czas zleciał mi nie wiadomo kiedy i na czym. I właśnie o to chodziło. Dziś nie przejmuję się maturą i ostatnimi powtórkami, nie czuję żadnych obowiązków. Po prostu spokój i odpoczynek. Do tego od czasu do czasu herbata i kawa. 

czwartek, 25 kwietnia 2019

"Prosty układ" K. A. Figaro


Hej!
Dziś przychodzę z recenzją, o której wspominałam w poprzednim poście. Książkę zamówiłam na czytampierwszy.pl. "Prosty układ" wydał mi się najbardziej interesujący z dostępnych powieści.
Pisanie tej recenzji było dla mnie nieco męczące i zeszło mi się dłużej niż podejrzewałam, ale udało mi się, mimo że mam wrażenie, że coś jest tutaj nie tak i o czymś zapomniałam, ale nie mam pojęcia o czym.


Tytuł: Prosty Układ
Autor: K.A. Figaro
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 352
Data wydania: 3 kwietnia 2019

Treść:

Łucja, nazywana przez bliskich Fibi, kończy trzeci rok studiów w Warszawie. Podczas weekendowego pobytu w domu rodzinnym poznaje Dymitra Andrzejewskiego, który ma lekkie podejście do kobiet i jest przyzwyczajony do tego, że bierze zawsze to chce. Facet pragnie, aby Łucja była jego kolejną zdobyczą. Jednak dziewczynie nie podobają się takie relacje, tym bardziej, że po ciężkim związku ma dość mężczyzn. Jej niechęć zmniejsza się, gdy Dymitr ratuje ją przed gwałtem. Mężczyzna ciągle nalega, aby zawiązali pewien niezobowiązujący układ.


piątek, 19 kwietnia 2019

6 urodziny bloga i małe niespodzianki!


Hej!
Dzisiaj mija 6 lat odkąd założyłam bloga. Zauważyłam, że w ciągu ostatniego roku zaczęłam go traktować dużo poważniej niż wcześniej, co wydaje mi się, że jest widoczne i dla Was. Od kwietnia ubiegłego roku nie było ani miesiąca, w którym nie pojawił się ani jeden post. Widzę dużo lepsze efekty mojej pracy niż wcześniej, także podwyższenie jakości np. recenzji. Wcześniej miały maksymalnie 200 słów, a teraz średnio 500-600. Do tego na początku miesiąca wbiło mi 100 obserwatorów! Nie wiecie, jak się ucieszyłam. Z tego względu traktuję to jako bardziej wyjątkowe niż ubiegłego roczne, okrąglejsze urodziny. Dziękuję Wam za to, że jesteście. <3

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

"Strażnik" Paulina Hendel


Hej!
Dziś przychodzę do Was recenzją "Strażnika" Pauliny Hendel. Myślę nad tym, żeby w tym roku nie przybliżyć sobie twórczości polskich autorów, bo zwykle czytam zagraniczne książki, a w tych "naszych" nie za bardzo się orientuję. Będzie to pewnie miła odmiana.

Tytuł: Strażnik
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: WE NEED YA
Liczba stron: 368
Data wydania: 27 lutego 2019


Treść:
Hubert budzi się w ciemnym pomieszczeniu, które widzi po raz pierwszy w życiu. Jest w szoku, gdy dowiaduje się, że jest w Polsce, a nie w Paryżu i od jego wycieczki szkolnej do Francji minęło siedem lat, podczas których cywilizacja uległa zniszczeniu, przez świat przeszła wojny oraz epidemia, która zabrała ze sobą większość żyjących ludzi. Do tego wraz z upadkiem cywilizacji, obudziły się pradawne słowiańskie demony.
Chłopak trafia do osady Święcin, gdzie z trudem zdobywa zaufanie mieszkańców i zostaje jednym ze Strażników, grupy mężczyzn, którzy pilnują wioski, aby nie przedostały się do niej żadne demony. 

