Książka czy film?


Hej!
Znacie to uczucie, gdy ktoś podczas rozmowy o jakiejś historii książkowej mówi "O! Oglądałem to!"? Cóż... Ze mną jest odwrotnie. Moi znajomi oglądają filmy, a ja czytam książki. Sama z siebie filmy oglądam dość rzadko, nie umiem się na nich skupić i muszę mieć jakąś większą ochotę. A filmowe nowości? Jeszcze rzadziej, bo zwykle stawiam na coś, co już widziałam, z sentymentu czy dla przypomnienia albo na ekranizacje, więc historia jest już mi znana.

Ogólnie ekranizacje nie są dla mnie czymś zbędnym. Fajnie jest porównać swoją wizję bohaterów, książki, świata z czyjąś inną. Jest to bardzo obrazowe. Czasem może się to nie zgadzać z naszym wyobrażeniem. Dodajmy do tego, że nie wszystko da radę pokazać. Część rzeczy będzie usunięta, a część niemożliwa do okazania
Dla mnie ekranizacje dzielą się na trzy podstawowe grupy. Pisząc ten post zauważyłam, że dużo zależy od wykonania. W jednym filmie to razi, nie pasuje, a w drugim jest okej i można na to oko przymknąć, mimo że błędy są dość podobne.


1. Jest dobrze. Nie narzekam.


Czyli po prostu te ekranizacje, które mi się spodobały i nie odbiegały jakoś bardzo od książki.
Jako przykład mogę podać wszystkie części Harry'ego Pottera. Jasne są różnice, ale jest na tyle dobrze wyreżyserowane, że ogląda się z przyjemnością, a efekty specjalnie robią wrażenie.
Zazwyczaj też nie narzekam na ekranizacje książek młodzieżowych jak "Gwiazd naszych wina" czy "Zostań, jeśli kochasz".
To wszystko było po prostu i dobrymi filmami, i niezłymi ekranizacjami w moim odczuciu.

2. Jako film jest spoko, ale ekranizacja...


Różnice są dość znaczące, ale całość zostaje tak zmontowane i zrealizowane, że historia dalej jest spójna i przyjemnie się ogląda.
Do tego należą ekranizacje "Trylogii Czasu", gdzie zgadza się główny zamysł - podróże w czasie, bohaterowie (ale nie wszyscy). Zostały wykorzystane wszystkie wątki, a nawet dialogi! Więc czemu to jako ekranizacja wypada gorzej?
Wszystko jest po prostu pomieszane. Seria ma sens i, jak już napisałam, jest spójna, ale w "Rubinrot" są sytuacje z całej trylogii i na przykład wnioski, do których doszli się w trzeciej części książki. W "Safirblau" wykorzystali już prawie wszystkie wątki książkowe, a przez to w "Smaragdgrun" wprowadzono dużo nowych rzeczy. Nie mogę ich nazwać złymi filmami. Wyszły moim zdaniem dobrze, ale brakuje tej książkowej chronologii zdarzeń.

3. Zabierzcie to ode mnie!


Coś, co jest po prostu złe i  podejrzewam o napisanie scenariusza w oparciu o opis z tylnej okładki. Różnice są tak duże, dużo rzeczy jest pominiętych i kluczowe kwestie zostają zmienione.
Tutaj pierwsza na myśl zawsze przychodzi mi "Zbuntowana", kontynuacja "Niezgodnej". Przyznam się, że tak mi się nie spodobał, że wyrzuciłam go z pamięci, ale kilka rzeczy mogę podać. Przykładowo zmieniono tutaj ilość frakcji, których cechy wykazywała Tris. W pierwszej części było, że ma cechy Erudytki, Altruistki i Nieustraszonej. Zmieniono też całkowicie zakończenie. W polskiej wersji językowej zmieniony nazwy frakcji. Zmiana tak ważnych rzeczy po prostu odebrała mi przyjemność z oglądania tego. 


Mogłabym dodać tu jeszcze dwie kategorie. Pierwsza to brak kategorii, czyli filmy, dzięki którym odkryłam daną książkę i nie umiem ich obiektywnie ocenić. 

Druga to ekranizacje lepsze od książki. To nie tak, że nie trafiłam na taki przypadek. Chciałam go nawet tutaj podać i to zrobię, ale po prostu ten przykład nie jest najlepszy.
To "Love, Rosie"
Jaką on ma przewagę nad książki? Jest dla mnie przyjemniejszy w odbierze i wzbudził we mnie o wiele więcej emocji niż książka. Dużo więcej też pokazuje, bo w książce mamy tylko listy, maile i wiadomości z chatów, przez co brakowało mi zwykłych dialogów i wszystkich opisów otoczenia. To co, w takim razie, jest źle? Dużo zmian i dużo wątków pominiętych, skupiono się głównie na Rosie, Alexie i Katie.

