Ulubieńcy miesiąca: sierpień i wrzesień 2020

 Hejo!
Znowu podsumowanie dwóch miesięcy. Podchodziłam do niego jak pies do jeża, bałam się go pisać, bo to jest takie żmudne, takie długie. To nie tak, że tego nie lubię. Te wpisy są okej, ale zawsze sporo czasu zajmuje mi wypisanie książek i filmów, a potem kilka słów o nich. Poszło lekko i szybko, a nawet jest zadowolona z tego  jak napisałam o części filmów. Zaczynam mieć w tym większą wprawę, chociaż nie wszystkie filmy zapadły mi aż tak w pamięć lub oglądałam po raz setny i nic nowego nie napiszę.

 Pozytywnie wspominam te dwa miesiące, mimo że nie działo się wiele spektakularnych rzeczy, to było bardzo przyjemnie. Trochę ogarniałam rzeczy na studia, a potem uznałam, że zasługuję na trochę więcej relaksu i totalnie sobie odpuściłam. W sierpniu odpuściłam pisanie bloga na dwa tygodnie, we wrześniu zaczęłam dużo mniej czas spędzać na Instagramie, co jest dla mnie ogromnym plusem. Średnia tygodniowa wynosi około godziny. Było spokojnie. Mam nadzieję, że październik będzie nieco bardziej owocny, nie tylko pod względem nauki. 

1. Piosenka

Hm... Jakoś muzycznie najbardziej polubiłam się z audiobookami. Ostatnio znowu powróciłam do bardzo starych piosenek. Mają w sobie coś kojącego. Podrzucam Wam taki klasyk - Łazuka i Cembrzyńska "W siną dal".




2. Książki 

Odsłuchałam 8 audiobooków i przeczytałam 8 książek. Czytania samego w sobie więcej było we wrześniu. Ogólnie oceniam bardzo dobrze te miesiące. Ze względu na to, że wróciłam na studia to ta passa nieco przystopuję pewnie, ale zobaczymy jak to wyjdzie. 

  1. Statycznie rzecz biorąc Janina Bąk - ciekawa książka, jeśli ktoś nie jest obeznany w temacie, to może być nudna. Miałam kilka rzeczy w tym temacie na studiach i polecam, fajnie wyjaśnione i bardzo zabawne. 7/10
  2. Bluzgaj zdrowo Emma Byrne - kolejny ciekawa rzecz, dużo bluzgów, szympansów i fajnie tłumaczy, skąd się wzięły wulgaryzmy. 7/10
  3. Królewska Klatka Victoria Aveyard - ciężko mi się ją czytało, ale był to drugi i nieco bardziej doceniłam tę książkę. Jest tutaj dużo planowania i strategii, mniej typowej akcji. 6/10
  4. Zaczytana i Bestia Ashley Poston - recenzja 8/10
  5. Mam wątpliwość Aleksandra Radomska - świetna książka, bardzo ciekawej kobiety. Wiele rzeczy, które ona opowiadała bardzo do mnie trafiała, mimo że dorastałyśmy w zupełnie innych czasach. 8/10
  6. Szeptucha Katarzyna Berenika Miszczuk - dużo słowiańskiej kultury, bardzo ciekawy pomysł, ale bohaterka bywa irytująca. 7/10
  7. Noc Kupały Katarzyna Berenika Miszczuk - dużo słowiańskich elementów, bohaterka się ogarnęła. Świetny finał. 7,5/10
  8. Vengeful V.E. Schwab - nieco słabsza niż poprzednia część, dużo wątków, które późno się połączyły. Bohaterowie genialnie wykreowani, pogłębiono charaktery znanych postaci, ale przez to te nowe są płytkie, mimo że wcale tak nie jest. 7/10
  9. Twilight Stephanie Meyer - czytałam po angielsku, więc długo mi to zajęło, ale język jest prosty. Widać różnicę w charakterze bohaterów, szczególnie Belli - jest bardzo sarkastyczna i ma charakter. 10/10
  10. Silver. Pierwsza księga snów Kerstin Gier - uwielbiam wszystkie trzy części tak samo. 9/10 
  11. Silver. Druga księga snów Kerstin Gier - 9/10
  12. Silver. Trzecia księga snów Kerstin Gier - no prawie, tutaj jest mniej magicznie i tajemniczo. 8/10
  13. Księżyc w nowiu Stephanie Meyer - sentyment bierze górę. 10/10
  14. Miasto snów Adam Faber - recenzja 10/10
  15. Dom Wiedźm Adam Faber - recenzja 9/10
  16. Ja Cię kocham a ty miau Katarzyna Berenika Miszczuk - zabawne, przewidywalne, ale wydaje mi się, że to jest jak z komedii romantycznymi - każdy wie, co się okaże na końcu, a i tak to ogląda z mniejszą lub większą przyjemnością. Bardzo dobrze się bawiłam, słuchając tej książki. I ten koci narrator! 7/10


3. Filmy

Filmów oglądam sporo w ostatnim czasie. Odkrywam też różne perełki, częściowo przez mojego chłopaka.  