Moja ocena:
Książkę przeczytałam, bo natknęłam zachęcające recenzje, nawet nie czytałam opisu z tyłu książki i byłam święcie przekonana, że Hubert wybudził się z jakiejś śpiączki, dlatego nie wie, co się działo przez te wszystkie lata. A z tyłu jest wszystko wyjaśnione... Nie wnikajmy, czemu tak sobie ubzdurałam, ale kończę narzekać na bycie sobą i skupiam się na powieści. Istotne jest to, że jest ona inna niż myślałam, ale przez to przewyższa moje wyobrażenie. W skrócie jest świetna i nie myślałam, że aż tak mi się spodoba.

czwartek, 11 kwietnia 2019

W obiektywie #5


Hej! 
Ten strajk nauczycieli wybił mnie kompletnie z rytmu i sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić.  Tutaj niby mam świadomość, że jeszcze jest rok szkolny, ale nie czuję żadnego zobowiązania, aby coś porobić, więc głównie snuję się z kąta w kąt, może na kilka lekcji zajrzę do szkoły i tyle. Takie dni mi się nie podobają, bo tu niby coś robię, ale nie kończę tego i zaczynam inną rzecz, a to wszystko jest jakieś takie bez wyrazu, charakteru. Takie bezowocne, o! 
A żeby przełamać tę rutynę i się zmusić, aby porobić coś więcej, przychodzę dzisiaj z tym postem. Kilka różnych zdjęć, które zrobiłam w ciągu ostatniego miesiąca lub które ktoś mi zrobił i jestem z nich zadowolona. Pewnie nie wiecie, ale pierwotny zamysł tej serii postów był taki, że będą go  pojedyncze zdjęcia, z których jestem zadowolona i mi się podobają, a nie całe sesje.

sobota, 6 kwietnia 2019

Budowanie nawyków


Hej!
Budowanie nawyków to bardzo dobry sposób samodoskonalenia się i pracy nad sobą. Pomaga ukształtować pewna zachowania i cechy charakteru, ale wymaga to dużej samodyscypliny, aby się upilnować i to robić, chęci, żeby nie zrezygnować i przede wszystkim czasu. Jest to dość ciężka droga, ale warta tego wszystkiego. Kiedy wyrobimy sobie nawyk, nie będziemy musieli poświęcać na daną czynność tyle wysiłku, bo nasz mózg będzie to robił odruchowo i nie będzie się przy tym męczył. 
Od ponad miesiąca staram się zbudować sobie pewne nawyki. Jest w dużej części związane z przeczytaniem książki "Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone. Część 1" Michała Zawadki. W rozdziale dotyczącym samodyscypliny było zadanie dotyczące wprowadzania nawyków w życie przez trzy tygodnie, a po jego wykonaniu należy się tym podzielić - u mnie jest wpis na bloga. Nie postępowałam zgodnie ze wszystkimi radami, bo najlepiej by było, jakbym wpisywała w tej książce moje nawyki i w przeznaczonym miejscu odznaczała, czy to wykonałam, ale nie jestem jedyną osobą, która ją czyta, więc wykorzystywałam do tego mój własny kalendarz.

niedziela, 31 marca 2019

Ulubieńcy miesiąca: luty & marzec

Cześć!
Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Myślę, że oba były dobre, mimo że wyglądały nieco inaczej. W lutym miałam więcej czasu dla siebie, ale wydaje mi się, że nieco mniej chęci. Za to w marcu czasu mi brakowało, ale wykorzystywałam go maksymalnie, jak tylko się dało. Wydaje mi się, że pomogło mi to gospodarować czasem. Zmęczenie po tak intensywnym miesiącu dopadło mnie dopiero pod koniec tamtego tygodnia i trwało kilka dni, ale dość szybko udało mi się naładować baterie - wystarczyło jedno popołudnie, gdy nic nie robiłam i jeszcze podładowuję się w ten weekend, bo wreszcie jest dość spokojnie.
Muszę powiedzieć, że jestem szczególnie zadowolona z marca. Nie przypuszczałam, że uda mi się tyle rzeczy zrobić w jednym miesiącu bez rezygnacji z czegoś innego. Pisałam, czytałam, parę zdjęć porobiłam, a przy tym miałam dobre oceny, spotykałam się ze znajomymi i rodziną. Naprawdę wszystko szło nieźle! Nawet nie zarywałam nocek.