Komentarze

  1. Mi łatwiej jest oglądać filmy w telewizji/ na DVD niż w internecie, no ewentualnie w kinie jeszcze. Tylko w przeciwieństwie do ciebie oglądam je bardzo często no i uwielbiam nowości filmowe. Większość tytułów, które tu wymieniłaś kojarzę i pewnie je oglądałam, ale jakoś nie zapadły mi w pamięć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepsze wyjście to kino, oglądanie z kimś lub filmy z napisami, bo wtedy najłatwiej jest mi się skupić.

      Usuń
  2. Rzadko oglądam filmy, jak już to tez ekranizacje bądź chłopak się uprze na coś ;) A tak to też zawiodłam się na Niezgodnej i to zakończenie całej serii.. Serio? Nie, nie, nie. Miałam ochotę wziąć mojego kloca z pułki i rzucić reżyserowi bo chyba jej nie czytał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Zbuntowanej" nawet nie próbowałam kończyć tej filmowej serii.
      Oj, kusi, kusi...

      Usuń
  3. "Love, Rosie", to przepiękny film <3 Gdy Rosie mówiła do Alexa podczas jego wesela, to aż mi się łzy w oczach zakręciły *.* Co do ekranizacji różnych powiesci, to mam mieszane uczucia. Tak jak napisałas, jedne lepsze, drugie gorsze. "Harry Potter" - majstersztyk, lepiej nie mogłabym sobie wyobrazić głównych bohaterów, w filmie wyglądają lepiej niż na samiusieńkim początku w mojej wyobraźni :D Z kolei "Ania z Zielonego Wzgórza" z Megan Follows jest cudownym przedstawieniem całosci, jednak nie podoba mi się to, że niektóre rzeczy zostały pominięte bądź w ogóle zmienione :/

    https://myslacinaczej29741.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o filmowej "Ani z Zielonego Wzgórza" też mam takie samo zdanie, niektóre sceny bardzo chciałam zobaczyć, jak zostały nagrane.

      Usuń
  4. W przypadku ''Love, Rosie'' miałam podobnie. Książka też mi się podobała, ale pamiętam, kiedy na filmie płakałam wspólnie z koleżankami.
    pozdrawiam, mvrtyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie też wzbudził dużo więcej emocji niż książka.

      Usuń
  5. A ja i czytam i oglądam. Choć przyznaję, że oglądam znacznie więcej niż czytam czyli twoje przeciwieństwo :D Obejrzenie filmu nie zajmuje dużo czasu, a książka tak. Poza tym ja nie lubię czytać po trochu. Jeśli mam wolny dzień to siadam z książką i czytam bez przerwy kilka godzin.
    Zapraszam! www.zuzu-zuzannaxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na książkach jest się łatwiej skupić. :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię czytać książki, ale z racji tego, że moje tempo czytania nie jest zbyt szybkie, ostatnio skłaniam się w stronę filmów. Pokazanie historii jest szybsze, przekaz również jest skondensowany, ale poznaję więcej zróżnicowanych wątków w krótszym czasie.
    Pozdrawiam,
    https://www.monabednarska.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekranizacje bardzo często niektóre wątki ucinają celem krótszego filmu, to wiadome, ale brakuje czasem tego i nie wszystko jest zrozumiałe.

      Usuń
  7. Jako wielka fanka ekranizacji mogę powiedzieć, że wiele z nich na prawdę mnie zauroczyło, inne najchętniej zaszufladkowała bym gdzieś głęboko, byleby o nich nie wspominać :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też wolę czytać książki i muszę mieć ochotę, żeby obejrzeć jakiś film. Poza tym jeżeli chodzi o ekranizacje to w moim przypadku zdarzają się też takie, które są lepsze od książki. Miałam tak chociażby z "P.S. Kocham Cię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "P.S. Kocham Cię" bardzo chcę obejrzeć, bo myślę, że w filmie będzie lepiej wykorzystany potencjał tej historii niż w książce.

      Usuń
  9. Ostatnio chętniej czytam książki niż oglądam filmy.
    Gdy przeczytam jakąś książkę a później obejrzę jej ekranizację to przeważnie jestem nim rozczarowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi często różnych rzeczy brakuje, ale niektóre z ekranizacji to perełki.

      Usuń
  10. Mam zasadę jeśli obejrzałam wcześniej film a jest książka TK nigdy jej nie czytam bo wiem że się zawiode :) pozatym jeśli przeczytałam książkę to też mam duże wymagania co do filmu. Chociaż zdecydowanie wolę książki.
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo często filmy zachęcają do przeczytania książki, a jeśli została sfilmowana pierwsza część jakiejś serii, to nie chcę czekać na pozostałe filmy.

      Usuń
  11. Ja chyba jednak wolę filmy. Chociaż jak mam czas to książki również czytam :)
    Mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki zdecydowanie lepsze <3

    Zapraszam do siebie: https://zyciowy-kogel-mogel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Podoba Ci się post? Daj znać w komentarzu!
Chcesz więcej? Zaobserwuj!
Bardzo dziękuję!