  1. Harry Potter i Insygnia śmierci (#1 i #2) - jeden z moich ulubionych filmów.
  2. Kwiat Pustyni - genialny film. Szokuje, mimo że znam tę historię.
  3. Straszny dom - mój faworyt! Nie jest to animacja dla dzieci, powiedziałabym, że tak od 12 roku życia. Genialne po prostu - świetna fabuła, niekiedy serio przeraża.
  4. Niewłaściwa Missy - specyficzne poczucie humoru, ale w moim guście, mimo że jedna scena pokazuje bardzo niefajne zachowanie.
  5. The Kissing Booth (#1 i #2) - guilty pleasure. Irytujące, absurdalne, ale zajebiste. Chcę trzecią część.
  6. Wredne dziewczyny - nie spodziewałam się czegoś takiego po tym filmie, ale podobał mi się. Nie wiem, czy będę do niego wracać.
  7. Asteriks i Obeliks: Tajemnica Magicznego Wywaru - świetne! Obawiałam się, że ta animacja nie dorówna temu, co już znałam. Na szczęście się myliłam i żałuję, że nie ma więcej. 
  8. Prawie jak gwiazda rocka - bardzo dobra ekranizacja, ale miałam jakiś podobnym problem z książką. Obie rzeczy są bardzo dobre, ale nie do końca trafiają do mnie.
  9. Asteriks i Obeliks: Osiedle Bogów - genialne poczucie humoru, idealne nie tylko dla dzieci. Pasowałoby tutaj nawet podłożenie mniej niewinnych tekstów i bawiłoby tak samo (tylko wtedy nie dla dzieci). 
  10. Planeta Singli 3 - nie jest to mój ulubieniec z tej serii filmów, bo jest wszystko za dużo, ale całkiem przyjemny i zabawny.
  11. Lejdis - nie wiem, czy mi się podoba i nie wiem, czy polecam. Obejrzałam, ale raczej nie powrócę.
  12. Opiekunka (#1 i #2) - świetne! Szczególnie podoba mi się, jak ten film obśmiewa wiele współczesnych zachowań.  Co prawda nie jest to zbyt "ambitny" film, raczej taki, żeby puścić wieczorem i się pośmiać.
  13. Gwiazdeczki - bardzo specyficzny film. Wydaje mi się, że z założenia ma szokować i skłonić do samodzielnego wyciągnięcia wniosków. Brakowało mi wyraźnego zakończenia, które pokazałoby konsekwencje, które główna bohaterka i jej koleżanki by poniosły.
  14. Assasin’s Creed - kolejny świetny film. Bardzo ciekawa fabuła, w moim guście
  15. Enola Holmes - nie spodziewałam się aż tak wyraźnego feministycznego wątku, ale to był bardzo fajny zabieg (Anglia, XIX w., walka o prawa wyborcze). Błyskotliwa bohaterka, przyjemna narracja. Zagadka nie była aż tak zawikłana i nie wysuwała się na pierwszy plan, ale było przyjemnie.
  16. Lara Croft Tomb raider: Kolebka życia - uwielbiam Angelinę Jolie w tej roli. 


4. Zdjęcia

Pokłóciłam się z aparatem i godzę się z nim dopiero od kilku dni. A tak na poważnie, po prostu nie miałam ochoty na robienie zdjęć.  Te dwa chyba lubię najbardziej. Pierwsze mnie tknęło, aby od nowa się aparatem pobawić, a drugie po prostu mi się podoba za pomysł, mimo że miałam duże kłopoty z jego jakością.




5. Coś nowego 

Kajaki! Pierwszy raz na kajakach, o którym wspominałam. Połowa trasy, czyli jakieś trzy godziny były nieco straszne (bałam się ruszyć, żeby nie wypaść), ale samo w sobie było super.

6. Kosmetyk

Po kajakach moje nieopalane od ponad dwóch lat ciało, przybrało piękny odcień czerwieni, odrobinę się spaliłam. Ramiona mi uratował żel aloesowy SOQU (i balsam energetyzujący z Vianka). Nie myślałam, że ten żel, że to takie cudo. Miałam go już na całym ciele, na włosach i na twarzy. 
Złagodził mi poparzenie słonecznie. Złagodził mi krosty na twarzy/trądzik (?) - od maja miałam wysyp (jak na mnie), podejrzewam, że zapychał mnie krem i żel do mycia twarzy z olejem winogronowym, ale nałożyły się w tamtym momencie takie rzeczy jak stres, te maski i długo zajęło mi odnalezienie winowajcy. Świetnie się też sprawdza jako nawilżacz (humektant) na włos i podkład pod olejowanie. Będę chciała jeszcze sprawdzić ten żel z Holika Holika, ale to jak już to mi się skończy. 

7. Jedzenie

Sushi! Czyli kolejny pierwszy raz, o którym wspominałam. Obawiałam się, że może mi nie posmakować, a się zakochałam. No nie wiem, co dodać - cud, miód i orzeszki.

8. Jestem dumna z...

Dostania się na studia. Jestem już po dwóch pierwszych wykładach, które wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Wykładowcy są bardzo w porządku, widać, że CHCĄ przekazać wiedzę, a to najważniejsze. Nawet matematyk mówił ciekawie o matematyce! Teraz czekam z niecierpliwością na laboratoria. 


Ze względu na studia moja aktywność tutaj się zmniejszy (albo ureguluje). Planuję wrzucać posty co weekend (albo może co 6 dni? Zobaczymy.) i Instagramie wrzucać zdjęcia dwa razy w tygodniu. Do napisania!


Ulubieńcy Miesiąca: Kwiecień & maj 2020

Hejo!
Zaczynamy czerwiec, więc czas na podsumowanie kwietnia i maja. Nad kwietniem mogę się rozwodzić, że było fajnie, dużo czytałam, dużo pisałam i miałam więcej chęci, bo tak było. Kwiecień był dużo lepszym miesiącem dla mnie i dla mojej głowy, i dla wszystko co robię. Z kolei maj mnie spowolnił. Był jak taka ściana na drodze. Po prostu idziesz sobie żwawo przez życie, a tu maj 2020. Były pojedyncze dobre rzeczy i dobre momenty, ale cały nastrój tego miesiąca był słaby. Samodyscyplina mi po prostu opadła i nie chciała się podnosić. Chcę się już ogarnąć. 
Zaplanowałam sobie cele na maj, których nie udało mi się w pełni zrealizować. Najlepiej szło picie pokrzywy (i melisy), a w tym miesiącu robię zmianę i piję skrzyp (i czystek, ale to co innego. A melisę i tak piję nieregularnie). Książek przeczytałam 7, a planowałam 8. Nieduża różnica. Z nauką było całkiem nieźle. Niestety nie uczyłam się wszystkich z taką samą regularnością, ale dobrze mi szła nauka analitów - kilka razy w tygodniu, matematyka - 2 czy 3 razy w tygodniu. Angielski - dwa razy w tygodniu, ale tylko na zajęcia. Fizyka - raz w tygodniu, czyli za mało. Oprócz tego uczyłam się stawiać realne plany na dzień - chyba mi się udało. 


1.  Muzyka


Muzycznie był to okres "hot16challange2", jeśli ma dość tego tematu, to macie szczęście. U mnie tego nie znajdzie. Mi do gustu przypadły trzy czy cztery. 
Na nowo się zakochałam w piosence Demi Lovato "Sorry not sorry". Ta piosenka dawała mi takiego kopa w tym miesiącu i przy okazji pozwoliła mi powrócić wspomnieniami do fajnego czasu. Jak mi brakuje płyty Demi "Tell me you love me" w samochodzie!