1. Piosenka

Przez te dwa miesiące słuchałam bardzo dużo jednej piosenki Maryli Rodowicz, "Damą być". Kiedyś ją przypadkiem znalazłam i tak sobie jej słucham. Nawet siostrę tym zaraziłam! :D



poniedziałek, 25 marca 2019

"Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han

Hej!
Początkowo nie miałam zamiaru pisać o tej książce, bo po prostu nie myślałam, że będę czuła taką potrzebę. A tu proszę... Potrzebuję czegoś, co może mi uporządkować myśli o tej książce, bo nie do końca wiem, jak ją oceniam i co jest jej zaletą, a co wadą w moich oczach.

Tytuł: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiecie
Liczba stron: 388
Data wydania: 17 sierpnia 2018

Treść:
Lara Jean jest osobą bardzo sentymentalną, dlatego od lat trzyma swoje listy miłosne. Nie przyszły one do niej, to ona jest ich autorką. Za każdym razem w ten sposób kończy swoją miłość do chłopaka, wylewając wszystko na kartkę, której nigdy nie wyśle. Do tej pory było pięciu takich chłopaków - przyjaciel z dzieciństwa, chłopak z obozu wakacyjnego, dwóch kolegów ze szkoły oraz... Chłopak jej siostry. Wszystko jest w najlepszym porządku, nikt nie wie o listach, dopóki tajemniczo nie znikają i zostają wysłane do adresatów. Wszystko to stawia Larę Jean w nowej sytuacji i zmusza do zawiązania "sojuszu"  z jednym z tych pięciu chłopaków.

Moja ocena:
Ciężko mi jest tę książkę oceniać w takich wąskich kategoriach w stylu beznadziejna-słaba-przeciętna-dobra-wybitna czy w skali od 1 do 10. Nie myślę o niej źle, bo jest dobra, ale nie wiem, jak bardzo dobra. Na pewno nie nazwałabym jej rewelacyjną czy też wybitną. Wydaje mi się, że łączy w sobie oryginalne pomysły i oklepane wątki.

niedziela, 17 marca 2019

My Time TAG: Czas dla siebie


Hej!
W tym roku jakoś dużo piszę o książkach. Aż mnie samą zaczęło to męczyć, więc staram się nieco bardziej to wszystko urozmaicić, przed kolejną recenzją czy inną topką książek. Dziś przychodzę do Was z tagiem, wydaje mi się, że jest do lekki w odbiorze, ale wymagał ode nieco większego zaangażowania. Już samym wyzwaniem było znalezienie czegoś, na co odpowiedzi nie ograniczałyby się do jednego zdania. Naprawdę nie lubię tagów, gdzie są głównie pytania w stylu "ulubiona szminka/ubranie/coś tam". W tym też jest kilka takich pytań, ale akurat jakoś dałam radę się rozpisać.
Dziś udało mi się porobić kilka zdjęć i jestem z nich zadowolona. W większości są dość podobne, więc nie będę robić  z nimi oddzielnego posta, ale pewnie od czasu do czasu będą się pojawiać.

wtorek, 12 marca 2019

Kiedy zdanie innych się liczy?



Hej!
Odkąd napisałam posta o krytyce, chodził mi po głowie kolejny temat, żeby coś napisać o przejmowaniu się opinią innych ludzi. Od pewnego czasu myślałam nad tym intensywnie, ale ciężko mi było znaleźć odpowiednie słowa, żeby to wszystko uchwycić, ale podczas porządków znalazłam zeszyt, w którym zaczęłam to wszystko planować. Później zaczęłam to zmieniać, żeby wyszło coś ciekawego, ale czegoś mi brakowało. Nie było żadnej spójności, było chaotycznie. Myśli pourywane, niby rozwinięte, ale jednak nie do końca. Zostawiłam to na jakiś czas i w końcu wpadłam na to, jak to zrobić lepiej. Po prostu wystarczyło zmienić formę.

