W obiektywie #5


Hej! 
Ten strajk nauczycieli wybił mnie kompletnie z rytmu i sama nie wiem, co mam ze sobą zrobić.  Tutaj niby mam świadomość, że jeszcze jest rok szkolny, ale nie czuję żadnego zobowiązania, aby coś porobić, więc głównie snuję się z kąta w kąt, może na kilka lekcji zajrzę do szkoły i tyle. Takie dni mi się nie podobają, bo tu niby coś robię, ale nie kończę tego i zaczynam inną rzecz, a to wszystko jest jakieś takie bez wyrazu, charakteru. Takie bezowocne, o! 
A żeby przełamać tę rutynę i się zmusić, aby porobić coś więcej, przychodzę dzisiaj z tym postem. Kilka różnych zdjęć, które zrobiłam w ciągu ostatniego miesiąca lub które ktoś mi zrobił i jestem z nich zadowolona. Pewnie nie wiecie, ale pierwotny zamysł tej serii postów był taki, że będą go  pojedyncze zdjęcia, z których jestem zadowolona i mi się podobają, a nie całe sesje.

Budowanie nawyków


Hej!
Budowanie nawyków to bardzo dobry sposób samodoskonalenia się i pracy nad sobą. Pomaga ukształtować pewna zachowania i cechy charakteru, ale wymaga to dużej samodyscypliny, aby się upilnować i to robić, chęci, żeby nie zrezygnować i przede wszystkim czasu. Jest to dość ciężka droga, ale warta tego wszystkiego. Kiedy wyrobimy sobie nawyk, nie będziemy musieli poświęcać na daną czynność tyle wysiłku, bo nasz mózg będzie to robił odruchowo i nie będzie się przy tym męczył. 
Od ponad miesiąca staram się zbudować sobie pewne nawyki. Jest w dużej części związane z przeczytaniem książki "Chcę być kimś! czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone. Część 1" Michała Zawadki. W rozdziale dotyczącym samodyscypliny było zadanie dotyczące wprowadzania nawyków w życie przez trzy tygodnie, a po jego wykonaniu należy się tym podzielić - u mnie jest wpis na bloga. Nie postępowałam zgodnie ze wszystkimi radami, bo najlepiej by było, jakbym wpisywała w tej książce moje nawyki i w przeznaczonym miejscu odznaczała, czy to wykonałam, ale nie jestem jedyną osobą, która ją czyta, więc wykorzystywałam do tego mój własny kalendarz.

Ulubieńcy miesiąca: luty & marzec

Cześć!
Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie kolejnych dwóch miesięcy. Myślę, że oba były dobre, mimo że wyglądały nieco inaczej. W lutym miałam więcej czasu dla siebie, ale wydaje mi się, że nieco mniej chęci. Za to w marcu czasu mi brakowało, ale wykorzystywałam go maksymalnie, jak tylko się dało. Wydaje mi się, że pomogło mi to gospodarować czasem. Zmęczenie po tak intensywnym miesiącu dopadło mnie dopiero pod koniec tamtego tygodnia i trwało kilka dni, ale dość szybko udało mi się naładować baterie - wystarczyło jedno popołudnie, gdy nic nie robiłam i jeszcze podładowuję się w ten weekend, bo wreszcie jest dość spokojnie.
Muszę powiedzieć, że jestem szczególnie zadowolona z marca. Nie przypuszczałam, że uda mi się tyle rzeczy zrobić w jednym miesiącu bez rezygnacji z czegoś innego. Pisałam, czytałam, parę zdjęć porobiłam, a przy tym miałam dobre oceny, spotykałam się ze znajomymi i rodziną. Naprawdę wszystko szło nieźle! Nawet nie zarywałam nocek.

1. Piosenka

Przez te dwa miesiące słuchałam bardzo dużo jednej piosenki Maryli Rodowicz, "Damą być". Kiedyś ją przypadkiem znalazłam i tak sobie jej słucham. Nawet siostrę tym zaraziłam! :D



"Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han

Hej!
Początkowo nie miałam zamiaru pisać o tej książce, bo po prostu nie myślałam, że będę czuła taką potrzebę. A tu proszę... Potrzebuję czegoś, co może mi uporządkować myśli o tej książce, bo nie do końca wiem, jak ją oceniam i co jest jej zaletą, a co wadą w moich oczach.

Tytuł: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiecie
Liczba stron: 388
Data wydania: 17 sierpnia 2018

Treść:
Lara Jean jest osobą bardzo sentymentalną, dlatego od lat trzyma swoje listy miłosne. Nie przyszły one do niej, to ona jest ich autorką. Za każdym razem w ten sposób kończy swoją miłość do chłopaka, wylewając wszystko na kartkę, której nigdy nie wyśle. Do tej pory było pięciu takich chłopaków - przyjaciel z dzieciństwa, chłopak z obozu wakacyjnego, dwóch kolegów ze szkoły oraz... Chłopak jej siostry. Wszystko jest w najlepszym porządku, nikt nie wie o listach, dopóki tajemniczo nie znikają i zostają wysłane do adresatów. Wszystko to stawia Larę Jean w nowej sytuacji i zmusza do zawiązania "sojuszu"  z jednym z tych pięciu chłopaków.

