poniedziałek, 2 lipca 2018

"Slammed" C. Hoover

Hej!
Recenzji tej książki nie planowałam, ale czytając ją po prostu poczułam, że muszę się podzielić z kimś moimi odczuciami. Dość ciężko mi było pisać o treści książki, nie wiedziałam jak to opisać, ale za to moja opinia o książce jest dość obszerna. To jest najdłuższa recenzja na tym blogu. Aż sama jestem pod wrażeniem!
"Slammed" jest to drugie wydanie "Pułapki uczuć", tym razem z zachowanym oryginalnym tytułem. 

Tytuł: Slammed
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 282

Treść:
W życiu Layken Cohen nadszedł czas wielkich zmian, z których niewiele jest pozytywnych. Zaczyna się od śmierci ojca i przymusowej przeprowadzki z matką i bratem do Michigan, gdzie od razu spotyka Willa i Cauldera Cooperów, dwóch braci mieszkających na przeciwko ich nowego domu. Willa i Lake od początku coś zaczyna łączyć. Dla dziewczyny jest to całkowita nowość i nie wie, że przysporzy jej to jeszcze więcej problemów.


Moja opinia:
Kupiłam tę książkę ze względu na to, że podobały mi się inne powieści tej autorki i opinie o nich. Nie zagłębiałam się jakoś bardzo w opisy jej treści, ten z okładki mi wystarczył. Do czytania jej siadałam myśląc, że będzie to coś dość dobrego. Chyba mój błąd. Są w niej zawarte rzeczy, które mi się nie podobają w książkach. Po prostu nie trafiła w mój gust. Taka opinia wynika też z tego, że patrzę na nią bardziej realnie, przez pryzmat moich poglądów.

Historia rodzin głównych bohaterów jest poruszająca, nie zaprzeczę. Jednak nie lubię takiego nagromadzenia problemów w powieściach. Pewnie miało to wzruszać czytelnika jeszcze bardziej, ale do mnie nie trafiło. Było takie nienaturalne. Nie podoba mi się też otoczka związana z chorobą matki Lake, ta aura kłamstwa, ukrywania tego przed rodziną. Sposób rozwinięcia tego wątku też mi się nie za bardzo spodobał.

Kolejna rzecz ważna, w sumie to najważniejsza w tej książce, wątek miłosny. Miłość od pierwszego wejrzenia? To nie dla mnie, jest to bez sensu. Wolę, kiedy wątek miłosny się rozwija między postaciami, a nie spojrzą na siebie i poczują motylki w brzuchu, których nigdy nie mieli i jednocześnie nic o sobie nie wiedzą. Nawet czym się zajmują, a dzięki temu mamy romans nauczyciela z uczennicą, co też nie jest w moim guście. Jest to wątek, w którym jest najwięcej problemów i przeszkód.

Główna bohaterka mnie irytowała. Nie myślała logicznie, zachowywała się irracjonalnie i dziwiła się, że Will miał ciągle rację (Hej! On myślał!). Niby zgodnie z radą matki kierowała się rozumem, ale jednocześnie działała impulsywnie, bez namysłu. Można jej zachowanie zwalić na ciężkie przeżycia, ale to tłumaczenie do mnie nie trafia.
Oprócz tego Will i Julia byli w moim odczuciu bardzo wyidealizowani. Tacy superbohaterzy radzący sobie idealnie w tak ciężkich chwilach. Will, pomimo że sam był trudnej sytuacji (która się dodatkowo skomplikowała, a potem skomplikowała jeszcze bardziej…), cały czas pomagał sąsiadkom, wspierał je i do tego sam sobie nieźle radził z prowadzeniem domu, opieką nad bratem i pracą. Julia, mimo że jest chora, to cały czas jest supermatką, zabawna, niezwykle silna i pogodzona ze swoim losem. Jedyne jej gorsze chwile to kłótnie z Lake. Tego właśnie mi tu brakuje, tych chwil słabości, odbiegających od miłości Willa i Layken. Takich, dzięki którym sytuacja i trudności bohaterów są autentyczne.

Bardzo entuzjastycznie byłam nastawiona do motywu poezji w tej książce, ale na wykonaniu się zawiodłam. Z wierszy tylko jeden przypadł mi do gustu, a reszta mi się nie spodobała ze względu na formę.
Była też scena w drugiej części, tuż po slamie (może ktoś się domyśli, nie chcę spoilerować), którą uważam za całkowicie nic nie znaczącą dla fabuły. Wepchnięta jako kłopot, ciężka sytuacja, która zostaje szybko rozwiązana i prowadzi do kolejnego problemu. Bardzo, ale bardzo nie pasowała mi do fabuły. Jeśli ktoś chce wiedzieć, to mogę napisać mu w komentarzu.

Pomimo tych cech, książkę czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie. Nie przynudzała, ale miałam nadzieję, że akcja będzie nieco bardziej trzymać w napięciu, wydarzy się coś, że będę mieć w głowie "WOW! Tego się nie spodziewałam!".

3 komentarze:

  1. O tej książce nie słyszałam, ale chyba nie skuszę się jej przeczytać.
    Jakoś mnie nie zainteresowała. Pozdrawiam ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie jestem jakoś zainteresowana twórczością tej autorki. Widzę, też, że ta książka jest taka... nienaturalna.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nienaturalna" to też jest dobre słowo do jej opisu.

      Usuń

♪ Jestem wdzięczna za każdy komentarz i obserwacje. :)
♪ Możliwość dodawania komentarzy anonimowo