2. Książki 


W kwietniu przeczytałam 9 książek, co jest wynikiem bardzo ładnym. W maju przeczytałam 7 książek, a planowałam 8. Zawiedziona nie jestem, jakby co.  Tym bardziej, że do wyzwania przeczytam tyle, ile mam wzrostu doszło mi 29,2 cm z kwietnia oraz 16,2 cm z maja. Bardzo jestem zadowolona z tego, że w kwietniu czytałam codziennie i trwało do połowy maja. Dzięki temu w kwietniu przeczytałam rekordową liczbę 4662 stron. W maju było dużo mniej, bo nie czytałam codziennie i książki były cieńsze, ale i tak dało to 2359 stron. 
  1. Osaczona Pola Roxa - recenzja 8/10
  2. 19 razy Katherine John  Green - Green po tylu latach dalej nie zawodzi! Dodatkowo lepiej zrozumiałam powieść, bo moja wiedza matematyczna jest większa i te małe dodatki mnie po prostu bawiły. 9/10
  3. Współlokatorzy Beth O'Leary - Cudne. Lekka, zabawna i pouczająca. Podoba mi się to, że porusza tak ważny temat, a tego się nie spodziewałam. 9/10
  4. Harry Potter i Więzień Azkabanu J.K. Rowling - mam słabość do Harry'ego Pottera i dla mnie po prostu zawsze jest 10/10.
  5. Władca Cieni Cassandra Clare - bardzo dobra książka, dużo się dzieje, intryguje i po prostu poszerza świat Nocnych Łowców. 8/10
  6. Królowa Mroku i Powietrza Cassandra Clare - Clare to po prostu mistrzyni finałów! Zmiotła mnie z nóg, ale miałam wrażenie, że było dużo fantastyki w fantastyce. 9/10
  7. Czerwone Zwoje Magii Cassandra Clare, Wesley Chu - recenzja 8/10
  8. Te wiedźmy nie płoną Isabel Starling recenzja 6,5/10
  9. Siostrzeniec Czarodzieja C.S. Lewis - ta "Opowieści z Narnii" część jest bardzo ciekawa, ale nie jest moją ulubioną. Bardzo doceniam historię powstania tej krainy. 9/10
  10. Niewiarygodne Sara Sheperd - bardzo fajna część, szczególnie, że dowiedzieliśmy się, kim jest A. 8/10
  11. Zabójcze Sara Sheperd - Hannah mnie tak strasznie irytowało, robiła tak głupie rzeczy, że ciężko było mi ją znieść i zrozumieć. Ogólnie trochę nudnawo tu było, ale wiem, że wszystko mu się tu rozkręcić. Nowe A. jest ciekawe i chyba groźniejsze niż poprzednie. 7/10
  12. Chcę być kimś cz. 3 Michał Zawadka - ta część książek pana Zawadki trafiła do mnie najbardziej. W poprzednich sporo już wcześniej wiedziałam, a tutaj trafiło idealnie w moje życie i potrzeby. Każdy powinien to przeczytać. 9/10 
  13. Tusz Alice Broadway - recenzja 9/10
  14. Bez winy Mia Sheridan - recenzja  8/10
  15. Wyrwa Wojciech Chmielarz - recenzja 7/10
  16. Mimo moich win Tarryn Fisher - kocham tę historię całym sercem, za jej nie perfekcyjność oraz toksyczność relacji bohaterów, za tę pierwszą miłość, która jest totalnie do dupy, bo bohaterka nie potrafi się zachować w związku, nie wie jak się zachować. Zresztą bohater też nie jest idealny. 9/10


3. Filmy 


Zbłąkał mi się tutaj jeden film z marca, zapomniałam go wpisać do arkusza. W kwietniu obejrzałam 5 filmów, bo przesadziłam.  Dwa filmy z rzędu, z czego drugi to była "Drużyna Pierścienia"... 4,5 godziny siedzenia i oglądania to za dużo dla mnie! W maju za to postawiłam na lekkie filmy, głównie te, które już widziałam, znam i lubię. Dominował tutaj DreamWorks.

  1. Pasażerowie - zbłąkany film z marca, zwykle nie oglądam czegoś, co dzieje się w kosmosie (i zaczynam czuć, że coś tracę).  Świetny po prostu. 
  2. Alita: Battle Angel - ten film mnie naprawdę zachwycił! Fabuła, postaci i świat. Coś cudownego.
  3. Drużyna Pierścienia - zachwycający film, świetna ekranizacja. I cóż... Nawet lepszy od ekranizacji Harry'ego Pottera. 
  4. Znak Diabła - po prostu nie, ani straszne, ani fabularnie ciekawe. Po prostu nie. 
  5. Planeta Singli - lekka komedia, zabawna i urocza. Bardzo lubię. 
  6. Wiek Adeline - film, który chciałam obejrzeć od gimnazjum. Wyobrażałam go sobie inaczej, ale przerósł moje oczekiwania. Cudowny jest, piękny i oryginalny po prostu. 
  7. W lesie dziś nie zaśnie nikt - film, który wzbudza kontrowersje, ale mi się podobał. Nie mam w nim nic nadzwyczajnie złego, jest zrobiony bardzo bezpiecznie i zachowawczo. Momentami doprowadzał mnie do śmiechu. Co prawda, nie zakwalifikowałabym go jako "ambitnego" filmu, ale jeśli chcecie obejrzeć po ciężkim dniu coś lekkiego, co może Was odmóżdżyć to będzie dobre. 
  8. Shrek 1,2 - kultowe dalej, kocham całym serduszkiem! 
  9. Madagaskar 1,2,3 - muszę Wam powiedzieć, że nie doceniałam tego, gdy byłam młodsza. Pierwsza część niesie fajne mądrości. "Madagaskar" z części na część jest dla mnie co raz lepszy!
  10. High School Musical 1, 2, 3 - powrót do filmów z dzieciństwa. Bardzo podoba mi się przesłanie pierwszej części, że każdy może być kim chce i łatki szkolne go nie ograniczają. Później zrobiło się trochę "Zac Efron Show". Ogólnie Troy mnie strasznie irytował. 
  11. Ostatnia klątwa (2011) - świetny film! Podoba mi się historia. Zamieniłabym tylko aktorów i jako głównego bohatera dałabym Thomasa Briodie-Sangstera.
  12. Harry Potter i Kamień Filozoficzny - kocham całym serduszkiem po prostu. 


4. Zdjęcia


Pisałam już, że zaczęłam oswajać się z trybem manualnym. Oprócz tego zaczęłam obrabiać zdjęcia w innym sposób niż zwykle, nie tylko zwiększając kontrast, ale też gdy jest taka potrzeba zmniejszając go, dzięki czemu będę mogła ogarnąć prawie trzyletnie zdjęcia. Z kwietnia nie mam zbyt wielu zdjęć, dużo więcej mam z maja.  





