piątek, 28 czerwca 2019

O własnym zdaniu i rzeczach powiązanych



Dzisiaj nieco poważniej, ale jednocześnie chyba bardziej emocjonalnie, bo właśnie siedzę i jestem pod wpływem silnych emocji. Nie umiem dobrze określić jakich, bo jest to niezła mieszanka. Wkurzenie? Zawsze mnie wkurza, gdy ktoś nie myśli. Przerażanie? To strasznie, jak można być zaślepionym swoim idolem i uważać jego zdanie za "świętość". Pogarda? Nie, to zbyt negatywne i przesadzone. Bardziej niesmak, że ludzie nie wykorzystują możliwości, jakie teraz są dostępne albo jakie mają do tego podejście. Chodzi o zdobywanie wiedzy. Nie chcę, żeby wyszedł z tego jakiś negatywny post, pełen hejtu na cały gatunek ludzki, bo "ludzie to bezmózgi". Nie o to w tym chodzi. Prawdopodobnie ten post zniknie gdzieś w odmętach tego bloga i nie trafi do dużej liczby osób, szczególnie tych młodszych. I w tej chwili, chyba po raz pierwszy jest mi szkoda, że nie mam większego rozgłosu, ale może kilka osób na to trafi. W sumie to nie jest ważne, to nie żebranie o uwagę, tylko moje myśli, moje zdanie, ale temat, który uważam za ważny. Chcę po prostu napisać, że myślenie jest fajne i zdobywanie wiedzy też jest super! Dalsza część wydaje mi się dość oczywista, ale naprawdę potrzebuję powiedzieć o tym głośno.


Dobra, to po nieco dziecinnym i prostym ostatnim zdaniu pierwszego akapitu przyszła pora na rzeczy poważniejsze. A skoro zaczynam tak konkretnie, to po wstępie przyszła pora na sam początek, czyli co mnie natchnęło?
Eh... Drugi raz moją inspiracją została drama. Trzy lata temu napisałam posta o krytyce, bo pewna bezsensowna kłótnia skłoniła mnie do przemyśleń. A teraz? Teraz jeszcze gorzej! Po prostu internetowa drama. Tak, udzieliłam się w niej, chociaż nigdy tego nie robię. Chyba potrzebuję w tej chwili sobie poukładać myśli, bo na samym początku uważałam, że nie powinnam tego komentować, bo to nie moja sprawa. Nie opowiedziałam się po żadnej ze stron, a skoro dochodzę do wniosku, że dyskusja w oparciu o czyjeś zdanie jest sprawą publiczną, a nie prywatną to chyba nie jest aż tak źle. Tylko czy jest mi to potrzebne?
Odbiegłam od tematu. Nie chcę podawać o co chodzi konkretnie, ale osoba A, dość popularna, napisała sprostowanie swojej wypowiedzi, którą wiele osób odebrało za krzywdzącą, a osoba B, również popularna, napisała pod tym komentarz z tym, dlaczego uważa odwrotnie. Wszystko niby dobrze, ale odpowiedzi skierowane do osoby B mnie trochę wkurzyły. Konkretnie jeden typ "Dlaczego nie napiszesz tego wiadomości prywatnej?".  I właśnie tego dotyczył mój komentarz w tej sprawie.
Osoba B nie musiała pisać tego w wiadomości prywatnej, bo to nie była sprawa prywatna.  To była odpowiedź na zdanie wypowiedziane publiczne, więc każdy miał prawo napisać, że się nie zgadza. Tym bardziej, że wiele osób uważa, że powinno się podkreślić, że jest to szkodliwe i powód tego. Wszyscy mogą to czytać i oto chodzi. O przeanalizowanie i wyciągnięcie własnych wniosków. Było tam naprawdę dużo wypowiedzi osób młodszych ode mnie, które nie dopuszczały do siebie tego, że ich idolka może nie mieć racji. Każdą krytykę tej sytuacji brali za hejt. Było tam naprawdę wiele komentarze, które były sensowne, kulturalne i tłumaczące, co jest nie tak, ale one często spotykały się z obraźliwymi odpowiedziami lub takimi, jak ta, która mnie tak wkurzyła, a później kolejna, że nie powinno się wpływać na zdanie innych. Nie powinno się zmuszać do jego przyjęcia, a wpływ może być nieświadomy.