Miało być coś w stylu "Czy zdanie innych się liczy?", ale nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, dlatego było tak niespójnie, bo nawet, gdy stawiałam obie opinie obok siebie "tak" i "nie", zawsze coś umykało, był jakiś wyjątek i tworzył się chaos, jakiś ogólny bałagan. Postanowiłam zmienić pytanie z "czy" na "kiedy", bo lepiej mieć rozeznanie, co może nam pomóc, a co lepiej olać, bo każdy jest krytykowany i każdy krytykuje. Nie ma co z tym walczyć, bo wszyscy wyrażają swoją opinię na różne tematy. Zwykle nikt nie chce, żeby to dotyczyło jego samego.

niedziela, 3 marca 2019

TOP 5: moje imprezowe hity



Hej!
Luty się skończył i powiem szczerze, że było to naprawdę dobry miesiąc. Zleciał mi naprawdę szybko, ale za to był owocny pod każdym względem. Teraz zaczynam marzec, który zawsze jest dla mnie zwariowanym miesiącem, bo dzieje się w nim bardzo i ciężko mi znaleźć choć trochę czasu dla siebie. Dodatkowo zostały mi dwa miesiące do matury, więc będę musiała się wziąć w garść i zacząć sobie coś więcej powtarzać. Zapowiada się naprawdę intensywnie, ale póki co mam chęci i energię, więc myślę, że dam sobie radę.
Mamy ostatkowy weekend, więc przychodzę do Was z kilkoma piosenkami, przy których bawię się najlepiej i nie wyobrażam sobie bez nich imprez. Część z nich to wpływ moich znajomych, inne to piosenki z dzieciństwa, ale wspominając wszystkie osiemnastki z ubiegłego rok, zawsze któraś z nich się pojawiała. Większość z Was dziś po imprezie, ale co tam. W komentarzu możecie się podzielić Waszym imprezowym hitem. :D
Sama w tym roku nie szalałam, spędzam ten weekend głównie z rodziną, bo jedna prababcia ma imieniny, a babcia urodziny i jest dość spokojnie. Za to w piątek trochę poszalałam z siostrami, bo zrobiłyśmy sobie małe karaoke, gdy rodziców nie było w domu. :D Większość z tych piosenek się pojawiła i to one natchnęły mnie do napisania tego posta. :D

poniedziałek, 25 lutego 2019

"Adeptka" Rachel E. Carter

Hej!
Pisanie tej recenzji zajęło mi kilka dni, ale wreszcie jest. :D Czuję, że nieco odżywam i czuję wiosnę, ale to dobrze. Zapowiada się dla mnie bardzo intensywny czas, więc jak najwięcej chęci i energii mi się przyda. Może już nie będę ślęczeć nad postami tyle czasu...
W grudniu recenzowałam już "Pierwszy rok", początek serii "Czarny mag" Rachel E. Carter. Kilka dni po premierze kupiłam sobie i "Adeptkę", bo dłużej nie mogłam wytrzymać. :D
Recenzja poprzedniej części *klik*

Tytuł: Adeptka
Autor: Rachel E. Carter
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 416
Data wydania: 30 stycznia 2019



Treść:
Ry zaliczyła "Pierwszy rok" w Akademii Magii i teraz czekają ją cztery lata praktyk. Jest to zupełnie nowe doświadczenie - ma możliwość ćwiczeń z armią i zwiedzenia kilku najważniejszych ośrodków militarnych. Świetnie radzi sobie z doskonaleniem swoich umiejętności, mając jednocześnie dość burzliwe życie miłego, pełne przeciwności. Jej naukę zakłóca co jeszcze, kilka incydentów niejednoznacznie powiązanych śmiercią jednego z uczniów.