5. Coś nowego


Zaczęłam używać aplikacji "Forest" i całkiem się u mnie sprawdza. Najgorzej jest mi zacząć, ale gdy włączę ten czas, to jakoś mi to leci. Oczywiście, jeśli o tym nie zapomnę. Ogólnie jestem z osób, które motywują takie rzeczy np. więcej kwadracików zamalowanych niż nie zamalowanych czy te wirtualne drzewka. 


6. Jestem dumna z...


Z przeżycia. 
A tak serio, to z tego, że przez ponad 1,5 miesiąca czytałam codziennie. Pierwszy raz w życiu mi się to udało. Było bardzo fajne. 
Jestem dumna ze zdawania wejściówek na laboratoria z podstaw chemii analitycznej. Ze zdania kolokwium w tego samego przedmiotu! Z tego, że ogarniam matematykę. 

Kurde, nie jest tak źle jak myślałam. Z rzeczy, które się dla mnie liczą jest dobrze po prostu. 

Ulubieńcy miesiąca: luty&marzec 2020

Hejo!
W niedzielę rano spontanicznie wprowadziłam zmiany w wyglądzie bloga. Myślę, że jest dużo lepiej - bardziej przejrzyście, więcej postów jest widocznych, więc mogą dostać więcej uwagi. Zastanawiam się, czy nie zmieniać przypiętego postu raz w tygodniu, żeby więcej mogło dostać trochę więcej uwagi. Oprócz tego wprowadziłam małe zmiany w kilku zakładkach - O mnie, Spisie recenzji oraz zmieniłam zakładkę Linki na Ważniejsze posty, a odnośniki do moich przeniosłam do pierwszej wspomnianej zakładki. W Spisie recenzji zmieniłam kolejność recenzji. Teraz schodzi od 2020 roku do 2014, bo moje pierwsze recenzje nie są zbyt zachęcające, a poza tym większość ludzi bardziej interesuje świeższe książki. Cały czas myślę też nad nowym nagłówkiem, bo ten teraz nie pasuje, ale jeszcze nie mam na to dobrego pomysłu.
Zaczynałam pisać ten wpis z uśmiechem na twarzy. No dobra... Śmiejąc się do siebie i się pocieszając, że nie będzie tak źle, że spoko, że dasz radę... Dlaczego? Powracam dopisania chociaż paru słów o filmach. Powiem Wam, że nie próżnowałam. Naprawdę! Nie wiem, czy kiedykolwiek udało mi się tyle filmów w tak krótkim czasie obejrzeć.

Oczywiście, najpierw nieco o tych dwóch miesiąc. Luty i marzec były trudne. Inaczej tego nie umiem nazwać Najpierw ja sama stawiałam czoło swoim trudnościom. A jak się u mnie uspokoiło, to wybuchła pandemia... Już trzy tygodnie siedzę w domu i końca nie widać, a cztery ściany potrafią zmęczyć po takim czasie. Mam nadzieję, że u Was jest okej i się dobrze czujecie.
A teraz przechodzę do tematu wpisu.



1. Muzyka

Spotify przypomniał mi o świetnej piosence Marka Grechuty. Ogólnie piosenki Marka Grechut razem z Anawą są cudowne.



2. Książki

W lutym przeczytałam pięć książek, a w marcu osiem. W tej chwili mam zaczęte dwie - "Współlokatorów" Beth O'Leary i "Twilight" Stephanie Meyer (tak, czytam w oryginale). Razem dało to 35,3 cm do wyzwania "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu". Z kolei ilość stron prezentuje się tak: luty - 1815, marzec - 3114 (do 30 marca). 

  1. Miasto niebiańskiego ognia Cassandra Clare - uważam, że zakończenie tej serii się świetne. W dodatku po przeczytaniu "Mrocznych intryg", zauważyłam kilka nawiązań, więc się dodatkowo jarałam podczas czytania. 10/10
  2. Vicious: Nikczemni V.E. Schwab - recenzja  - na początku oceniłam ją jako 10/10, ale uznałam, że jednak bardziej pasuje 9/10
  3. Kandydatka Rachel E. Carter - recenzja 9/10
  4. Chłopak znikąd A. Sangusz - recenzja 7/10
  5. Wichrowe Wzgórza E. Bronte - książka cudowna - jestem skłonna określić ją jako idealną. Świetnie mi się ją czytało. 10/10
  6. Dziewczyny znikąd Amy Reed - recenzja  9/10
  7. Powódź Paweł Fleszar - recenzja 6/10
  8. Balladyna  Juliusz Słowacki - jedna z lepszych lektur szkolnych. Zdaje sobie sprawę, ze to dość kontrowersyjne stwierdzenie, ale bardzo lubię klimat tego dramatu. 8/10
  9. Pani Noc Cassandra Clare - recenzja 8/10
  10. Gdyby ocean nosił twoje imię Tahereh Mafi - trochę się zawiodłam. Wiedziałam, że mnie zachwyci, ale zapowiadała się naprawdę dobrze, ale wszystko, co tę książkę wyróżniało zostało, zepchnięte na dalszy plan, gdy tylko główna bohaterka weszła w związek. I później stało się to naprawdę przeciętną młodzieżówką. 5/10
  11. #sexedpl Anja Rubik - raczej to dobra książka, bardziej skierowana do młodszych osób. 7/10
  12. Gwiazd naszych wina John Green - recenzja 9/10
  13. Żółwie aż do końca John Greenrecenzja  10/10