A teraz przejdę do głównego sensu tego postu, czyli własnego zdania i myślenia. To się łączy. Początkowo chciałam pisać o myśleniu, ale lepiej pasuje to. Coś czego nie zauważyłam w większości komentarzy tam.
Aby wyrobić sobie własne zdanie trzeba myśleć, analizować i się zagłębiać. Kolejność jest odwrotna. Najpierw spotykamy coś, co nas zaciekawia i chcemy to poznać. Potem szukamy informacji i zagłębiamy się w temat, analizując to wszystko. Najlepiej przeanalizować to z różnych stron, bo niewiele rzeczy jest czarno-białych. Dużo ma małe plus, ale wielkie minusy. Lub odwrotnie. Wada zawsze się znajdzie, tak samo jak zaleta, ale trzeba umieć racjonalnie ocenić, co nam bardziej pasuje. Po przeanalizowaniu przychodzi pora na przemyślenia. Może się to tyczyć wszystkiego. Tym bardziej, że teraz mamy ogromne możliwości do zdobywania wiedzy. Trzeba tylko wyciągnąć rękę po odpowiednia książkę lub telefon, aby poszukać tego w internecie. Oczywiście należy też weryfikować informacje. 

Nie mam na myśli tego, że trzeba być tym jedynym, wyjątkowym płatkiem śniegu wśród ludzi i mieć inne zdanie niż wszyscy. Masz inne zdanie od innych? To fajnie. Masz takie samo zdanie jak dużo innych osób? Też fajnie. Najważniejsze, żebyś naprawdę tak myślał.  Obie rzeczy nie są złe, jeśli się z nimi naprawdę zgadzasz. Ważne też szanować opinie innych osób. Mogą nas wytrącić z równowagi, możemy się wdawać w dyskusje, ale trzeba być przy tym kulturalnym. Dużo ludzi obraża osoby o odmiennych poglądach, ale co to wnosi? Pokazuje tylko jakiś słaby punkt i braki w wychowaniu lub wiedzy. Nawet zwykłe komentarze w sieci potrafią w nieść coś ciekawego. Ktoś zwrócić uwagą na jedną rzecz, inna osoba na drugą, a nawet tysięczna osoba może rzucić nowe światło na daną sprawę. Wszystko zależy od sposobu myślenia. Te różnice są interesujące i potrafią naprawdę poszerzyć horyzonty.

Jednocześnie nie należy być ślepo przekonanym o własnej racji. Człowiek się zmienia, nabiera doświadczeń, poznaje dużo innych opinii. I to go zmienia. Nie należy się bać zmiany zdania, bo nie jest niczym złym. Świadczy o rozwoju i poszerzaniu horyzontów. Zauważyłam, że często zmiana zdania jest źle przyjmowana przez otoczenie. Niby nie powinno to nikogo obchodzić, ale tak po prostu nie jest. Spytanie się, dlaczego jest w porządku, ale często ludzie nadają temu lekceważący ton. Nie rozumiem tego. Zmiany są czymś naturalnym. Postrzeganie różnych kwestii może zmienić się z wiekiem lub właśnie ze stopniem wiedzy. To po prostu nic złego. Z każdą zmianą przychodzi coś dobrego. Tylko w naprawdę patologicznych sytuacjach człowiek się uwstecznia i przychodzi samo zło, trzeba umieć znaleźć zalety każdej sytuacji, a to wymaga myślenia.