Moja opinia:
"Adeptka" i jej poprzedniczka "Pierwszy rok" moim zdaniem są na podobnym poziomie, ale różnią się od siebie. W pierwszej części serii mamy przede wszystkim ukazaną nauką w szkole, podstawy władania magią i fizyczne przygotowanie do tego. Tutaj te lekcje są także, ale zmienia się ich lokalizacja - przyszli magowie kształcą się w czterech ważnych punktach kraju, co rok w innym i ćwiczą taktyki stacjonujących tam żołnierzy, i charakter - jest dużo więcej praktyki.

czwartek, 14 lutego 2019

TOP 5: najlepsze książki o miłości

Hej!
Wiem, że w ostatnich dniach pojawiło się dużo tego typu postów i także nie mogła się powstrzymać, żeby przedstawić Wam moje propozycje. Wydaje mi się, że romansów czytam sporo, ale nie będę ukrywać, że nie skupiam się na gatunkach, tylko na treści. Dziś przedstawię te książki, które wywarły na mnie największe wrażenie i wbiły się w moją pamięć. Nie jest pewna, czy wszystkie z nich określa słowo "najlepsza", ale po prostu te książki czymś się wyróżniają. Nie chciałam też pisać po raz dziesiąty o tych samych książkach, więc starałam się wybierać takie, o których tutaj nie było mowy.

1. I wciąż ją kocham Nicholas Sparks

Jest zdecydowanie moja ulubiona książka Sparksa. Sama historia jest dość interesująca, ale najbardziej podobają mi się w niej uczucia bohaterów i to, jak się traktują nawzajem. Szczególnie John, dla którego Savannah jest pierwszą dziewczyną, na której zaczyna mu naprawdę zależeć. John i Savannah są też bohaterami, z którymi czuję pewną więź, więc może dlatego tak bardzo mnie ta powieść wzruszyła. Wylałam przy niej naprawdę wiele łez. Szczególnie na zakończeniu, które jest z tych łamiących serce. Kończyłam z poczuciem, że "Nie! To tak nie może być!".

niedziela, 10 lutego 2019

W obiektywie #4


Hej!
Próbując zacząć jakoś ten post, uświadomiłam sobie, że właśnie minęły moje ostatnie ferie. Trochę jest mi z tym dziwnie, ale myślę, że wydobyłam z nich tyle, ile mogłam. To chyba były moje najlepsze ferie!
Spisałam sobie krótka listę rzeczy, które w ich trakcie chciałam zrealizować, ale ją zgubiłam. Był to tylko taki szkielet, żeby o niczym nie zapomnieć, nic konkretnego, więc wiele nie straciłam. Jestem naprawdę zadowolona z tych dwóch tygodni, bo były owocne. Był to dla mnie dość twórczy zdjęciowo okres, bo aż trzy razy (!) robiłam jakieś zdjęcia - dwa razy sobie, trzeci raz przyjacielowi. Tych swoich nie mam nawet dziesięciu, ale podobają mi się.

środa, 6 lutego 2019

"Confess" Colleen Hoover


Hej!
Zamawiając ostatnio książki, nie pomyślałabym, że akurat o "Confess" będę pisać. Myślałam, że będą to "Wszystkie nasze obietnice", ale to właśnie ta powieść zachwyciła mnie na tyle, że czuję potrzebę wylania swoich myśli. Chyba znasz to uczucie, gdy jakaś książka, mimo wad skradnie Wasze serce? Właśnie. Tak, dla mnie to jest taka książka.  Więc przygotuj się na to, że przeczytasz bardzo subiektywną opinię o tej powieści.

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 304
Data wydania: 10 maja 2017

Treść:
Auburn próbuje stanąć na nogi po przeprowadzce do Dallas. Zna tam kilka osób, które nie są zbyt skoro do pomocy, a ona potrzebuje pieniędzy. Wracając z pracy, zauważa okno, na którym ludzie przyczepiają swoje wyznania. Pierwszy raz poświęca im więcej uwagi. Obok nich jest oferta pracy. Jak się okazuje artysta, Owen Mason Gentry, poszukuje asystentki na wieczór. Auburn dostaje ją od razu, nawet nie ma dużo do gadania w tej kwestii. Od razu świetnie się rozumieją, a Owen ma przeczucie, że może to być przeznaczenie. Auburn nie ma pojęcia, że ta znajomość może jej wiele utrudnić.