3. Filmy

Dobra... Mówiłam, że zaszalałam z filmami i tak serio jest. Obejrzałam 18 filmów w dwa miesiące, z czego 14 w lutym i "tylko" 4 w marcu. 
  1. Garfield - od dziecko uwielbiam ten film o rudym, leniwym kocie. Znam prawie na pamięć, a zawsze bawi.
  2. Lara Croft: Tomb raider - po latach trochę mniej mnie zachwyca, ale dalej bardzo lubię. Co prawda oglądam go głównie dla Angeliny. 
  3. Przed świtem cz. 2 - miałam jakąś fazę na "Zmierzch", ale tylko na wybrane części. Ta chyba jest najlepsza ze wszystkich filmów z tej serii.
  4. Millerowie - nawet nie wiem, co o tym filmie napisać. Po prostu mnie bawi. :D 
  5. Zaćmienie - tak samo... Może nie moja ulubiona część "Zmierzchu", ale sentyment jest.
  6. Dzień zabijania - bardzo specyficzny film, serio. Na szczęście wstrzelił się w mój gust, chociaż był na granicy tego, że mogłam go uznać za bezsensowny. Na szczęście jakoś się obronił i jest całkiem niezły.
  7. Savages: Ponad bezprawiem - to z kolei film, który jest dość ciężki, ale ciekawy. Nie jest to coś, co zwykle wybieram do oglądania.
  8. Piraci z Karaibów: Klątwa czarnej perły, Skrzynia umarlaka, Na krańcu świata - czyli części "Piratów z Karaibów". Uwielbiam. To dla mnie również jeden z klasyku filmów i nie umiem nic więcej dodać.
  9. Tomb raider (2018) - nowa wersja, nowa historia Lary Croft. Jest okej, ale wolę tą z Angeliną.
  10. Jump street 21 - też całkiem zabawna komedia, dość nietypowa.
  11. Indiana Jones: Ostatnia Krucjata, Świątynia Zagłady - kocham te historie. :D One przeplatają fakty historyczne z fantastyką. Znowu coś, co uwielbiam i umiem wiele wybaczyć. 
  12. American Pie: Wesele - nie wiem, czy tutaj muszę coś mówi. Komedia dobra, jeśli człowiek potrzebuje się odmóżdżyć.
  13. PS. Wciąż Cię kocham - film jak książka - bez szału. 
  14. Jak romantycznie! - znowu lekka komedia. Niezbyt ambitna, nieco zabawna, ale coś w sobie. Chyba podtrzymuję opinie sprzed roku. 
  15. Piękna i bestia (2017) - jak ja to kocham! Cudowna adaptacja filmowa z cudowną Emmą Watson. Zawsze mnie wzrusza. 

4. Zdjęcia

Pierwsze zdjęcie to około 30 minut zabawy z GIMPem. :D I szczerze mówiąc to nie wiem, co miałam na myśli przy tworzeniu tego, ale fajnie się bawiłam. Za to drugie zdjęcie zrobiłam chyba w lutym na spacerze z koleżanką.










Post udostępniony przez Kasia Wojdat (@kasiulek.xd)


5. Serial

Zawsze wolałam filmy niż seriale, bo mniej czasu zajmują. Jednak odkąd mam z siostrami Netflixa to się nieco zmienia, więc do trójki obejrzanych przeze mnie w całości seriali dołączy za niedługo "Dom z papieru". Obecnie zostały mi dwa odcinku do końca trzeciego sezonu, a w piątek wychodzi czwarty sezon.
Pierwsze dwa sezony są naprawdę rewelacyjne. Bardzo mi się podoba jak wszystko jest w tym filmie przemyślane, jak Profesor potrafił to wszystko przewidzieć. Te zwroty akcji, to oszukiwanie policji i bycie o krok przed nią jest boskie. Bohaterowie też są świetnie wykreowani, ich poczynania wzbudzają we mnie różne uczucia od śmiechu po złość, ale w większości jest to podziw i ogromne wrażenie. Za to zakończenie drugiego sezonu praktycznie mnie wzruszyło, prawie płakałam. A w ostatnim odcinku złościłam się, że chyba następnym sezon traci sens.
Do trzeciego sezonu mam nieco mieszane uczucia. Chyba przez to, że zmienia się skład bandy Profesora i dochodzi dwóch nowych członków, którzy nie są aż tak zgrani zresztą zespołu, bo potrafi nieco skomplikować sprawy. Sam napad na ten bank to pomysł tak trudny do zrealizowania i niebezpieczny, że ogląda się to z ogromną przyjemnością i każdy pomysł, który przybliża ich do powodzenia się planu jest zaskakujący. Ten plan nie jest aż tak dopracowany jak napad na mennicę, ale zaskakująco dobrze przemyślany i ciekawy. 
Może jakiś o ogólnie wpis o tym serialu, gdy obejrzę czwarty sezon? :D 


6. Coś nowego

Nowością dla mnie są podcasty, nie myślałam, że ta forma przypadnie mi aż tak do gustu. Przesłuchałam całe "Ja i moje przyjaciółki idiotki" Okuniewskiej, które niezwykle dobrze umila mi sprzątanie i nie tylko. Dziś jednak chcę Wam polecić MelTalk @s0ymel. To nowy podcast, który ma ponad miesiąc i zachęcił mnie do tej formy. Uwielbiam gadanie Melki i często ubolewam nad tym, że relacje na Instagramie znikają, a nie mogę później przesłuchać. Melka opowiada bardzo trafnie i niesamowicie przyjemnie. Tutaj akurat jest ostatni odcinek, które jest bardzo trafny i pewnie pasuje to do wielu z Was.


 

7. Jestem dumna z...


Tym razem mogę sobie wstawić tutaj trzy rzeczy.
Pierwszą z nich zaliczenie matematyki i fakt, że w tym semestrze jakoś łatwiej przychodzi mi rozumienie jej.
Drugą wpis o miesiączce - Najmniej doceniania przyjaciółka. Jestem niesamowicie zadowolona, że udało mi się to napisać, że miałam takie przemyślenia i to się tak dobrze przyjęło tutaj. Początkowo miałam wątpliwości, czy na pewno to wrzucać.
Trzecią jest mój wpis na Instagramie - o presji, która dopada wiele osób i wypiera czerpanie przyjemności z prowadzenia konta.