Wiecie co jeszcze mnie przeraziło? 
Podejście osób młodszych do swoich idoli. Fajnie, gdy ktoś ma osoby, które podziwia, ceni i stawia je za wzór. Moim zdaniem, wtedy powinno się szanować jego osobę, a wzorować się na pracy, którą włożył, aby osiągnąć to, co chciał. Nie trzeba zgadzać się z każdym jego słowem i mieć identycznego zdania. Te różnice to nie jest nic złego. Dużo młodszych osób czytając wypowiedzi idoli, przybiera ich punkt widzenia i szuka rzeczy na poparcie tylko pod tym kątem. Reszta już nie jest ważna, reszta nie ma racji. Sama taka byłam. W czasach świetności ask.fm, kiedy było kilka bardziej znanych osób, o których większość już nie pamięta. Potrafiłam analizować coś tylko pod jednym kątem, nie dostrzegałam, że może być coś pomiędzy, że obie strony mogą mieć trochę racji. Nic nie jest czarno-białe. Rzadko kiedy żadna strony nie ma w ogóle racji, zwykle trochę racji i tyle samo winy jest u obydwu osób. 


Chyba to już wszystko, co chciałam napisać. Wyszedł straszny misz-masz. Mam nadzieję, że rozumiecie co chciałam przekazać. Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie. I szczerze? Możecie napisać w komentarzu nawet o tym, co sądzicie o ludziach, jaki macie stosunek do internetowych dram czy coś na temat kształtowania własnego zdania. Ciekawi mnie to wszystko. :D

6 komentarzy:

  1. Świetnie, że poruszasz ten temat, bo to rzeczywiście coś ważnego o czym się nie mówi. Moim zdaniem świetnie ubrałaś w słowa owy problem i całkowicie zgadzam się z twoją opinią, mogę się podpisać pod nią rękoma i nogami. Jako, że sama jestem dość młodym użytkownikiem social mediów, kiedy popatrzę na to, jak ślepo zaopatrzone w daną osobę, jej poglądy, czy tryb życia, potrafią być osoby w moim wieku, a nawet starsze jestem przerażona. Ostatnio rozmawiałam też z moją mamą na temat tego, że młodzież w tych czasach nie potrafi myśleć, analizować, wnioskować, a co się z tym wiąże dyskutować. Posłużę się tutaj przykładem lekcji wychowawczej w mojej klasie, tak będzie mi łatwiej, ale można to przełożyć równie dobrze na każdą inną sytuację. Zazwyczaj gdy wychowawczyni podejmie jakiś temat na palcach jedej ręki mogę policzyć osoby, które kulturalnie wysłuchają innych i wypowiedzą swoją opinię, cała reszta zaczyna wykrzykiwać, mówić jeden przez drugiego wykłucać się i obrażać. Między innymi z tych powodów, chociaż jest ich jeszcze więcej, nie przepadam za podawaniem w internecie swojego wieku, ponieważ większość osób robi coś, czego bardzo nie lubię i rozmówcę młodszego od razu uważa za kogoś gorszego i niedojrzałego. Mogłabym tak jeszcze się rozpisywać, ale jak podejrzewam niedługo skończy mi się miejsce, a poza tym nie mam już czasu na dalsze pisanie; także na koniec przeproszę jeszcze za uogólnianie i bardzo chętnie podyskutuję dalej na ten temat. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodajmy do tego jeszcze wyciąganie spraw prywatnych, które nie mają żadnego znaczeniu w omawianej sytuacji. U mnie w gimnazjum czy w podstawówce nigdy aż tak nie było. Miałam to szczęście, że moja klasa potrafiła dyskutować. Raz wychowawczyni zarządziła, że mamy powiedzieć, co nas wkurza w zachowaniu drugiej płci i nie było żadnych spin, każdy normalnie rozmawiał.
      Niestety ludzie uważają, że im głośniej powiedzą, tym więcej racji mają i zostaną wysłuchani. Albo chcą zwrócić na siebie uwagę, nie mając nic więcej do zaoferowania oprócz głośności.
      Gdy byłam młodsza tez często nie przepadałam za podawaniem swojego wieku. To się chyba nie zmienia. :D

      Usuń
  2. My best wishes and blessings to you darling

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyjemnie się czytało, zupełnie inny temat jeszcze nie spotkałam takiego tematu na innych blogach :) Ja posiadam swoje zdanie na jakiś temat to nikt mnie nie przekona, nie ulegam wpływom innym.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Temat z powiedzmy z potrzeby serca, musiałam się przemyśleniami podzielić.

      Usuń

♪ Jestem wdzięczna za każdy komentarz i obserwacje. :)
♪ Możliwość dodawania komentarzy anonimowo