Moja ocena:
Ciężko mi jest tę książkę oceniać w takich wąskich kategoriach w stylu beznadziejna-słaba-przeciętna-dobra-wybitna czy w skali od 1 do 10. Nie myślę o niej źle, bo jest dobra, ale nie wiem, jak bardzo dobra. Na pewno nie nazwałabym jej rewelacyjną czy też wybitną. Wydaje mi się, że łączy w sobie oryginalne pomysły i oklepane wątki.

My Time TAG: Czas dla siebie


Hej!
W tym roku jakoś dużo piszę o książkach. Aż mnie samą zaczęło to męczyć, więc staram się nieco bardziej to wszystko urozmaicić, przed kolejną recenzją czy inną topką książek. Dziś przychodzę do Was z tagiem, wydaje mi się, że jest do lekki w odbiorze, ale wymagał ode nieco większego zaangażowania. Już samym wyzwaniem było znalezienie czegoś, na co odpowiedzi nie ograniczałyby się do jednego zdania. Naprawdę nie lubię tagów, gdzie są głównie pytania w stylu "ulubiona szminka/ubranie/coś tam". W tym też jest kilka takich pytań, ale akurat jakoś dałam radę się rozpisać.
Dziś udało mi się porobić kilka zdjęć i jestem z nich zadowolona. W większości są dość podobne, więc nie będę robić  z nimi oddzielnego posta, ale pewnie od czasu do czasu będą się pojawiać.

Kiedy zdanie innych się liczy?



Hej!
Odkąd napisałam posta o krytyce, chodził mi po głowie kolejny temat, żeby coś napisać o przejmowaniu się opinią innych ludzi. Od pewnego czasu myślałam nad tym intensywnie, ale ciężko mi było znaleźć odpowiednie słowa, żeby to wszystko uchwycić, ale podczas porządków znalazłam zeszyt, w którym zaczęłam to wszystko planować. Później zaczęłam to zmieniać, żeby wyszło coś ciekawego, ale czegoś mi brakowało. Nie było żadnej spójności, było chaotycznie. Myśli pourywane, niby rozwinięte, ale jednak nie do końca. Zostawiłam to na jakiś czas i w końcu wpadłam na to, jak to zrobić lepiej. Po prostu wystarczyło zmienić formę.

Miało być coś w stylu "Czy zdanie innych się liczy?", ale nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, dlatego było tak niespójnie, bo nawet, gdy stawiałam obie opinie obok siebie "tak" i "nie", zawsze coś umykało, był jakiś wyjątek i tworzył się chaos, jakiś ogólny bałagan. Postanowiłam zmienić pytanie z "czy" na "kiedy", bo lepiej mieć rozeznanie, co może nam pomóc, a co lepiej olać, bo każdy jest krytykowany i każdy krytykuje. Nie ma co z tym walczyć, bo wszyscy wyrażają swoją opinię na różne tematy. Zwykle nikt nie chce, żeby to dotyczyło jego samego.

TOP 5: moje imprezowe hity



Hej!
Luty się skończył i powiem szczerze, że było to naprawdę dobry miesiąc. Zleciał mi naprawdę szybko, ale za to był owocny pod każdym względem. Teraz zaczynam marzec, który zawsze jest dla mnie zwariowanym miesiącem, bo dzieje się w nim bardzo i ciężko mi znaleźć choć trochę czasu dla siebie. Dodatkowo zostały mi dwa miesiące do matury, więc będę musiała się wziąć w garść i zacząć sobie coś więcej powtarzać. Zapowiada się naprawdę intensywnie, ale póki co mam chęci i energię, więc myślę, że dam sobie radę.
Mamy ostatkowy weekend, więc przychodzę do Was z kilkoma piosenkami, przy których bawię się najlepiej i nie wyobrażam sobie bez nich imprez. Część z nich to wpływ moich znajomych, inne to piosenki z dzieciństwa, ale wspominając wszystkie osiemnastki z ubiegłego rok, zawsze któraś z nich się pojawiała. Większość z Was dziś po imprezie, ale co tam. W komentarzu możecie się podzielić Waszym imprezowym hitem. :D
Sama w tym roku nie szalałam, spędzam ten weekend głównie z rodziną, bo jedna prababcia ma imieniny, a babcia urodziny i jest dość spokojnie. Za to w piątek trochę poszalałam z siostrami, bo zrobiłyśmy sobie małe karaoke, gdy rodziców nie było w domu. :D Większość z tych piosenek się pojawiła i to one natchnęły mnie do napisania tego posta. :D