Hej, Ty! Tak Ty. Zdradzę Ci tajemnicę. Wiesz, że prowadzenie Instagrama ma być przyjemnością? Myślisz, że to przecież oczywiste? I masz rację. To nic odkrywczego, rzecz normalna, a właśnie o takich rzeczach najłatwiej zapomnieć. Piszę Ci to, aby podkreślić, że jesteś tutaj, na Instagramie, dla przyjemności. Widząc kolejne story, że ktoś przeprasza, że zawiesza konto, zastanawiałam się dlaczego tak jest. Wniosek jeden – presja. Presja idealnego feedu, presja zwiększania zasięgów, presja perfekcjonizmu, presja podobania się innym. To Cię ogranicza, sprawia, że tracisz całą przyjemność. Zamiast dodać coś, co Ci się podoba, dodajesz tylko to, co pasuje, żeby było perfekcyjnie, bo przecież ludzie lubią spójne i estetyczne rzeczy. Właśnie… Ludzie lubią. A Ty co lubisz? Twój gust może być znacznie bardziej rozległy niż ten jeden styl, więc czemu się ograniczasz? Czemu chcesz, aby inni byli zadowoleni? Właśnie przez to tracisz całą przyjemność z prowadzenia konta. Niezależnie czy to #bookstagram, #studygram czy #bujogram. Do tego ta presja, że musisz coś dodawać. Nie musisz. Możesz dodawać, kiedy chcesz, kiedy masz na to ochotę. Nie musisz robić tego codziennie, nie musisz się martwić tym, że Cię nie było. Co z tego? Nie masz ochoty tutaj się pojawiać, to nie pojawiaj się na siłę. Nie traktuj tego jak obowiązku, bo to nie obowiązek. To pasja. Wiele z Was używa #bookstagramtopasja. A więc pasja, czyli coś, co lubisz robić, bo sprawia przyjemność. A więc nie zabijaj tej przyjemności jakąś durną presją. Pozwalaj sobie na błędy, na przerwy, na odpoczynek, na czas na regenerację, a niby to samo, nieidealne kadry. Pozwól na tematy odbiegające od głównego tematu profilu. Masz ochotę, to pisz o czym chcesz. Nie musisz się ograniczać. I przede wszystkim. Pieprz ten perfekcyjny feed. Pieprz presję podobania się komuś. Pieprz te ograniczenia. Rozwijaj się po swojemu, w swoim kierunku. I bądź zadowolony, bo na Twoim profilu liczysz się Ty. Jak Tobie się podoba to, co robisz, to i innym się spodoba. Grunt, żeby nie było w tym sztuczności, wynikającej z tego, że robisz to na siłę.
Post udostępniony przez Kasia Wojdat (@myslizglowywylatujace)


A wszyscy, którzy dotrwali do końca dowiedzą się, że planuję post ze spoko kosmetykami. Nie zawarłam ich w tym wpisie, bo ciężko mi było wybrać ten jeden wyjątkowy, który zasługuje na szczególną uwagę. :D 

Co Was zachwyciło w tym miesiącu? 

Ulubieńcy miesiąca: grudzień & styczeń

Hej!
Przychodzę z podsumowaniem miesiąca. Uciekając przynajmniej na chwilę od tego poczucia obowiązku i starając się zrelaksować. Nawet nie wiedziałam, ile prawdy było w tym, jak pisałam te dwa tygodnie temu o ostatnich dniach spokoju. Nie będę ukrywać, że końcówka stycznia nieźle dała mi w kość i niezwykle trafne odzwierciadlają go Prawa Murphy'ego. Czyli w skrócie w tym tygodniu co mogło pójść nie tak, to poszło. A nawet jeszcze więcej rzeczy się nie udało niż myślałam. O ile pierwsze pół miesiąca oceniam naprawdę dobrze, tak ten tydzień to masakra po prostu. Liczę na to, że wraz z końcem stycznia skończy się ta złą passa, bo uwierzcie, to jeden z tych tygodni, kiedy życie pokazuje mi, że nie mam na nic wpływu. Do tego czuję, że mam masę zaległości w moim życiu - od czytania, po blogi czy Instagramy po samą siebie. Chcę po prostu, że to wszystko mi choć trochę zwolniło i pozwoliło coś porobić, i się odprężyć.
Za to jeśli chodzi o grudzień to też go naprawdę dobrze wspominam. :D To chyba były najlepsze święta w moim w życiu. Co prawda zazwyczaj każde są naprawdę dobre, bo lubię moją rodzinę i uwielbiam czas spędzać z nimi, ale te były cudowne po prostu. Także dobrze wspominam Sylwestra, w małym gronie moich ludzi. Też było super po prostu.

1. Piosenka

W kwestii muzycznej problem mi się sam rozwiązał, bo jeszcze ani razu nie wrzucałam tutaj piosenki Mery Spolsky "Sorry from the mountain". Jak jak uwielbiam tą piosenkę. Ogólnie cała płyta "Dekalog Spolsky" jest bardzo fajne, ale ta piosenka najbardziej mi przypadła do gustu. Bardzo bym chciała pójść na koncert tej artystki. :D


Podsumowanie roku 2019



Cześć!
Dziś znowu podsumowanie. Tym razem całkowicie ogólnie. Związane i z życiem prywatnym, i z tym internetowym i ogólnie z fajnymi rzeczami, które w tym roku były.
Kolejny rok, kolejne zmiany. Wszystko jak najbardziej na plus. I znowu się powtórzę, że to rok, który wniósł wiele dobrego do mojego życia, nauczyłam się jeszcze więcej i myślę, że mogę powiedzieć, że sama napędzam się, aby być coraz lepszą. Staram się rozwijać w tym co lubię, staram się uczyć, mimo różnych rzeczy, które mnie od tego odciągają.
Nie mogę wspomnieć o podstawowych, ale ważnych zmianach w moich życiu - skończyłam liceum, zdałam dobrze maturę oraz dostałam się na studia. Wyjechałam z domu rodzinnego, co prawda na weekendy wracam, więc nie jest tak źle. Jednak potrzebowałam trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego trybu życia, ale już jest łatwiej. Ogólnie było kilka zmian w moim trybie życia, które wyszło mi na dobre i sprawiły, że nieco zdrowiej żyję. Co ciekawe nie były to jakieś świadome zmiany - większość słodkich napojów przestała mi smakować, generalnie ograniczyłam cukier, nie śpię do tak późnych godzin, jestem też bardziej aktywna fizycznie i nauczyłam się czerpać przyjemność ze sportu. Bardziej w porównaniu do tego, co było wcześniej. Jak ćwiczenie 10 razy na wf w trzeciej klasie liceum to jest spora różnica.
Ważnym momentem w mojej działalności w Internecie było też założenie drugiego konta na Instagramie, które z czasem przyjęło formę bliższą bookstagramowi. Dzięki temu brałam udział w kilku ciekawych akcjach, poznałam fajne osoby, ale zauważyłam też, że robię lepsze i ciekawsze zdjęcia.

A teraz najfajniejsze rzeczy w tym roku.

Ulubieńcy miesiąca: sierpień i wrzesień

Hej!
Pierwszy tydzień studiów już za mną. Jestem dość dobrej myśli, a przynajmniej będę to sobie wmawiać, żeby nie było tak źle. Nie no... Żartuję. Spiąć tyłek i się uczyć, i nie narzekać przede wszystkim i to ogarnę. Wiem, że będę musiała trochę czasu poświęcić fizyce i matmie, ale muszę dać sobie radę. Sam wydział oceniam fajnie, prowadzący, których do tej pory spotkałam też są raczej dobrzy i wydają się ludzcy. Mam mieszane uczucia do prowadzącego prosemy z fizyki, bo traktuje wiele rzeczy jako oczywistość i potrafi się rozgadać nie na temat, co mnie irytuje, bo chcę się dowiedzieć o temacie z wykładów więcej, a nie słuchać o czymś innym.