niedziela, 3 lutego 2019

Ulubieńcy miesiąca: grudzień 2018 & styczeń 2019

Hej!
Pierwszy miesiąc tego roku zleciał mi dość szybko. Nie mogę uwierzyć, że ponad miesiąc temu wrzucałam tutaj podsumowanie całego rok. Niby coś robiłam przez ten miesiąc, ale to nie było to, co chciałam i nie widzę efektów. Styczeń był dla mnie po prostu męczący.  Dużo rzeczy się działo, dużo trzeba było ogarniać w krótkim czasie i mało czasu na odpoczynek. Jednym z najważniejszych z tego miesiąca była moja studniówka. Nie był to jednak zły miesiąc, wspominam go raczej z uśmiechem.
Zaczęłam trochę od tyłu, ale to chyba nieważne. Grudzień spędziłam głównie w domu, więc miałam dużo więcej czasu dla siebie. Na całe szczęście na święta doszłam już do siebie po zabiegu, więc ostatni tydzień roku był fajny. Kilka razy gdzieś wyszłam, mogłam się w Sylwestra dobrze bawić.


1. Muzyka


W dużej mierze słuchałam piosenek dość starych. Jedną z nich było "Już nie zapomnisz mnie" w wykonaniu Aleksandra Żabczyńskiego. Jest to piosenka z filmu "Zapomniana melodia", który ogromnie polecam!



środa, 30 stycznia 2019

Luźno


Hej!
Kotek ze zdjęcia jest zadowolony, bo zaczęły mu się ferie. Minęła już połowa pierwszego tygodnia, ale to chyba mało istotne, gdy jeszcze zostało trochę dni spokoju i wolności. Dopiero dziś udało mi się stworzyć listę rzeczy, które chciałabym zrobić przez te dni. Jest to coś na kształt moich celi z wakacji, które były naprawdę dobrym pomysłem. Tutaj jest ich mniej, bo mniej czasu i więcej obowiązków, ale zobaczymy, co uda mi się zrobić. 

czwartek, 24 stycznia 2019

Moja organizacja...

 a raczej jej brak.

Hej!
Dziś przyszła pora, abym poruszyła temat dość ważny, lecz w moim przypadku abstrakcyjny. Nie będzie to post o tym, jak sobie organizuję moje działanie, pracę czy dzień albo jakieś porady. Bardziej to przemyślenia na ten temat i kwestia tego, że nie zawsze umiem sobie zorganizować wszystko w taki sposób, że starcza mi czasu na wszystko, co chcę i po prostu jak to wychodzi, że nic wychodzi.
Naprawdę bardzo chciałabym się zorganizować tak porządnie. Jest jednym z moich celi na ten rok, do którego potrzebuję czasu. Muszę sobie wypracować pewne nawyki i zachowania.

sobota, 5 stycznia 2019

TOP 7: Najlepsze książki, które przeczytałam w 2018


Hej!
To już ostatni post, w którym w jakiś sposób podsumowujący ubiegły rok. Dalej skupię się na rzeczach bardziej aktualnych. Było, minęło, ale warto jeszcze wspomnieć o książkach, które mnie zachwyciły, zapadły w pamięć czy były swojego rodzaju odkryciem.
Większość książek, które przeczytałam w ubiegłym roku było świetnych i trudno było mi wybrać te najlepsze, najbardziej wyjątkowe. Kilka razy zmieniłam, która książka tu lepiej pasuje, bo przecież tak była bardziej dopracowana, ale ta mi się po prostu dużo bardziej podobała. W końcu jest! Siedem pozycji, dziewięć książek. I mam nadzieję, że nie będę żałować, że o czymś nie wspomniałam czy o czymś zapomniałam, ponieważ było tego naprawdę dużo. Za to bez sensu wydało mi się pisanie o najgorszych książek, bo nie wiem, czy nawet znalazłabym pięć tak bardzo słabych. Dwie mi się nie spodobały, z czego jedna to całkowicie dno i wodorosty, a dwie kolejne były mi obojętne.