"Adeptka" Rachel E. Carter

Hej!
Pisanie tej recenzji zajęło mi kilka dni, ale wreszcie jest. :D Czuję, że nieco odżywam i czuję wiosnę, ale to dobrze. Zapowiada się dla mnie bardzo intensywny czas, więc jak najwięcej chęci i energii mi się przyda. Może już nie będę ślęczeć nad postami tyle czasu...
W grudniu recenzowałam już "Pierwszy rok", początek serii "Czarny mag" Rachel E. Carter. Kilka dni po premierze kupiłam sobie i "Adeptkę", bo dłużej nie mogłam wytrzymać. :D
Recenzja poprzedniej części *klik*

Tytuł: Adeptka
Autor: Rachel E. Carter
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 416
Data wydania: 30 stycznia 2019



Treść:
Ry zaliczyła "Pierwszy rok" w Akademii Magii i teraz czekają ją cztery lata praktyk. Jest to zupełnie nowe doświadczenie - ma możliwość ćwiczeń z armią i zwiedzenia kilku najważniejszych ośrodków militarnych. Świetnie radzi sobie z doskonaleniem swoich umiejętności, mając jednocześnie dość burzliwe życie miłego, pełne przeciwności. Jej naukę zakłóca co jeszcze, kilka incydentów niejednoznacznie powiązanych śmiercią jednego z uczniów.

Moja opinia:
"Adeptka" i jej poprzedniczka "Pierwszy rok" moim zdaniem są na podobnym poziomie, ale różnią się od siebie. W pierwszej części serii mamy przede wszystkim ukazaną nauką w szkole, podstawy władania magią i fizyczne przygotowanie do tego. Tutaj te lekcje są także, ale zmienia się ich lokalizacja - przyszli magowie kształcą się w czterech ważnych punktach kraju, co rok w innym i ćwiczą taktyki stacjonujących tam żołnierzy, i charakter - jest dużo więcej praktyki.

TOP 5: najlepsze książki o miłości

Hej!
Wiem, że w ostatnich dniach pojawiło się dużo tego typu postów i także nie mogła się powstrzymać, żeby przedstawić Wam moje propozycje. Wydaje mi się, że romansów czytam sporo, ale nie będę ukrywać, że nie skupiam się na gatunkach, tylko na treści. Dziś przedstawię te książki, które wywarły na mnie największe wrażenie i wbiły się w moją pamięć. Nie jest pewna, czy wszystkie z nich określa słowo "najlepsza", ale po prostu te książki czymś się wyróżniają. Nie chciałam też pisać po raz dziesiąty o tych samych książkach, więc starałam się wybierać takie, o których tutaj nie było mowy.

1. I wciąż ją kocham Nicholas Sparks

Jest zdecydowanie moja ulubiona książka Sparksa. Sama historia jest dość interesująca, ale najbardziej podobają mi się w niej uczucia bohaterów i to, jak się traktują nawzajem. Szczególnie John, dla którego Savannah jest pierwszą dziewczyną, na której zaczyna mu naprawdę zależeć. John i Savannah są też bohaterami, z którymi czuję pewną więź, więc może dlatego tak bardzo mnie ta powieść wzruszyła. Wylałam przy niej naprawdę wiele łez. Szczególnie na zakończeniu, które jest z tych łamiących serce. Kończyłam z poczuciem, że "Nie! To tak nie może być!".

W obiektywie #4


Hej!
Próbując zacząć jakoś ten post, uświadomiłam sobie, że właśnie minęły moje ostatnie ferie. Trochę jest mi z tym dziwnie, ale myślę, że wydobyłam z nich tyle, ile mogłam. To chyba były moje najlepsze ferie!
Spisałam sobie krótka listę rzeczy, które w ich trakcie chciałam zrealizować, ale ją zgubiłam. Był to tylko taki szkielet, żeby o niczym nie zapomnieć, nic konkretnego, więc wiele nie straciłam. Jestem naprawdę zadowolona z tych dwóch tygodni, bo były owocne. Był to dla mnie dość twórczy zdjęciowo okres, bo aż trzy razy (!) robiłam jakieś zdjęcia - dwa razy sobie, trzeci raz przyjacielowi. Tych swoich nie mam nawet dziesięciu, ale podobają mi się.

"Confess" Colleen Hoover


Hej!
Zamawiając ostatnio książki, nie pomyślałabym, że akurat o "Confess" będę pisać. Myślałam, że będą to "Wszystkie nasze obietnice", ale to właśnie ta powieść zachwyciła mnie na tyle, że czuję potrzebę wylania swoich myśli. Chyba znasz to uczucie, gdy jakaś książka, mimo wad skradnie Wasze serce? Właśnie. Tak, dla mnie to jest taka książka.  Więc przygotuj się na to, że przeczytasz bardzo subiektywną opinię o tej powieści.

Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 304
Data wydania: 10 maja 2017

Treść:
Auburn próbuje stanąć na nogi po przeprowadzce do Dallas. Zna tam kilka osób, które nie są zbyt skoro do pomocy, a ona potrzebuje pieniędzy. Wracając z pracy, zauważa okno, na którym ludzie przyczepiają swoje wyznania. Pierwszy raz poświęca im więcej uwagi. Obok nich jest oferta pracy. Jak się okazuje artysta, Owen Mason Gentry, poszukuje asystentki na wieczór. Auburn dostaje ją od razu, nawet nie ma dużo do gadania w tej kwestii. Od razu świetnie się rozumieją, a Owen ma przeczucie, że może to być przeznaczenie. Auburn nie ma pojęcia, że ta znajomość może jej wiele utrudnić.

Ulubieńcy miesiąca: grudzień 2018 & styczeń 2019

Hej!
Pierwszy miesiąc tego roku zleciał mi dość szybko. Nie mogę uwierzyć, że ponad miesiąc temu wrzucałam tutaj podsumowanie całego rok. Niby coś robiłam przez ten miesiąc, ale to nie było to, co chciałam i nie widzę efektów. Styczeń był dla mnie po prostu męczący.  Dużo rzeczy się działo, dużo trzeba było ogarniać w krótkim czasie i mało czasu na odpoczynek. Jednym z najważniejszych z tego miesiąca była moja studniówka. Nie był to jednak zły miesiąc, wspominam go raczej z uśmiechem.
Zaczęłam trochę od tyłu, ale to chyba nieważne. Grudzień spędziłam głównie w domu, więc miałam dużo więcej czasu dla siebie. Na całe szczęście na święta doszłam już do siebie po zabiegu, więc ostatni tydzień roku był fajny. Kilka razy gdzieś wyszłam, mogłam się w Sylwestra dobrze bawić.


1. Muzyka


W dużej mierze słuchałam piosenek dość starych. Jedną z nich było "Już nie zapomnisz mnie" w wykonaniu Aleksandra Żabczyńskiego. Jest to piosenka z filmu "Zapomniana melodia", który ogromnie polecam!



Luźno


Hej!
Kotek ze zdjęcia jest zadowolony, bo zaczęły mu się ferie. Minęła już połowa pierwszego tygodnia, ale to chyba mało istotne, gdy jeszcze zostało trochę dni spokoju i wolności. Dopiero dziś udało mi się stworzyć listę rzeczy, które chciałabym zrobić przez te dni. Jest to coś na kształt moich celi z wakacji, które były naprawdę dobrym pomysłem. Tutaj jest ich mniej, bo mniej czasu i więcej obowiązków, ale zobaczymy, co uda mi się zrobić. 

Moja organizacja...

 a raczej jej brak.

Hej!
Dziś przyszła pora, abym poruszyła temat dość ważny, lecz w moim przypadku abstrakcyjny. Nie będzie to post o tym, jak sobie organizuję moje działanie, pracę czy dzień albo jakieś porady. Bardziej to przemyślenia na ten temat i kwestia tego, że nie zawsze umiem sobie zorganizować wszystko w taki sposób, że starcza mi czasu na wszystko, co chcę i po prostu jak to wychodzi, że nic wychodzi.
Naprawdę bardzo chciałabym się zorganizować tak porządnie. Jest jednym z moich celi na ten rok, do którego potrzebuję czasu. Muszę sobie wypracować pewne nawyki i zachowania.

TOP 7: Najlepsze książki, które przeczytałam w 2018


Hej!
To już ostatni post, w którym w jakiś sposób podsumowujący ubiegły rok. Dalej skupię się na rzeczach bardziej aktualnych. Było, minęło, ale warto jeszcze wspomnieć o książkach, które mnie zachwyciły, zapadły w pamięć czy były swojego rodzaju odkryciem.
Większość książek, które przeczytałam w ubiegłym roku było świetnych i trudno było mi wybrać te najlepsze, najbardziej wyjątkowe. Kilka razy zmieniłam, która książka tu lepiej pasuje, bo przecież tak była bardziej dopracowana, ale ta mi się po prostu dużo bardziej podobała. W końcu jest! Siedem pozycji, dziewięć książek. I mam nadzieję, że nie będę żałować, że o czymś nie wspomniałam czy o czymś zapomniałam, ponieważ było tego naprawdę dużo. Za to bez sensu wydało mi się pisanie o najgorszych książek, bo nie wiem, czy nawet znalazłabym pięć tak bardzo słabych. Dwie mi się nie spodobały, z czego jedna to całkowicie dno i wodorosty, a dwie kolejne były mi obojętne.