Jak oceniam te dwa miesiące? Bardzo dobrze. Dużo się działo, szczególnie w moim prywatnym życiu. Pomimo chwilowego braku chęci, zagubienia w tym, co robię i stresu związanego z wyjazdem na studia, udało mi się ogarnąć i zrobić coś, żeby te dwa miesiące były ciekawe i pracowite. Mimo że cele nie poszły mi tak, jakbym chciała, to jednak sporo zrobiłam przez ten czas i poznałam wiele nowych rzeczy. (Osób też). Przeczytałam sporo książek, obejrzałam (jak na mnie) naprawdę dużo filmów oraz pisałam regularnie. Regularność weszła mi na tyle, że nie wyobrażam sobie teraz inaczej.

Ulubieńcy miesiąca: czerwiec & lipiec 2019


Cześć!
Teraz nadszedł czas na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Nieco dokładniejsze niż w poprzednim poście. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę tym.
Jak mi minęły? Bardzo szybko, dużo się działo i było po prostu było fajnie. Szczególnie w lipcu wbiłam się w pisanie i ogólnie byłam bardziej twórcza i aktywna życiowo. Mało czasu spędziłam na "robieniu niczego", filmiki na youtubie też poszły nieco w odstawkę. Byłam aktywna na instagramie, wreszcie nadałam temu jakiś konkretny kształt. Zauważyłam też parę zmian w sobie i mam nadzieję, że nie są chwilowe. O tym chyba napiszę jakiś dłuższy, może nawet nie poważniejszy post, ale napiszę o tym, bo dla mnie to ważne. Szczególnie, że w dużej mierze tyczy się to mojej działalności w Internecie i mojego podejścia do niej.
 W czerwcu częściej wychodziłam ze znajomymi i dużo się działo. W lipcu nieco mniej, ale bardzo dużo czasu spędziłam z rodziną.  No i na koniec miesiąca skończyłam z czarną głową. Granatową w odpowiednim świetle. Dużo dobrych rzeczy było przez ten czas.

1. Piosenka



Myślę, że "Shallow" Lady Gagi i Bradleya Coopera. Po prostu ta piosenka przez większość czasu siedziała mi głowie. Jest przyjemna i piękna.

Ulubieńcy miesiąca: kwiecień&maj 2019

Hej!
Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl o tych dwóch miesiącach to zmęczenie. Naprawdę, te dwa miesiące  były dla mnie po prostu męczące. W kwietniu miałam sporo wyjazdów, do tego jeszcze jakieś ostatnie powtórzenia przed maturą. Niby strajk nauczycieli był, więc niby wolne, ale co to za odpoczynek, gdy się denerwujesz tym, co się dzieje? W maju matury, które też mnie nieźle męczyły. Najgorsze było to poczucie obowiązku, że powinnam coś powtórzyć, może jeszcze jeden arkusz?
Rany... Jestem monotematyczna. Słowo "matura" w moich wpisach pojawia się zdecydowanie za często. Obiecuję, że w czerwcu ani razu o niej nie wspomnę! Nawet nie pytajcie! :D


1. Piosenka

 Wpadłam po uszy i się zakochałam. Zdecydowanie "Something just like this" The Chainsmokers i Coldplaya zmiotło wszystko. Nie mogę się tylko doczekać jednej rzeczy... Aż nauczę się nazwy wykonawcy, bo coś mi się ubzdurało, że są to "chainsmonkeys". Nie mam pojęcia dlaczego.


Oprócz tego dużo słuchałam "Matury" Farben Lehre, bo to taka fajna piosenka. Bardzo w moich guście i pasująca do tych miesięcy.


Ulubieńcy miesiąca: luty & marzec

Cześć!
Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Myślę, że oba były dobre, mimo że wyglądały nieco inaczej. W lutym miałam więcej czasu dla siebie, ale wydaje mi się, że nieco mniej chęci. Za to w marcu czasu mi brakowało, ale wykorzystywałam go maksymalnie, jak tylko się dało. Wydaje mi się, że pomogło mi to gospodarować czasem. Zmęczenie po tak intensywnym miesiącu dopadło mnie dopiero pod koniec tamtego tygodnia i trwało kilka dni, ale dość szybko udało mi się naładować baterie - wystarczyło jedno popołudnie, gdy nic nie robiłam i jeszcze podładowuję się w ten weekend, bo wreszcie jest dość spokojnie.
Muszę powiedzieć, że jestem szczególnie zadowolona z marca. Nie przypuszczałam, że uda mi się tyle rzeczy zrobić w jednym miesiącu bez rezygnacji z czegoś innego. Pisałam, czytałam, parę zdjęć porobiłam, a przy tym miałam dobre oceny, spotykałam się ze znajomymi i rodziną. Naprawdę wszystko szło nieźle! Nawet nie zarywałam nocek.

1. Piosenka

Przez te dwa miesiące słuchałam bardzo dużo jednej piosenki Maryli Rodowicz, "Damą być". Kiedyś ją przypadkiem znalazłam i tak sobie jej słucham. Nawet siostrę tym zaraziłam! :D



Ulubieńcy miesiąca: grudzień 2018 & styczeń 2019

Hej!
Pierwszy miesiąc tego roku zleciał mi dość szybko. Nie mogę uwierzyć, że ponad miesiąc temu wrzucałam tutaj podsumowanie całego rok. Niby coś robiłam przez ten miesiąc, ale to nie było to, co chciałam i nie widzę efektów. Styczeń był dla mnie po prostu męczący.  Dużo rzeczy się działo, dużo trzeba było ogarniać w krótkim czasie i mało czasu na odpoczynek. Jednym z najważniejszych z tego miesiąca była moja studniówka. Nie był to jednak zły miesiąc, wspominam go raczej z uśmiechem.
Zaczęłam trochę od tyłu, ale to chyba nieważne. Grudzień spędziłam głównie w domu, więc miałam dużo więcej czasu dla siebie. Na całe szczęście na święta doszłam już do siebie po zabiegu, więc ostatni tydzień roku był fajny. Kilka razy gdzieś wyszłam, mogłam się w Sylwestra dobrze bawić.


1. Muzyka


W dużej mierze słuchałam piosenek dość starych. Jedną z nich było "Już nie zapomnisz mnie" w wykonaniu Aleksandra Żabczyńskiego. Jest to piosenka z filmu "Zapomniana melodia", który ogromnie polecam!



Podsumowanie i ulubieńcy roku 2018



Hej!
Witam wszystkich w ostatnim dniu tego roku. Teraz jest pora, żebym podsumowała ten rok bardziej ogólnie, a nie tylko zdjęciowo.

Zacznę od tego, że było to dla mnie naprawdę dobry rok. Udało mi się zrobić wiele rzeczy i mieć czas na wiele rzeczy. Zadbałam bardziej o bloga, dużo czytałam, a przy tym miałam czas dla siebie i życie towarzyskie na przyzwoitym poziomie. Moje oceny też nie ucierpiały, były dość dobre i na koniec drugiej klasy byłam z siebie zadowolona. 
Oprócz tego czuję, że się zmieniłam i rozwinęłam. Jestem pewniejsza siebie oraz bardziej sumienna. Także udało mi się poznać samą siebie i znać motywy i przyczyny dużej szczęści moich zachowań. Nie miałam większych celi na ten rok, ale jeśli coś postanowiłam, starałam się realizować i zazwyczaj mi się to udawało. Najlepszym przykładem są cele wakacyjne

1. Film


Ulubieńcy miesiąca: październik & listopad 2018

Hej!
Mamy już grudzień, więc przyszła pora na podsumowanie kolejnych miesięcy. 
Październik jak zwykle był miesiącem intensywnym. Działo się dużo pozytywnych rzeczy, ale mimo to skończyło się tak, że moim największym marzeniem był spokojny weekend w piżamie. Nie zmienia to faktu, że chyba był to jeden z lepszych miesięcy w tym roku.
Za to listopad był gorszy. Dużo cięższy, mimo że nic takiego nie robiłam. Dużo nerwów i stresu, a czasu jak się okazuje naprawdę mało. Ten post jest też dobry, aby wspomnieć o wynikach próbnych matur. Poszły mi tak, jak przewidywałam. Nie wiem jeszcze jak matematyka. I tak najważniejsze, że jestem zadowolona z siebie, ale jeszcze nie skończyłam się starać. 

1. Muzyka


Przyznam się, że jestem w szoku.  W ciągu tych miesięcy najwięcej słuchałam płyty Demi Lovato "Tell me you love me".


 Za to z polskich piosenek królowały u mnie Czerwone Gitary i "Ciągle pada". Jak dla mnie to chyba najlepszy polski zespół Jestem pewna, że niemal każdy zna ich przynajmniej jedną piosenkę. 


Ulubieńcy miesiąca: sierpień & wrzesień 2018

Hej! 
Pora na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Sierpień upłynął mi szybko i intensywnie. Działo się dużo różnych rzeczy i mogło się dziać jeszcze więcej. Wspominam go dobrze, tak jak całe wakacje. 
Wrzesień był ciężkim przyzwyczajeniem się do szkoły. Chyba nigdy nie było mi tak ciężko wbić się w ten nowy rytm życia. Już się przyzwyczaiłam, pozostało tylko przerażenie, gdy patrzę na to, co powinnam ogarnąć i czego się nauczyć. Ale nie ma co narzekać. Rok szkolny zaczęłam dość dobrze.

1. Muzyka

Kolejny miesiące, gdzie rządzi u mnie jakaś płyta. Tym razem jest "9" Iry.

Ulubieńcy miesiąca: Czerwiec & Lipiec 2018

Hej!
Pora na kolejnych ulubieńców. :D  Jak wspominam te dwa miesiące to mogę powiedzieć, że były dość intensywne. W czerwcu kilka imprez, w lipcu wakacje i wypady ze znajomymi. Mam co wspominać, naprawdę! Ze względu na postawione sobie cele, wyszło tutaj sporo książek i kilka filmów. Nie jest źle! :D

1. Muzyka


Nie potrafię dać tu jednej piosenki, ale mam za to całą płytę! Jest "25 cents for a riff" Acid Drinkers. Jest świetna, ma cudowne gitary. No, jeden z większych cudów! Jeśli ktoś lubi heavy metal to ogromnie polecam!

Ulubieńcy miesiąca: kwiecień & maj 2018

Hej!
Oto powrót Ulubieńców miesiąca. Właściwie to dwóch miesięcy, a na koniec roku pojawi się post podsumowujący wszystkie. Prawdopodobnie będę w tych postach zawierać jakieś krótkie przemyślenia dotyczące tego czasu. Kilka zdań o tym jak mi minął czas, jak wspominam, czy było coś fajnego.
Powróciłam do nich, bo czasem znajdą się jakieś drobne rzeczy, które uważam za godne uwagi, ale po prostu są drobne.
Te dwa miesiące były dla mnie dość intensywne. To słowo najlepiej opisuje wszystko, co się działo. Tu nauka, tu prawo jazdy, dużo czasu spędzonego z rodziną i dość sporo ze znajomymi. Nie było źle, całkiem spoko. Szczególnie w maju.

1. Piosenka


Ulubieńcy Roku! Żegnaj, 2016!


Witam Was po raz ostatni.
W roku 2016, oczywiście.

Ten rok ciężko mi jednoznacznie określić. Początkowo, przez kilka jego pierwszych miesięcy miałam zastój życiowy. Kompletny brak chęci do wszystkiego, dosłownie. Byłam tylko ja, muzyka i pisanie ze znajomymi. Później na wiosnę zaczęłam odżywać. W międzyczasie, przez cały rok,  zdarzyło się parę nieprzyjemnych (delikatnie mówiąc) rzeczy, ale mimo to od końca maja było coraz lepiej. Wakacji były bardzo fajne. W ich pierwszej połowie byłam w wielu miejscach, a później tylko wycieczki po okolicy. Dużo jeździłam rowerami i chodziłam po wsiach.
Liceum. Pierwsze miesiące szkoły są dobre. Podoba mi się. Moim zdaniem jest lepiej niż gimnazjum.
Ostatnie dni tego roku są bardzo przyjemne. Od świąt każdego dnia zdarza się coś miłego, podoba mi się to.
Przez ten zauważyłam też dużą zmianę w sobie samej. Stałam się nieco śmielsza, mam inne podejście do pewnych rzeczy i jest ono zdecydowanie lepsze. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że uczę się na błędach (i dobrze).


2016 - witaj!

Witam Was wszystkich w 2016! :D
Miałam napisać tego posta dwa dni temu, ale jednak nie byłam w stanie. Po Sylwestrze spałam tylko godzinkę z dziewczynami i później jeszcze dwie dospałam. Byłam strasznie zmęczona! Ale miło wspominam Sylwestra. :D